sobota, 30 listopada 2013

To już definitywny koniec :(

Dziękuję za aż 11230 wejść

















30 obserwatorów
300 komentarzy
I za wszystko co dla mnie robiliście
Jestem wam strasznie wdzięczna
Mam nadzieję ,że podobała wam się historia Nathana i Laury :)

To tyle
Zapraszam was jeszcze na mojego drugiego (ciągle pisanego) bloga http://nathan-invented-story.blogspot.com/

Tam możecie znowu mnie spotkać z kolejnym opowiadaniem :P
/Neytri

piątek, 11 października 2013

Epilogue of the 1st part

5 lat później

-Mamo , mamo szybciej -pośpieszała mnie Natasha- Mamo bo się spóźnimy i tatuś będzie musiał na nas czekać




-I jak ?-zapytałam Jessicę ,która właśnie weszła do pokoju
-O matko ! mój brat jest szczęściarzem.Wyglądasz cudownie moja droga-pochwaliła mnie siostra mojego narzeczonego

Moje druhny czyli Kels i Jess miały na sobie to:

Zapomniałam powiedzieć ,że Jay i Jess są parą a Tom i Kels są już po ślubie.Zeszłam powoli na dół i razem z córką i moimi przyjaciółkami wsiadłam do auta,które zawiozło na pod sam kościół. Od razu podszedł do na James. To on zaprowadzi mnie do ołtarza i potem przekaże moją dłoń Nathanowi . Powinien być to ojciec ale że jest jak jest zaprowadzi mnie tam brat
-O matko wyglądasz rewelacyjnie siostra-zachwycił się moim wyglądem
-Dziękuję. Boże jak ja się denerwuje
-Spokojnie ,wyobraź sobie że tam stoi tylko Nathan i nie ma nikogo innego. Tylko On. Nikt więcej.
-Dobra. Ale błagam nie pozwól mi się przewrócić ,dobrze ?-zaśmiał się na moje słowa
-Dobrze-zaczęła grać muzyka więc musieliśmy już iść-Chodź
Jay prowadził mnie w stronę katedry. Weszliśmy powoli po schodkach .Przekroczyliśmy próg i myślałam ,że zemdleję . W kościele było jakieś 200 osób. Nie wiem skąd i nie wiem jak ale tyle ich właśnie było. Przypomniałam sobie słowa Jaya i spojrzałam w stronę Nathana
W tym garniturze wyglądał mega seksownie. Krok za krokiem zbliżałam się w jego stronę.Przed nami szła Tasha i rozrzucała płatki róż. Kiedy już doszliśmy do niego Jay uroczyście przekazał moją dłoń mojemu narzeczonemu.
-Wyglądasz cudownie-szepnął do mnie
-Ty też niczego sobie w tym garniturze
Stanęliśmy naprzeciwko siebie , po mojej stronie stały dziewczyny (Kels i Jess) a po stronie Nathana stał Tom i Jay. Podszedł do nas ksiądz i zaczęła się ceremonia
-A teraz powtarzajcie za mną-powiedział duchowny
-Ja Nathan biorę sobie Ciebie Lauro za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.-powtórzył Nath patrząc w moje oczy
-Ja Laura biorę sobie Ciebie Nathanie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
-A teraz obrączki-zapowiedział ksiądz
- Lauro przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
- Nathanie przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.- Wsadziliśmy sobie nawzajem obrączki na palec
-Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą-zwrócił się do mojego męża. Nath powoli zbliżał się do mnie a potem złożył na mych ustach najsłodszy pocałunek. Ludzie w kościele zaczęli wiwatować . Po chwili oderwał się ode mnie, złapał moją dłoń i wziął mnie na ręce. Kiedy wychodziliśmy z kościoła zaczęto rzucać w nas ryżem
Nasi bliscy składali nam życzenia i życzyli szczęścia. Najbardziej rozczuliła się mama Sykesa
-Mój mały synek ma żonę i córkę i już nie jest moim małym synkiem
-Zawsze będę twoim małym synkiem mamo-powiedział i ją przytulił
-Ale teraz masz swoją rodzinę i o nią musisz się troszczyć. Pamiętajcie ,że zawsze możecie przyjechać do mnie i ze mną posiedzieć ,dobrze ?
-dobrze mamo
-do zobaczenia dzieci
Wsiedliśmy do wynajętej limuzyny i odjechaliśmy spod kościoła.
Od tamtej chwili nie ma już mnie i Nathana jest małżeństwo Sykes. Jestem szczęśliwą panią Sykes.

_____________________________________________________________________________________
Tym postem kończę część pierwszą mojego opowiadania :)
Mam nadzieję ,że wam się podobała :)
Niedługo dodam posta zaczynającego drugą część
Piszcie co o tym sądzicie
Proszę aby każdy skomentował
/Neytri

Chapter 29 "You organize it all by yourself ? "

Kocham Cię, ale to już nie ważne. Cześć.
~jeden z cytatów z klik ^^






Stresowałem się jak jeszcze nigdy , ręce mi się trzęsły ,to cud że w ogóle dojechaliśmy na miejsce cali i zdrowi. Opuściłem auto i otworzyłem mojej dziewczynie drzwi.
-Muszę ci zawiązać oczy ,dobrze ?
-No..dobrze ale uważaj bo coś mi się wydaje ,że w tych butach łatwo zaliczę upadek
-Ze mną jesteś bezpieczna-wziąłem czarną chustkę i przewiązałem nią oczy mojej wybranki. Złapałem ją za rękę i powoli uważając na każdy krok szedłem do przodu. Zapomniałem o jednym szczególe ,to miejsce do którego idziemy jest trochę daleko , postanowiłem wziąć ją na ręce aby było szybciej. Po dwóch minutach byliśmy już na specjalnie przygotowanym miejscu.
-Mogę już zdjąć chustkę ?
-Tak .-pomogłem jej zdjąć materiał -I jak ?
-.......
-Nie podoba ci się -posmutniałem
-Jest.....jest pięknie
-Naprawdę ci się podoba ?
-Jest ..wow , niesamowite



