czwartek, 30 maja 2013

Chapter 10 " You should use a little bit more organ called brain"

Laura

Otworzyłam po woli oczy ,co było wielkim błędem bo od razu oślepiły mnie jasne światła.
Otworzyłam je szerzej i rozejrzałam się po pomieszczeniu ,w którym się znajdowałam.Był to pokój szpitalny.
W jego kącie na krzesełku siedział Nathan.Miał podkrążone oczy jakby płakał przez całą noc.
Postanowiłam go zawołać
-Nath..-dźwięk ,który wydobył się z mojego gardła brzmiał jak charkot jakiegoś zepsutego silnika.Nie usłyszał ponowiłam próbę-Nathan..-nadal nic
Wtedy do sali wszedł Jay ,kiedy zobaczył ,że mam otwarte oczy zaczął krzyczeć ze szczęścia

-Boże siostra jak dobrze ,że się obudziłaś-podbiegł do mnie i zaczął mnie przytulać prawie mnie dusząc przy okazji.Swoim krzykiem obudził Nathana.

-Jak się czujesz?-zapytał ten drugi

-Dobrze-mój głos brzmiał już normalnie-tylko......wszystko mnie boli....szczególnie w tym miejscu-rozpłakałam się ponieważ ból był nie do zniesienia

-Wszystko będzie dobrze-pocieszał mnie mój brat-Ciii...już nic ci się nie stanie ,jesteś bezpieczna

-Dziękuje,że po mnie wtedy przyjechałeś....nie wiem co bym zrobiła gdyby..gdybyś nie przyjechał

-Nie dziękuj ,nawet nie wiesz jak się o ciebie wszyscy martwiliśmy

Dopiero wtedy zauważyliśmy ,że w sali nie ma Nathana

-Pójdę zobaczyć gdzie poszedł ,dobrze?-kiwnęłam głową na zgodę

Jaya strasznie długo nie było zaczęłam się niepokoić .
A może on już mnie nie chce ? Co ta za pytanie to chyba oczywiste.Kto chciałby mieć taką dziewczynę jak ja brzydką i do tego jeszcze zgwałconą? No ja się pytam kto-odpowiedź nikt.
Przyznam ,że zabolało mnie to .
A może to tylko moje wyobraźnia i nie o to chodzi ? Tak , to na pewno to,kto jak kto i co jak co ale on by się tak nie zachował.
Z takim nastawieniem usnęłam.
Obudziły mnie ciche szepty ,o ile się nie mylę osobami rozmawiającymi byli chłopcy.
Wiem,że to nieładnie ale postanowiłam trochę podsłuchać

-Musisz jej powiedzieć

-Wiem ,ale ona się załamie,a ja tego nie chce

-Nath ona ma prawo wiedzieć, w końcu to o nią chodzi

-Co musicie mi powiedzieć ?-odezwałam się po chwili gdyż nie wytrzymałam

-O to ty już nie śpisz ?-zdziwili się

-No właśnie się obudziłam.To powiecie mi o co chodzi ?

-To my was zostawimy samych.To cześć.Wpadniemy do ciebie później.-i wszyscy oprócz mojego chłopaka ,ulotnili się z pokoju..

-To o co chodzi ?

-Czy ty byłaś w ciąży ?

-Nie

-Aha ...no bo właśnie chodzi o to ,że

-Nath wyduś to z siebie wreszcie

-Ty byłaś w ciąży a przez ten gwałt to dziecko,nasze dziecko,umarło-powiedział to wszystko na jednym wdechu a mnie zatkało.

Byłam w ciąży?! Z Nathanem?! I to dziecko nie żyje ? to dlatego tak krwawiłam z miejsca intymnego.
Patrzyłam w jeden punkt i nie mogłam nic powiedzieć.Nie dość,że zostałam zgwałcona to jeszcze straciłam dziecko ,o którym nic nie wiedziałam.

-Powiesz coś ?-zapytał mnie mój towarzysz

-Czy możesz zostawić mnie samą ?