Pomogłem jej usiąść a sam zająłem miejsce naprzeciwko niej. Po chwili podszedł do nas kelner i nałam nam wina do kieliszków
-Ty wszystko sam to zorganizowałeś ?
-Z drobną pomocą...
-Jest pięknie ,dziękuje
-Ale za co ?
-Za to ,że jesteś Nath-uśmiechnęła się do mnie
-Wiesz ,że cię kocham ?-pokiwała twierdząco głową
-A wiesz ,że ja cię też ?-zaśmiałem się
Kelner po chwili przyniósł nam ładnie podany posiłek . Kiedy już zjedliśmy nasze porcje powiedziałem
-Zapraszam panią do tańca-wstałem ze swojego miejsca i wyciągnąłem do niej rękę. Złapała ją bez wahania. Objąłem ją w pasie a ona zarzuciła mi swoje dłonie na kark. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Wiedziałem iż czas nie ubłagalnie płynie i zaraz wydarzy się coś co zmieni moje życie , albo na lepsze albo na gorsze.

~*~

Nagle ręce chłopaka zaczęły się pocić a ona sam bardzo denerwować. Tańczyliśmy jeszcze przez chwilę kiedy nagle Nathan się ode mnie odsunął i klęknął przede mną . Z wrażenia aż zakryłam usta rękami

-Laura tak bardzo cię kocham ,że nie chcę przeżyć bez ciebie nawet jednego dnia. Za tobą skoczyłbym w ogień. Chcę doczekać przy twoim boku spokojnej starości. To ciebie chcę ujrzeć na ślubnym kobiercu w pięknej białej sukni i to tobie chcę powiedzieć sakramentalne 'Tak'. To ciebie chcę widzieć codziennie rano zaraz po otworzeniu oczu. To z tobą chcę przeżywać każdą dobrą jak i tę złą chwilę w życiu. Tylko ciebie pokochałem całym moim sercem . Czy zgodzisz się zostać panią Sykes ?-patrzyłam na niego oniemiała i nie mogłam nic powiedzieć więc pokiwałam tylko twierdząco głową i wtuliłam się w jego tors. Wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki pudełeczko. Otworzyłam je powoli a moim oczom ukazały się dwa prześliczne pierścionki
 
Chłopak założył na mój palec ten mniejszy a na swój ten większy i powiedział
-Te pierścionki symbolizują naszą miłość. Jeżeli zabierze się jedną z połówek nie będzie nic ,natomiast jeżeli złączy się dwa pierścionki w jedność ,powstanie serce. Tak jak w życiu ,dopiero kiedy są dwie kochające się osoby można mówić o miłości. Dopóki mnie kochasz noś ten pierścionek a ja będę nosił swój...-nie zdążył dokończyć bo wpiłam się w jego usta
-Kocham cię -powiedziałam kiedy odkleiłam się od jego ust. Oparł swoje czoło o moje i wyszeptał
-Ja ciebie też pani Sykes-zachichotałam cichutko kiedy to usłyszałam
Niespodziewanie chłopak podniósł mnie i okręcił dookoła siebie.
Usiedliśmy na piasku obok morza a woda obmywała nam stopy
-Wiesz , nie wyobrażam sobie życia bez ciebie-oparłam swoją głowę o jego ramię. Zawiał chłodniejszy wiatr a na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka-Zimno ci ?-zapytał -Po co pytam -zaśmiał się -Chodź wracamy już do domu-poruszał śmiesznie brwiami
-O czym Pan myśli Panie Sykes ?
-A o Pani -uśmiechnął się kusząco
-No to w drogę -odwróciłam się i chciałam już iść ale nagle straciłam grunt pod nogami i zaczęłam się unosić w powietrzu. Nathan wziął mnie na ręce.
Po pół godziny mój narzeczony zatrzymał samochód w nieznanej mi okolicy.
-Co my tutaj robimy ?-zapytałam ciekawa
-A wiesz zwiedzamy
-Ale co ?
-No chodź-powiedział i pociągnął mnie w stronę wielkiej willi

-Nathan ale chyba nie można od tak sobie wchodzić na czyjąś posesję
-No niby nie tyle ,że to jest nasza posesja i nasz dom
-Co ?!
-No kupiłem na dom..-powiedział cicho i spuścił głowę
-O matko Nath przepraszam za moją reakcję ale on musiał być koszmarnie drogi-jęknęłam
-A o to chodzi !-zaśmiał się- Nie aż tak , a zresztą nie mówimy o pieniądzach tylko o tym czy ci się podoba. Więc ?
-Jest cudny i taki jaki sobie wymarzyłam
-To super. A teraz zapraszam na zwiedzanie wnętrza
Zabrał mnie do środka .Weszliśmy do salonu połączonego z jadalnią

Potem pokazał mi kuchnię 
Następnie łazienkę
 
   
Po łazience wspięliśmy się schodami na górę i odnaleźliśmy naszą sypialnię


W sypialni znajdowały się jeszcze dwie pary drzwi
-Co się kryje za tymi drzwiami ?-zapytałam ciekawa
-Sama sprawdź-odpowiedział tajemniczo
Otworzyłam pierwsze z nich a moim oczom ukazała się :

nasza prywatna łazienka ,do której dostęp mieliśmy tylko my. Różniła się od całej reszty, miała taki specjalny klimat. Otworzyłam drugie drzwi i znalazłam gerderobę

-Ten dom jest piękny-powiedziałam
-Ale to nie wszystko najlepsze zostawiłem ci na koniec-powiedział z uśmieszkiem na ustach
Zaprowadził mnie do sypialni naszej córeczki


Była śliczna .
-Są jeszcze dwa pokoje ,które póki co nie mają żadnego zastosowania i pokój gościnny ,ale jeden z nich jest na wypadek jakbyśmy no wiesz , mieli mieć jeszcze jedno dziecko-poruszał znacząco brwiami
-Hah chciałbyś-prychnęłam na żarty
-No ba. A wiesz powinniśmy przetestować łóżko w naszej sypialni. To będzie idealne zakończenie tego dnia.-nim zdążyłam coś powiedzieć Nathan już niósł mnie w stronę sypialni .
-Jesteś niewyżyty-śmiałam się z niego
-I tak mnie kochasz- już chciałam coś odpowiedzieć kiedy zadzwonił mój telefon
-Poczekaj odbiorę może to coś ważnego
-Nie ma sprawy ja pójdę na dół do auta na moment

*rozmowa telefoniczna*
L:Halo
Z: Hej Laura
L: Hej Zayn , co tam ?
Z: Ja to chciałem pogadać...
L: No dawaj słucham
Z:Moja była dziewczyna ,z którą zerwałem ,zaszła w ciążę zaraz po naszym rozstaniu i wczoraj dowiedziałem się iż mam dwuletniego syna
L:Wow...no nieźle 
Z:Wiem no i oni mają zamieszkać ze mną .Laura ja nie wiem co robić
L:Kochasz ją ?
Z: Tak..
L:To wiesz co robić
Z: Dziękuję Ci za to ,że zawsze znajdziesz dla mnie czas
L:Nie ma za co ale wiesz muszę kończyć
Z: A coś się stało ?
L: Zaręczyłam się z Nathanem
Z: I nic nie powiedziałaś ?!
L: Nie miałam kiedy bo jestem jego narzeczoną dosłownie od kilku godzin
Z: Zadzwonię jeszcze ale pamiętaj ,że najlepsza. A i powodzenia z Nathanem.
L:Pa

-I co kto dzwonił-do pokoju wszedł Nathan obładowany torbami
-Zayn , a co ty tu masz ?-zapytałam
-Przywiozłem nasze rzeczy ze starego domu no wiesz można się tu już wprowadzać
-Aha to fajnie
-A co Zayn chciał od ciebie?
-Okazało się ,że jego była dziewczyna była w ciąży kiedy on z nią zerwał i teraz ma dwuletniego synka
-Wow ale się u niego porobiło
-Nom ,nieźle.Dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś od czasu w którym się poznaliśmy
-Księżniczki trzeba rozpieszczać
-Kocham Pana ,Panie Sykes

_________________________________________________________________________________________
Tak jak mówiłam planuję zrobić część drugą ,która nie będzie już tak bardzo dotyczyła chłopaków z TW jak i Nathan i Laury. Lathan będą tylko rodzicami i będą się pojawiali tylko w domu .Cała 2 część będzie o przygodach Natashy (córki głównych bohaterów 1 części)
Tej części zostało może jeszcze ze dwa rozdziały więc szykujcie się na koniec
Nie będę zmieniać adresu bloga
Będę pisała na tym blogu tylko będzie pisało w nawiasie część druga więc uwaga nie pogubić się
Piszcie czy podoba się wam taka perspektywa :)
A no i jak wam się podobał rozdział ? Mam nadzieję ,że nie był koszmarny
Wreszcie historia Nathana i Laury zakończy się happy endem :)

Komentarze karmią wenę !


/Neytri

piątek, 4 października 2013

Chapter 28 "Miracles happen " cz. 2

Tak strasznie cieszyłem się z tego iż los dał mi córkę . Po mojej głowie chodziły już plany i to bardzo odległe. Wyobrażałem sobie jak pojedziemy razem na pierwsze wakacje , nasz pierwszy spacer rodzinny ,oświadczyny.... O właśnie oświadczyny ! Na śmierć o nich zapomniałem ! Muszę coś wymyślić i zorganizować tak abym moja ukochana nie zapomniała tego dnia do końca życia. I chyba już nawet mam pomysł jak to zorganizować ...

* Pers. Laury *

Powoli otwieram oczy ,razi mnie światło a w głowie szumi  , mam takie Deja vu kojarzycie skądś ten moment no nie ?
Rozglądam się po sali i widzę śpiącego w kącie sali chłopaka z burzą loków na głowie 
-Jay ...-Nic-Jaaaaay - i nadal nic- Jaaaaaaaaaaay !-chłopak podskoczył na krzesełku i przerażony rozejrzał się po pokoju ,kiedy nasze spojrzenia się spotkały chłopak na chwilę zamarł lecz zanim zdążyłam cokolwiek zrobić lub nawet pomyśleć ,już byłam zamknięta w uścisku chłopaka
-Laura ty nawet nie wiesz jak my się martwiliśmy o ciebie
-A Jay ty wiesz co -przełknęłam głośno ślinę -z moim dzieckiem ?
-Tak , urodziłaś zdrową i piękną córkę
-O matko!-w moich oczach pojawiły się łzy ,oczywiście szczęścia-zawołasz Nathana ?
-Jasne tyle że on jeszcze nie wie iż się obudziłaś -powiedział tajemniczo-wkręcimy go-zaśmiał się