-Ale Laura..

-Proszę,daj mi pomyśleć i wyjdź

Nic już nie powiedział tylko wyszedł z pomieszczenia.
Położyłam głowę na poduszkę i chyba już z bezsilności ,zaczęłam płakać.

Nathan 

Wyszedłem z sali i usiadłem na krześle znajdującym się nie opodal.
Zaraz podszedł do mnie Jay

-I jak?

-Kazał mi wyjść-posmutniałem

-Jak to ?-zdziwił się

-Normalnie.Jay ja się boje ,że ona nie chce już ze mną być,że ona mnie już nie kocha.

-Nie gadaj głupot!-wykrzyczał mi to prosto w twarz-to ,że poprosiła cie o wyjście nie znaczy ,że cię nie kocha.Może musi po prostu trochę pomyśleć.Jesteś dla niej wszystkim,ale zrozum też ją,wiesz jak jej musi być ciężko? Została zgwałcona i to w bardzo brutalny sposób, a do tego jeszcze straciła dziecko

-Ale ona o nim nie wiedziała to w takim razie nie powinna się chyba z tego powodu załamywać nieprawdaż ?

-No i tu się mylisz.Rozmawiałeś z nią kiedyś na temat dzieci ?-zaprzeczyłem-No właśnie, nie wiesz jak bardzo chciała mieć dziecko.Ona zrobiłaby wszystko,żeby zajść w ciążę z ukochaną osobą, a taką właśnie osobą jesteś ty.To byłby owoc waszej miłości.A utrata tego ,nawet jak wcześniej się o tym nie wiedziało, jest czymś strasznym tym bardziej dla tak wrażliwych osób jak Laura.Rozumiesz już?

-Tak.Dzięki, nie wiem co bym bez ciebie zrobił-podszedłem do niego i go przytuliłem.Wiem niezbyt męskie zachowanie ale było mi to teraz bardzo potrzebne

-A może Jess mogłaby z nią pogadać ?-rzuciłem propozycję

-No pewnie ,to bardzo dobry pomysł

Zdziwiła mnie tylko jedna rzecz , kiedy wymieniłem imię mojej siostry Jayowi zaświeciły się oczy.Czyżby się w niej zakochał ? Może.Potem będę nad tym rozmyślał.
Wziąłem telefon,wybrałem numer siostry i po trzech sygnałach usłyszałem w słuchawce jej ciepły głos.

-Halo ?

-Cześć Jess to ja Nathan

-Witaj ,czemu dzwonisz, stało się coś ?

-No powiedzmy ,mam prośbę czy mogłabyś przyjechać do szpitala to bardzo ważne?

-Nath co się stało ?

-Wytłumaczę ci jak już będziesz to co przyjedziesz ?

-Tak pewnie już jadę

Podałem jej adres i czekając na nią zacząłem chodzić w kółko po korytarzu,uspokajało mnie to.
Po 15 minutach moja siostra weszła na oddział na którym aktualnie się znajdowaliśmy.

-No to po co mnie tu ściągnąłeś ?

Wytłumaczyłem jej wszystko,była wstrząśnięta tym wszystkim.Powiedziała ,że spróbuje mi pomóc.
Zabrała swoją torebkę z krzesła i skierowała się w stronę sali Laury.
Otworzyła drzwi i weszła do środka.
Czekaliśmy na nią mniej więcej pół godziny ,minuty ciągnęły nam się w nieskończoność.W końcu wyszła i oznajmiła mi ,że mam tam wejść i na spokojnie z NIĄ porozmawiać.
Nie powiem bałem się tam wejść a  siostra widząc to wepchnęła mnie tam i zamknęła szybko za mną drzwi.

-Nie bój się ja nie gryzę-usłyszałem ten melodyjny głos dochodzący zza moich pleców.Odwróciłem się i ją zobaczyłem miała podkrążone oczy ,zgaduje,że od płaczu

-Możemy pogadać?Czy nie masz siły ?