***

Jay przyszedł do mnie i powiedział abym teraz ja poszedł do sali nieprzytomnej Laury a on popilnuje dziecka. Właśnie trzeba by było nadać jej jakieś imię. Wszedłem do sali i podszedłem do blondynki. Nachyliłem się aby złożyć na jej ustach subtelnego całusa. Wiem ,że nic nie czuje ale i tak to robię ,czuje wtedy iż jest i mnie słyszy i czuje. W momencie ,w którym miałem już ją pocałować ona podniosła się i z wielką żarliwością wpiła w moje usta. Oniemiały nie wiedziałem co się dzieje ale po chwili wszystko ogarnąłem i odsunąłem ją delikatnie od siebie . 
-Boże Laura obudziłaś się !
-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz mój drogi , czeka cię męczenie się ze mną -zaśmiała się
-Uwierz mi nie chciałbym -obdarowała mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów
-Dzień Dobry-odwróciliśmy się do drzwi wejściowych-Ja przyszedłem poinformować panią ,że dzisiaj może pani już wyjść 
-Dobrze ,dziękuje- lekarz opuścił pokój a my wróciliśmy do rozmowy
-Widzisz już dziś będziemy spali w naszym domu i naszym łóżku
-A mógłbyś przynieść do mnie naszą córkę?
-Widzę ,że Jay się już wygadał
-No tak trochę
-Dobrze , zaraz wrócę- wyszedłem na korytarz w poszukiwaniu Jaybirda ale nie mogłem go znaleźć. Przeszukałem już chyba cały szpital ale nie udało mi się . Zrezygnowany zmierzałem w kierunku sali dziewczyny. Wszedłem i odetchnąłem z ulgą . Laura siedziała w towarzystwie Jaya i naszej córeczki.
-No widzę rodzinka już w komplecie- powiedział mój przyjaciel
-No wreszcie
-Jak dacie na imię tej ślicznotce ?-zapytał
-Natasha..-powiedziała moja dziewczyna-podoba ci się ?-zwróciła się do mnie
-Bardzo , jest piękne
-W skrócie może być Tasha-uśmiechnęła się do małej
-Mnie też się podoba-powiedział chłopak- A kiedy planujecie chrzest ,bo wiecie chciałbym się przygotować
-Ale na co?-zapytałem zdezorientowany
-A no tak bo ty będziesz ojcem chrzestnym  , zapomniałam-zwróciła się do brata
-Jak mogłaś-udał obrażonego
-A czemu ja o niczym nie wiem?
-No bo... no zapomniałam
-A kto jest matką chrzestną ?
-Twoja siostra -odpowiedziała susząc swoje białe ząbki
-Aha to fajnie-odwzajemniłem uśmiech

***

Właśnie parkuje samochód pod domem .Już mogłem zabrać moją rodzinkę ze szpitala.Wysiadłem i obszedłem auto dookoła po czym otworzyłem Laurze drzwi.
Zabraliśmy nosidełko i weszliśmy do domu. Moje dziewczyny udały się do salonu a ja zaniosłem torbę na górę do sypialni i wyjąłem niespodziankę ,którą zostawiłem na łóżku. Dzisiejszego wieczoru całe moje życie się zmieni ,zobaczymy czy w taki sposób jakbym chciał czy też nie...

*Pers. Laury*

Po kilku minutach siedzenia samemu w salonie ,zszedł do mnie Nath. Był jakiś tajemniczy. Kazał mi się wyszykować na 19.00 i do tej godziny nie schodzić na dół. Tak jak powiedział tak też zrobiłam. Udałam się do sypialni a tam czekała na mnie miła niespodzianka. Leżała tam piękna sukienka i buty


Ubrałam to na siebie ,zrobiłam delikatny makijaż

I kiedy skończyłam wybiła 19.00. Powoli zeszłam po schodach  a to co zobaczyłam w salonie sprawiło iż zaniemówiłam. Nathan wyglądał tak

-Pięknie wyglądasz,kochanie
-Dziękuje ty też niczego sobie-zachichotałam na co on odpowiedział szerokim uśmiechem-Mogę wiedzieć po co kazałeś mi się tak ubrać ?
-Nie, to niespodzianka
-Ale...
-Nie ma ale .Zapraszam panią -wyciągnął w moim kierunku rękę a ja bez wahania ją ujęłam.
-A co z Tashą ?-zapytałam
-Ma już bardzo dobrą opiekę
-Czyli?-zapytałam podejrzliwie
-Chłopcy razem z Kels zgodzili się przypilnować naszego bobaska
-A no chyba ,że tak-poprowadził mnie do samochodu i odjechał .Przez całą drogę nie chciał mi uchylić nawet rąbka tajemnicy. Kiedy już dojeżdżaliśmy na miejsce Nathan zaczął się denerwować i cały się spiął . Nie wiem co się szykuje ale wiem iż nie zapomnę tego wieczoru do końca swojego życia...

___________________________________________________________________________________
I co wy na to moje drogie ?
Kto się domyśla o co chodzi a kto jeszcze nie ?

Mam taki nawał materiału w szkole ,że nie zdążyłam napisać i dodać rozdziału w poniedziałek za co bardzo przepraszam ale za to macie trochę dłuższy ten.
Mam nadzieję ,że was nie zawiodłam tym rozdziałem ani nic i każda z was zostawi po sobie jakiś komentarz .Bardzo o nie proszę iż pomagają mi one w pisaniu i daję mega motywację , to dla was piszę tego bloga i chcę wiedzieć co o nim sądzicie :/

Nie będę wam tu truła już :)
Miłego weekendu czyli SivaSaturday i SykesSunday (ten drugi to mój ulubiony dzień tygodnia :P )
3mam za wasze komentowanie kciuki  :*
/Neytri

niedziela, 29 września 2013

Chapter 28 "Miracles happen " cz. 1


Czytajcie uważnie i komentujcie bo mnie to bardzo motywuje do pracy ...
____________________________________________________________________________________________

-Bliźniacza, jak to?
-Na ostatnim USG czyli wtedy kiedy byli państwo u mnie razem , nie było drugiego dziecka ale cuda się czasem zdarzają no i mają państwo dziecko
-O matko
-Chce pan poznać płeć ?
-Tak ,chcę
-A więc jest to dziewczynka-uśmiechnąłem się na wieść o tym iż mam córkę
-A ile zostało do porodu ?-zapytałem
-No więc zgodnie z planem powinien odbyć się za kilka dni...-pokiwałem głową na znam że rozumiem- ale w związku z komplikacjami, czyli poronieniem jednego dziecka, nie mogliśmy zostawić drugiego w łonie matki i  teraz leży w izolatce dla wcześniaków-patrzyłem na niego nie dowierzając
-To znaczy ,że moja córka już jest na świecie?-lekarz pokiwał głową
-Zaprowadzę pana do niej
Szedłem krok w krok za lekarzem aż doszliśmy do izolatki, e której leżał mój mały skarb ,była prześliczna.
-Chce pan wziąć ją na ręce?-zapytał lekarz
-A mogę?
-Naturalnie-uśmiechnął się i podał mi moją córeczkę. W momencie kiedy wziąłem ją na ręce ,otworzyła swoje małe oczka


Oczy zdecydowanie miała po Laurze.
-Przepraszam a ile musi zostać w szpitalu ?
-Jako ,że przyspieszyliśmy poród tylko o dwa dni i nie jest chora ani nic z tych rzeczy, wagę ma w normie to tylko jeśli pan się zgodzi zrobilibyśmy podstawowe szczepienia i miałby je pan z głowy .Po nich może pan zabrać córkę do domu
-Wspaniale-ucieszyłem się  z tej wiadomości-Muszę ją tu na razie jeszcze zostawić ?
-Nie może pan ją nosić na rękach tylko proszę nie opuszczać z nią szpitala, dobrze ?
-Oczywiście. Dziękuje-powiedziałem i wyszedłem z izolatki z moim skarbem na rękach. Mała cały czas patrzyła się na mnie swoimi wielkimi niebieskimi oczami. Doszedłem do korytarza na którym siedzieli chłopcy , nie zwrócili jednak na mnie uwagi- Hej ! Patrzcie jaką mam śliczną córkę-od razu wszyscy podnieśli swój zaciekawiony wzrok na mnie
-Ouuuuuuuuuuuuuuuuu !-rozległ się krzyk zbiorowy
-Jaka śliczna -powiedział wzruszony Parker
-Ale oczy to ma po mojej siostrze-powiedział Jay
-Przecież poroniła więc jak to możliwe ?-zapytał wstrząśnięty Louis
-Cuda się zdarzają -odpowiedziałem rozradowany  

______________________________________________________________________________________
Druga część powinna pojawić się w poniedziałek 
Mam nadzieję ,że wam się podobała
Nie mam czasu aby napisać więcej więc nie każdy kro przeczytał doda koma prosze bo to wielka motywacja dla mnie 
thx z góry :*
/Neytri





piątek, 20 września 2013

Prośba ...

Proszę każdego kto czyta moje opowiadanie o zajrzenie w ten link 
Chodzi o powiększenie ilości obejrzeń tego video :)

Prosiłabym też żeby każdy czytelnik obejrzał zwiastun bloga wykonany własnoręcznie przez mnie jest w zakładce " Preview (zwiastun ^^)" po prawej stronie bloga.I napiszcie mi pod tym postem czy zwiastun zgodny jest z treścią bloga i czy video u góry się wam podoba :)

Z góry dziękuję :*
/Neytri 

Chapter 27 "You've lost a child..."

Rozdział pisany bezosobowo.Z perspektywy naocznego i wszechwiedzącego narratora.Czytać uważnie i zwracać uwagę na wszystko co jest zapisane w tekście :)
_________________________________________________________________________________________________________________________




*Pers. ogólna*

Dziewczyna bezwładnie opadała w ramiona chłopaka,który podtrzymywał ją przed upadkiem.Z jej ciała uchodziło jakiekolwiek życie.Natychmiast w sali pojawili się lekarze.Oddelegowali piątkę młodzieńców siedzących prawie 24 godziny na dobę przy jej łóżku.
Kiedy lekarze walczyli o życie dziewczyny i jeszcze nienarodzonego dzieciątka przed salą wszyscy siedzieli jak na szpilkach a atmosfera była strasznie napięta.Można było usłyszeć nawet brzęczenie muchy co w normalnych warunkach u tej grupki ludzi jest niemożliwe.Szatyn o niebieskich oczach wstał ze swojego krzesełka  przemówił do zebranych

-Chłopaki trzeba spróbować zadzwonić do Nathana, on musi wiedzieć co się dzieje z jego rodziną
-Ale Lou przecież ty wiesz ,że to niewykonalne ,ich menadżer odrzuca każde połączenie od nas-odpowiedział mu mulat o oczach w kolorze gorzkiej czekolady
-W takim razie nie zostaje nam nic innego jak tylko czekać aż w końcu lekarze sami powiedzą nam co się tam dzieje-westchnął z rozżaleniem chłopak ,którego nazywano Lou