-Spoko siadaj-poklepała ręką miejsce na łóżku obok siebie

Podszedłem do niej i usiadłem we wskazanym prze nią miejscu.

-Przepraszam-usłyszałem cichy i zachrypnięty trochę głos dziewczyny

-A za co ?

-Za to ,że byłam nie miła rano, ty nic nie zrobiłeś a ja byłam dla ciebie nie miła,przepraszam-posmutniała

-Nic się nie stało-przytuliłem ją.Dziewczyna wtuliła się we mnie , a ja swoją głowę oparłem na jej obojczyku.Siedzieliśmy tak chwilę po czym Laura odsunęła się ode mnie na pewną odległość i powiedziała

-Wiesz to może nawet dobrze,że straciłam to dziecko-w tym momencie zbaraniałem, nie rozumiałem o co jej chodzi

-Ale dlaczego ?

-Bo tak popsułabym ci karierę i całe życie.A tak nie ma problemu-poczułem się jakby ktoś przywalił mi w twarz.Chwilę patrzyłem w jej niebieski oczy po czym pełnym żalu głosem powiedziałem

-Naprawdę tak myślisz ?Myślisz, że taki jestem? Nie byłabyś kłopotem ani problemem, ty i dziecko bylibyście najważniejszymi osobami w moim życiu.Kochałbym was nad życie.

-Czy to znaczy,że ty chciałbyś mieć ze mną dzieci ?-zapytała nieśmiało

-Tak.Chciałbym założyć rodzinę z osobą którą kocham całym sercem a ty właśnie taką jesteś, więc odpowiedź brzmi : tak.

Dziewczyna uśmiechnęła się i mnie przytuliła kolejny raz tego dnia.

-Obrazisz się na mnie jeśli powiem,że jestem zmęczona i chciałabym iść już spać ?-zapytała

-Nie , no pewnie że nie.Idź spać a ja pójdę do Jaya i Jess.Dobranoc-pocałowałem ją w głowę i wyszedłem z pomieszczenia.

-I jak ?-rzuciła się na mnie moja siostra

-Normalnie,wszystko sobie wyjaśniliśmy i już jest dobrze.

___2 dni później

Dziś Laura wraca już do domu.Musiała zostać na obserwacji ale ,że wszystko jest w porządku może już wrócić do domu .Pojechaliśmy po nią a potem już wszyscy razem wróciliśmy do domu.

__tydzień później

Wszystko powoli wracało do normy, ale nikt nie był gotów poruszyć tego tematu,tematu gwałtu.
Nie wiem czemu ale miałem wrażenie ,że Laura nie chce okazywać czułości.
Obudziłem się nad ranem i zobaczyłem ,że dziewczyna śpi obok mnie uśmiechając się słodko przez sen.
Pocałowałem ją w usta.Obudziła się .Zaczęliśmy się namiętnie całować.Moje ręce powędrowały pod jej koszulkę zacząłem zdejmować jej ubrania kiedy ona gwałtownie oderwała się ode mnie i z płaczem wybiegła z pokoju.
Nie wiedziałem co się dzieje i dlaczego tak zareagowała.
Wybiegłem zaraz za nią ale ona zniknęła w pokoju swojego brata i zakluczyła drzwi.
Nie wychodzili z niego przez dobre 2 godziny.Ja i chłopaki ,którzy też widzieli to zdarzenie ,martwiliśmy się i nie rozumieliśmy nic.
Po pewnym okresie czasu drzwi się uchyliły i wyszedł Jay.
Zabrał chłopaków  a mnie zakazał wchodzić do pomieszczenia w którym była jego siostra.
Po 10 minutach wszyscy wrócili i popatrzyli na mnie z dezaprobatą

-Mógłbyś trochę częściej używać narządu nazywanego mózgiem-powiedział Max

-Na razie nie idź do niej i nie pytaj nas o co chodzi,powinieneś się domyślić sam-Tom