* w tym samym czasie na jednym z lotnisk*

Piątka chłopaków ,która poprzedniego dnia postawiła się swojemu menadżerowi, usilnie próbowała się przedostać przez tłum piszczących fanek do odprawy.Bowiem zaraz po ostrej wymianie zdań ze Scooterem zamówili sobie bilety powrotne o Londynu.Dwójce z nich szczególnie zależało na tym aby dotrzeć tam najbliższym samolotem.Chłopak z masą loków na głowie i szatyn o niebiesko-zielonych oczach w których można "utonąć" ,przedzierali się jak najszybciej się da popędzając resztę zespołu.Każdy z nich jednak był bardzo zestresowany i zaniepokojony tym czego dowiedzieli się o stanie zdrowia najbliższej im osóbki .Jay, bo tak nazywany był chłopak z lokami , podbiegł do odprawy i czym prędzej znalazł się po drugiej stronie barierek.Zaraz za nim znajdowali się lekko zmęczeni narzuconym im przez loczka tempem chłopaki.Kiedy tylko znaleźli się we wnętrzu samolotu i zajęli wyznaczone dla nich miejsca, odetchnęli z ulgą iż zdążyli .Nathan z bezsilności przesiadł się na siedzenie obok swojego przyjaciela Toma

-Tom ... czy... czy ty myślisz ,że wszystko będzie dobrze ?-zapytał ze strachem w głosie
-Ja nie myślę ,ja jestem tego pewien.Laura to silna dziewczyna nie podda się tak łatwo rozumiesz.Znam ją i jest to najbardziej dzielna i waleczna kobieta jaką znam.Poradziła sobie z gwałtem ,poronieniem ,ze śmiercią rodziców no i z tobą -zaśmiał się aby choć trochę rozluźnić atmosferę między nimi
-Masz racje wszystko będzie dobrze .Muszę w to wierzyć-powiedział szatyn będąc już na skraju załamania nerwowego
-No i tak trzymaj.Głowa do góry.Laura musi widzieć ,że ty wierzysz bo wtedy dodasz jej sił do walki o rodzinę.

Tom próbował podtrzymać młodego na duchu chociaż sam ledwo co wytrzymywał tą presję.Prawdziwy przyjaciel.
Po kilku godzinach byli już na lotnisku w Londynie.Złapali pierwsza wolną taksówkę i ruszyli.do szpitala.Droga dłużyła im się niemiłosiernie.
Kiedy tylko dojechali pod budynek szpitalny ,Nathan wyleciał z pojazdu jak wystrzelony z procy.Reszta ledwo co nadążała za nim.Podbiegł do recepcji
-Przepraszam czy wie pani gdzie leży Laura Black?
-A kim pan dla niej jest?
-Jestem jej chłopakiem..
-Wpuszczamy tylko rodzinę.Przykro mi
-Ale ja muszę tam wejść!!!-krzyczał sfrustrowany
-Nie mogę podać panu takowych informacji
-Ja.Muszę.Tam.Iść.Teraz.Zaraz!-krzyczał do przerażonej recepcjonistki
-Nie mogę...
-Nathan przestań się awanturować-chłopak powoli odwrócił się w stronę z której dochodził głos i ujrzał Louis .Niebieskooki miał podpuchnięte i przekrwione oczy od płaczu
-Louis...Gdzie ona jest-powiedział już spokojnym głosem
-Leży w sali 215 -po tej informacji przyszły ojciec chciał już odejść ale szatyn zatrzymał go- Musisz jednak wiedzieć coś zanim tam pójdziesz ...-powiedział to z bólem ,który można było wyczuć w jego głosie, natomiast w oczach od razu pojawiły się łzy na samo wspomnienie tego co działo się w tym szpitalu zaledwie dwie godziny temu
-....Louis ...powiedz,że ....że wszystko jest dobrze
-Teraz już tak ale ....
-Ale co do cholery !!!???
-Straciliście dziecko....

*Retrospekcja*


Lekarze wpadli do sali w której leżała blondynka i od razu zabrali się za reanimacje pacjentki.W okolicach dolnych partii ciała zaczęła pojawiać się krew ,która oznaczała tylko i wyłącznie jedno ,śmierć dziecka.Czyż to nie ironia losu przecież ta dziewczyna już raz straciła dziecko.Jednak Bóg przewidział dla niej inny scenariusz życia niż sama mogłaby sobie wybrać .Doktor podłączył ciało pacjentki do kroplówki a pielęgniarka przywiozła maszynę do USG.Zastanawiacie się pewnie po co , przecież właśnie straciła dziecko więc co tu sprawdzać.Ale jednak lekarze mieli przeczucie ,które po wykonaniu odpowiednich badań się potwierdziło.
*Koniec retrospekcji*

-Co ?!Jak to się stało ?-mówił załamany
-No normalnie.Lekarze mówią ,że jest jeszcze jedna ważna sprawa o której należałoby poinformować jej bliskich ale jak to doktorzyna uznał , my do nich nie należymy.Ojciec dziecka musi tam iść i się dowiedzieć.-Nathan już zaczął kierować się w stronę schodów prowadzących do sali 215 ale został zatrzymany przez głos przyjaciela Laury-Aha jeszcze jedna sprawa ona zaniedbała chodzenie na badania i odkąd wyjechaliście nie poszła ani razu więc nikt nie wie jaki był przebieg ciąży
-Ale jak to? Przecież mieliście jej podobno pilnować!
-Tak ale ona nam mówiła ,że idzie na badania a wcale na nich nie była.
-Cała Laura...-westchnął dotąd cichy Jay
-A z tego co wiem ostatnie badania na jakich była odbyły się dwa miesiące przed waszą trasą.Czyli jakieś sześć miesięcy temu
-Matko....
-Lepiej idź już pod salę-nie czekając dłużej pobiegł na górę,odnalazł numer 215 i już miał wchodzić gdy usłyszał
-Pan Sykes ?
-Tak -odwrócił się i zobaczył lekarza prowadzącego ciążę swojej dziewczyny
-Zapraszam do mojego gabinetu
Bez żadnego "ale" powędrował za lekarzem.Kiedy znaleźli w dość przytulnym gabinecie ,zasiadł na krześle
-A więc..-zaczął ginekolog-Pani Laura straciła dziecko ale jedno nadal żyje
-Jak to ?-zapytał
-Bo okazało się iż była to ciąża bliźniacza...

____________________________________________________________________________________
HAHAHAHAHA o ja nie dobra przerywać w takim momencie no ale cóż ja lubię was trochę pomęczyć.Poczekacie ,zobaczycie :P
Swoje pomysły podawać w komentarzach ,jestem ciekawa co wymyślicie na temat tego rozdziału
Dobra już nie przynudzam i kończę swoje wywody na ten temat.
Do nn 
3mać się misiaki ^-^
:*
/Neytri

piątek, 13 września 2013

Chapter 26 "Don't close your eyes! "

Tekst pisany pogrubioną i pochyloną czcionką to takie można powiedzieć przypisy od autora więc czytajcie i zwracajcie uwagę na takie skrawki tekstu :) Przeczytaj notkę pod rozdziałem

Miłego czytania :*

_______________________________________________________________________________________



R:Zdjęcia donoszą iż często odwiedzacie szpital ,czy któryś z was jest chory?-na ich twarzach można było dostrzec zakłopotanie ,zmartwienie i smutek
Z: Laura leży w szpitalu podobno ciąża jest zagrożona .Ja wiem iż nie powinienem tego mówić na wizji ale wiem też iż Scooter nie przekazałby tego a może i też zataił to specjalnie, Nathan jeżeli to oglądasz przyjedź do Londynu do niej ona cię potrzebuje...-i w tej chwili zamarłem




Jak to moja Laura leży w szpitalu a dziecko jest zagrożone ?! Myślałem ,że jest to jakiś popieprzony sen ale to była istna jawa bo chłopaki siedzieli obok mnie z oczami jak pięciozłotówki i otworzonymi buziami.
-J..jj..jjjj..jak to w szpitalu...?-pierwszy odezwał się Jay
-Czemu Scooter nam nie powiedział o tym ?-zapytał wstrząśnięty Siva
-Sorry chłopaki ale ja nie będę siedział z założonymi rękami!-wykrzyknąłem wściekły-Ja tam lecę najbliższym samolotem !
-Ale on ci nie pozwoli..
-Nie obchodzi mnie to , On zataił przede mną to iż moja rodzina jest zagrożona !!!
-Masz rację jedziemy ale wszyscy , w sensie ty i my , cały zespół.Jesteśmy jak bracia
-Dziękuje ,że zawsze mnie wspieracie-grupowy przytulas
Zaraz po tym zapakowaliśmy się do czarnego vana i pojechaliśmy do biura Scootera . Adrenalina buzowałam w moich żyłach.Jak najszybciej wysiadłem z auta i powędrowałem do biura.Kulturalnie jak na wychowanego człowieka przystało zapukałem do drzwi
-Proszę-krzyknął On zza drzwi
-Witaj-odpowiedziałem opryskliwym tonem
-Co cię do mnie sprowadza-podniósł wzrok znad swoich papierów
-Ty się jeszcze pytasz co?! Nie masz mi może czegoś do powiedzenia ?
-Hmmm.... nie
-Otóż masz moja dziewczyna leży w szpitalu i ma zagrożoną ciążę, chłopaki z 1D dzwonili w tej sprawie do ciebie ale ty nie raczyłeś mnie o tym powiadomić !
-Jakaś pieprzona szmata nie będzie zakłócać nam trasy ! Jest ona za chwilę będzie inna ! -i w tym momencie nie wytrzymałem ,podszedłem i walnąłem mu z pięści w twarz
-Nie waż się jej tak nazywać! Jesteś człowiekiem bez uczuć! "jest ona za chwilę będzie inna" czy ty siebie słyszysz wiedziałeś ile znaczy dla mnie Laura a zataiłeś to przede mną!
-Ona nie jest warta poświęcenia swojej kariery!-przywaliłem mu ponownie ale dołączyłem do tego też kop z kolanka w brzuch
-Ty nie będziesz decydował o moim życiu!-krzyknąłem-Dziś wyjeżdżam do Londynu do mojej DZIEWCZYNY I DZIECKA-zaakcentowałem te słowa
-Jeżeli wyjedziesz to wylecisz z zespołu !
-Dobrze w takim razie odchodzę !-powiedziałem i wkurzony wyszedłem z pomieszczenia

Gdybyś tylko Nathanie wiedział jak dużo kłopotów wyniknie z tych raptem pięciu słów, jednego zdania.Całe twoje życie już niedługo zostanie wywrócone do góry nogami.Oj Nathan ,Nathan...