-Tom teraz ty idź do niej ,ja pójdę przygotować jej coś do jedzenia-Jay

-Ok idę-po tych słowach wszyscy się ulotnili zostawiając mnie samego i zdezorientowanego pod drzwiami pokoju.
________________________________________________________________
Dziękuje za aż 2 komentarze pod ostatnim postem :)
Mam nadzieję ,że tego też ktoś skomentuje
Przepraszam ,że przerywam w takim momencie ale chce żebyście sami domyślili się o co chodzi :P Propozycje piszcie w komentarzach .
Powiedzcie jakie macie po tym rozdziale wrażenia ?

Jak myślicie o co chodzi w tej sytuacji ?
Co nie tak zrobił Nathan ?
Czemu Laura tak zareagowała ?

Tego wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale który postaram się dodać w niedzielę albo poniedziałek.Jak ktoś jest zainteresowany to niech wtedy zajrzy na bloga :P

Tych ,którym spodobał się blog zachęcam do dodania się do obserwatorów tego opo :)

Proszę niech ktoś skomentuje rozdział wam zabierze to tylko chwilę a dla mnie znaczy bardzo wiele.Dodaje mi to też motywacji do dalszego pisania rozdziałów i ogólnie pisania tego bloga .

No nic , to do następnego
3m cie się miśki wy moje :*
/Neytri

niedziela, 26 maja 2013

Chapter 9 "We'll get through this together"

Moja dziewczyna była ubrana tak :





Chłopaki patrzyli w nią jak zaczarowani , nie powiem byłem o nią zazdrosny chociaż to moi kumple.Jak oni się tak na nią patrzą to ja się boję jak będzie w klubie, po same brzegi wypełnionym facetami o_O

-Ej chłopaki ogar ! To moja dziewczyna a nie wasza!-powiedziałem kiedy już moje nerwy osiągnęły zenit wytrzymałości

-Wiesz Nath, dziś jest twoja a jutro będzie kogoś innego-zażartował Tom

-Ale się koledze żart wyostrzył-odgryzłem mu się

Dopiero po chwili zauważyłem ,że w domu zostaliśmy tylko my bo reszta opuściła dom i udała się do naszego samochodu ,którym mieliśmy zamiar pojechać.
Ruszyliśmy za nimi.
Droga do klubu zajęła nam około 30 minut.Kiedy przekroczyliśmy próg budynku skierowaliśmy się aby zająć sobie jakiś stolik.Oczywiście chłopaki od razu po jakiś alkohol polecieli.Laura była jakaś nieswoja, postanowiłem do niej podejść i zobaczyć co się stało

-Laura co się dzieje ?

-Nic nic-zaprotestowała szybko-wszystko jest OK.Chodź pójdziemy potańczyć

Zaciągnęła mnie na parkiet.
Akurat DJ puścił jakąś szybszą piosenkę więc zaczęliśmy wywijać na parkiecie.
Widziałem jak wszyscy faceci w tym pomieszczeniu prawie ,że pożerają ją wzrokiem.Starałem się to ignorować.Po kilku piosenkach postanowiliśmy odpocząć w tym celu poszliśmy do stolika gdzie siedzieli chłopcy.
Ledwo co usiedliśmy a usłyszałem pytanie zadane przez Toma

-Laura zatańczysz?

Dziewczyna tylko dała mu rękę i razem poszli tańczyć.To samo zaproponowali jej kolejno Jay,Siva i Max.
Moja dziewczyna zatańczyła po kolei z każdym z nich.
Po mniej więcej 7 piosenkach wszyscy siedzieliśmy znów przy stoliku.Zaraz, zaraz a gdzie Laura ?
Zauważyłem właśnie ,że brakuje jej przy stoliku.
Zacząłem się nerwowo rozglądać po pomieszczeniu.Niestety nie zobaczyłem jej.

Nagle Jay krzyknął

-Patrzcie to ona

Wszyscy popatrzyliśmy we wskazanym przez niego kierunku.
Tam faktycznie była Laura ale ..... tańczyła jakimś kolesiem.
Od razu zagotowało się we mnie.
Już miałem tam iść kiedy oni zniknęli w tłumie tańczących ludzi.

___Perspektywa Laury

Chłopak zaprowadził mnie do stolika przy którym siedzieli jego koledzy.
Poznałam ich , to naprawdę mili ludzie.

Postawili mi drinka.Mówiąc drinka mam na myśli 10 drinków , które oczywiście wypiłam.
Dobrze się bawiłam i to bardzo.
Z tego chłopaka to niezłe ciacho jest.
No nawet mi się spodobał ,ale żeby nie było nie bardziej niż Nathan.

Właśnie poszliśmy na parkiet  kiedy nagle przed oczami zrobiło mi się ciemno.
Chłopak zaciągnął mnie na jakieś zaplecze i zaczął brutalnie całować .Stawiałam opór, krzyczałam ale to nic nie dawało.
Zaczął mnie rozbierać a wręcz zdzierać ze mnie ubrania.
Robił to tak brutalnie.
Odwrócił mnie tylko tyłem do siebie i związał czymś ręce.
Po chwili poczułam wielki ból w okolicy pochwy co oznaczało ,że jego narząd rozrodczy znajduje się we mnie.
Robił to tak mocno ,że zaczęłam krwawić z miejsca intymnego.
Kiedy już skończył powiedział tylko

- Jesteś zwykłą dziwką
I odszedł zostawiając mnie nagą i krwawiącą na ulicy.

Miał rację , bo właśnie tak się czułam.W wieku 19 lat zostałam zgwałcona.

Rozpłakałam się.Wzięłam do ręki telefon i go odblokowałam.
Wyświetliło mi się masę nieodebranych połączeń.Było 15 od Sivy,Toma i Maxa, 30 od Jaya i prawie 50 od Nathana.
Postanowiłam,że zadzwonię do Jaya.
Odebrał po pierwszym sygnale

-Jezu Laura gdzie ty jesteś ?Czemu nie odbierasz telefonu?

-Jay ja ..-rozpłakałam się jeszcze bardziej

-Siostra czemu ty płaczesz ?Gdzie ty do cholery jesteś !

Podałam mu adres a on obiecał,że zaraz po mnie przyjedzie.
Nie musiałam długo na niego czekać po niecałych 10 minutach był już na miejscu.
Przeraził się kiedy zobaczył mnie w tym stanie.
Od razu zabrał mnie na pogotowie.
Tam już lekarze zaopiekowali się mną tak jak należy.
Zawieźli mnie na salę w której miałam przebywać tam w spokoju usnęłam.

___Perspektywa Natha

Jay wybiegł z domu jak oparzony, zdążył tylko rzucić ,że wie gdzie jest Laura.

Martwiłem się o nią i to cholernie.Chłopaki siedzieli i nie wiedzieli co powiedzieć.
Po chwili mój telefon zaczął wibrować, prawie że rzuciłem się na niego.
Jay wytłumaczył mi co się stało.
Zbladłem.Moja Laura została zgwałcona i teraz leży w szpitalu.
Nie myśląc o niczym wybiegłem z domu a za mną chłopaki którzy nie wiedzieli co się dzieje.
Wsiedliśmy do auta.
Po drodze wytłumaczyłem im co się stało.
Byli tak samo zszokowani jak ja.
Kiedy dojechaliśmy do szpitala wybiegłem z auta i czym prędzej odszukałem salę w której leży moja dziewczyna.
Zobaczyłem ja przez szybę.
Była cała poobijana i blada.
Rozpłakałem się jak małe i bezbronne dziecko.
Z sali wyszedł Jay i zaczął mnie pocieszać.

Siedzieliśmy tak smutni i przygnębieni kiedy podszedł do nas lekarz.

-Czy państwo są z rodziny Laury Black ?

-Tak ja jestem bratem a to jej chłopak

-W takim razie zapraszam do mojego gabinetu.