*W tym samym czasie szpital w którym jest Laura

Leżałam tak już tydzień może i więcej , straciłam poczucie czasu.Moja ciążą była zagrożona i to dosyć poważnie.Chciałabym aby Nath był teraz ze mną ale nie chce mu zniszczyć kariery. Zayn ,Louis,Liam,Niall i Harry odwiedzali mnie regularnie i dodawali mi otuchy .Gdyby nie oni załamałabym się już dawno.Podobno dzwonili do Scootera ale on powiedział im,że nie powie tego Nathanowi , nie wiedziałam że z niego taka świnia jest.Zayn już nie wytrzymał i podczas ostatniego wywiadu powiedział to na wizji , jeśli mój chłopak to oglądał to może przyleci do mnie a jak nie to czeka mnie samotne leżenie w szpitalu aż do porodu , a przyznam szczerze ,że czas w tym szpitalu niesamowicie mi się dłuży.Właśnie do mojej sali przyszli chłopcy
-Hej młoda jak się czujesz ?-zapytał jak zwykle zatroskany Lou
-Wiesz marchewkowaty mogłabym skłamać ,że wyśmienicie ale co by to dało?nie najlepiej jak zwykle
-Moje biedactwo-zaczął się rozczulać i podszedł do mnie .Usiadł za mną w ten sposób abym mogła oprzeć się o jego tors.Zachowywaliśmy się jak rodzeństwo , był dla mnie teraz wielkim oparciem.Mam nadzieję ,że kiedy moi wrócą to zaprzyjaźnią się z chłopcami bo nie chcę stracić kontaktu z tymi wariatami a szczególnie z dwójką z nich.Jak się pewnie domyślacie mowa o Louisie i Zaynie.
Siedziałam tak wtulona w tors Louego a on kołysał się rytmicznie w przód w tył.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym bo w ich towarzystwie nawet najmniejszy szczegół mógł być pretekstem do tego aby zacząć się śmiać.Poczułam ,że zgłodniałam dlatego wyjęłam z szafki obok mojego łóżka jogurt w który zaopatrzyli mnie chłopcy. Wyjęłam łyżkę i nagle usłyszałam
-O nie to jest łyżka !!-przerażony Liam skrył się za plecami Hazzy
-O zapomniałam ,sorki -powiedziałam rozbawiona
-Nie no spoko jedz a ja się odwrócę-jak powiedział tak zrobił
Po skonsumowaniu posiłku  poczułam mocny ucisk w podbrzuszu-Louis !
-Co kotku?
-Boli!
-Co ?!
-Boli !
-co?
-Podbrzusze...bardzo
-Zayn wołaj lekarza!-wydarł się Loui
Usłyszałam trzask zamykanych drzwi i ciepły i opanowany głos Louego
-Spokojnie wszystko będzie dobrze-uspokajał mnie
-Lou..
-Tak skarbeczku mój kochany
-Przed oczami latają mi jakieś takie czarne plameczki-skarżyłam się mu jak pięciolatka swojemu tacie
-To nic zaraz przyjdzie lekarz i będzie dobrze
Gdybyś tylko Louis wiedział co się zaraz stanie nie powiedziałbyś jej tego

Moje powieki powoli opadały w dół.Czułam jakbym miała na nich położone z dziesięć kilo, po prostu nie byłam w stanie ich utrzymać.

Opadały , nie tylko powieki ale jej siły do życia a Jego nadal przy niej nie było.

-Laura nie zamykaj oczu !-słyszałam jego głos ale jakby z daleka a jego obraz rozmazywał się i nawet jakbym bardzo starała się wyostrzyć go to nie uzyskałabym zadowalającego efektu końcowego.Czułam ,że "odpływam".Poczułam mocne potrząsanie za ramiona i bezwładnie opadłam na tors chłopaka.

Była jak szmaciana lalka.Wyprana z uczuć i siły.

________________________________________________________________________________________
Tak oto kończę 26 rozdział .Mam nadzieję ,że chociaż trochę wam się spodobał.
Przepraszam że po tygodniu dodałam tak krótki rozdział ale nowa szkoła =nowe obowiązki.Same rozumiecie.
Postaram się aby next był dłuższy lepszy.
Sprawa organizacyjna:  od dziś rozdziały będą pojawiały się raz w tygodniu więc proszę abyście komentowały .Mam 22 obserwatorów a tylko 9 komentarzy pod ostatnim rozdziałem :( Przykro mi i to bardzo
No nic nie będę zanudzać ,byłabym wdzięczna gdyby pojawiało się więcej komentarzy :/  Dla was to tylko chwila a dla mnie to wiele znaczy , to daje mi siłę i motywację do dalszego pisania i prowadzenia tego bloga
3mać się miśki ^-^
/Neytri 

wtorek, 10 września 2013

Versatile Blogger Awards 3 i 4



Dostałam kolejne nominacje od Justyny Sykes  i Anusiaka za które serdecznie dziękuję :*

Zasady :

  1. Podziękować osobie, którą cię nominowała.
  2. Pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Award.
  3. Ujawnić 7 faktów o sobie.
  4. Nominować 15 blogów, które według ciebie na to zasługują :)
  5. Poinformować autorów nominowanych blogów ^^


14 Faktów o mnie:

1. Jestem szalona
2. Mam niebieskie oczy
3.Poza niebieskim uwielbiam kolor czarny
4.Kocham malować paznokcie :P
5.Moim zdaniem Conversy to najwygodniejsze buty na świecie
6.Test po 6 klasie (to było dawno temu ^^ ) napisałam na 38 punktów 
7.Jestem dumna z bycia Prisonerką
8.W każdym facecie staram się doszukać czegoś z Nathana :D
9.Mam pokój obklejony plakatami TW  *.*
10.Mam kubek ze zdjęciem chłopaków, o których jest ten blog
11.Uwielbiam lodowy deser bananowy
12.Jestem na diecie ;P
13.Mój ulubiony przedmiot to j.angielski 
14.Mam najlepszą przyjaciółkę ,którą w zasadzie traktuje jak swoją siostrę (jeśli to czytasz to wiesz ,że mówię o tobie Siostro :* )


Nie chce od nowa nominować blogów , nominowanym może się czuć osoba która choć raz była na moim blogu i jest w obserwatorach :) .Proszę o skomentowanie tego posta osobę która ma jakiś ciekawy do przeczytania blog i podać tam link a ja obiecuję ,że na niego wejdę i wtedy może następnym razem też ta osoba zostanie nominowana :*