Poszliśmy za lekarzem .
Obawiałem się najgorszego.

Siwy już doktor usiadł za swoim mahoniowym biurkiem.
Poprawił okulary i zaczął

-Stan mojej pacjentki nie jest stabilny ale nie po to was tu zaprosiłem

-W takim razie w jakiej sprawie nas pan tu wezwał ?-zapytałem

-Otóż mam dla was dwie wiadomości: dobrą i złą

-A jakie one są

-Dobra jest taka ,że pacjentka już jutro będzie normalnie funkcjonowała i nie odniosła żadnych poważnych obrażeń zewnętrznych jak i wewnętrznych

-Więc jaka jest ta zła?

-Nie udało nam się uratować dziecka przykro mi

-Jakiego dziecka ?

-Pani Black była w 1 tygodniu ciąży

Zatkało mnie .Laura była w ciąży ?! Ze mną ?!
I przez tego gnoja co ją zgwałcił dziecko ,które nosiła pod swoim sercem nie przeżyło ?!

Jay widząc co się ze mną dzieje wyprowadził mnie z gabinetu.

-O matko ona była w ciąży -odezwał się po chwili

Jak tylko zaszliśmy pod salę dziewczyny chłopcy rzucili się na nas i zaczęli wypytywać o czym rozmawialiśmy z lekarzem.
Wyjaśniliśmy im zaistniałą sytuację.

Teraz już nikomu nie było do śmiechu.

Mam nadzieję,że Laura nie popadnie w depresję po tym wszystkim.
Będę starał się jej w e wszystkim pomóc.
Przejdziemy przez to razem.
Zawsze będzie mogła liczyć na moją pomoc.

______________________________________________________________________________________

Przepraszam ,że taki krótki ale chodziło o to żeby to wszystko zamieścić w jednym rozdziale a wybudzenie Laury i następną część w rozdziale 10 :P
Mam nadzieję,żę się wam spodobał.
Tak jak obiecałam jest więcej akcji i ciekawych rzeczy.

Jak myślicie czy Laura się załamie ?

Co będzie dalej ze związkiem Laury i Nathana ?

Piszcie w komentarzach jakie macie wrażenie po tym rozdziale :)

3m cie się
do nexta 
/Neytri

Podziękowania XD

Dziś mija dokładnie miesiąc, od wstawienia pierwszego posta na tym blogu :)

Jestem szczerze wdzięczna wszystkim ,którzy go odwiedzają .Dzięki tym osobom ma on już prawie 700 odsłon (jak dziś sprawdzałam 693 :P ).

Cieszę się niezmiernie ,że komuś się on spodobał i ktoś ma ochotę go czytać :)

Mam nadzieję ,że dalej będziecie go czytać i was nie znudzi.

Tak na koniec mam do was tylko jedną prośbę , a mianowicie niech każdy kto przeczyta rozdział zostawi po sobie komentarz .To taka moja mała prośba :)

Jeżeli ktoś chce żebym przeczytała jego bloga o TW albo o czymś innym niech pisze w komentarzach .Obiecuję ,że jeśli znajdzie się taka osoba to przeczytam jej bloga :)

To chyba tyle .Bardzo wszystkim odwiedzającym tego bloga dziękuje i zachęcam do dalszego czytania :)
Mogę obiecać ,że w następnych rozdziałach akcja się rozwinie :)

/Autorka bloga :P (Neytri)

czwartek, 23 maja 2013

Chapter 8 "I love you too"


-Chcesz to zrobić ze mną ?

-Ja... 

-Ja...Ja nigdy no wiesz -dziewczyna wyraźnie się zawstydziła 

-Chcesz mi powiedzieć ,że jesteś dziewicą ?

Pokiwała twierdząco głową .Zdziwiłem się i to bardzo, a ona się jeszcze bardziej zawstydziła chociaż nie wiem czy to możliwe.

-Nie bój się będę delikatny obiecuje .Nic ci się nie stanie

-Zawsze chciałam to zrobić z osobą którą kocham całym sercem a ty właśnie jesteś taką osobą.Więc odpowiedź brzmi tak

Nie czekając na nic zaczęliśmy się zachłannie całować.Nie musieliśmy się za dużo rozbierać bo ja byłem w samych bokserkach a ona w majtkach i staniku.
Pieściliśmy nawzajem swoje ciała. Chyba nie muszę mówić co było później bo każdy sam się tego domyśli.
To  była najlepsza noc jaką przeżyłem.
Po wszystkim poszliśmy spać.
Ta dziewczyna jest niesamowita, mimo iż był to jej pierwszy raz.
Z dnia na dzień kocham ją coraz bardziej.

__Następnego dnia : rano 

Obudziłem się i ręką zacząłem szukać na drugiej połowie łóżka mojej dziewczyny.
Nie było jej tam.
Podniosłem się i przeszukałem całe piętro wraz z łazienką ,a po Laurze ani śladu.
Poszedłem do kuchni , tam spotkałem Jaya który się do mnie jakoś dziwnie uśmiechał

-Czemu się tak na mnie patrzysz ?-w końcu nie wytrzymałam i zadałem mu pytanie

-A tak jakoś

-O co chodzi ?

-Co robiliście dziś w nocy z Laurą ? Bo ona jakoś dziwnie uśmiechnięta od rana była

-O właśnie -zignorowałem jego pierwsze pytanie- gdzie jest Laura szukałem jej ale nigdzie nie znalazłem

-Wyszła gdzieś koło 8.00 i jeszcze nie wróciła

-A gdzie wyszła jeśli można wiedzieć ?

-Chyba na spotkanie z tym jak mu tam Ma....Malikiem!

Zakrztusiłem się wodą ,którą akurat piłem.

-Że co !?

-No poszła na to spotkanie co mu obiecała

-Fajnie ,że mi powiedziała

-Nie miała kiedy wiesz, całą noc byliście bardzo "zajęci"-wyrysował w powietrzu cudzysłów-a rano nie zdążyła bo  nie chciała cię budzić bo jak to ona ujęła " wyglądasz jak anioł kiedy śpisz" czy coś w tym stylu 

-Aha dzięki Jay 

Byłem wkurzony.Jak mogła mi o tym nie powiedzieć ?!
Myślałem ,że mówimy sobie o wszystkim.
Najwidoczniej jednak się myliłem

__Perspektywa Laury

Poszłam z Zaynem na kawę, wiem że powinnam powiedzieć o tym Nathanowi ale  nie chciałam żeby się wkurzył.Na moje nieszczęście zapomniałam z domu telefonu
Zayn to super chłopak ,przyznam że strasznie fajnie nam się rozmawiało.Nie było żadnych spin ani nic.

-Dobra Zayn to ja spadam bo się trochę zasiedziałam-powiedziałam kiedy zobaczyłam ,że na zegarze jest już 11.30.

Jak ten czas w dobrym towarzystwie szybko leci.

-No szkoda , ale rozumiem masz swoje sprawy.Zobaczymy się jeszcze kiedyś ? poznałabyś chłopaków

-No czemu nie ,zdzwonimy się jeszcze.Pa

Pożegnałam się z chłopakiem i wolnym krokiem ruszyłam w stronę domu.
Po 10 minutach byłam już na miejscu.Otworzyłam drzwi i weszłam do budynku.
Zaraz z kuchni wyskoczył wściekły Nath

-Gdzie byłaś ? Nie łaska odbierać telefony ode mnie do jasnej cholery ?! Ja tu się martwię o ciebie !

-Nath uspokój się...

-Jak mam być spokojny jak przez prawie 4 godziny nie dałaś znaku życia, nie odbierałaś telefonów ani nic ?!No pytam się  jak ?!

-Telefon zostawiłam w domu przez przypadek i nie miałam jak się z wami skontaktować, a ty mógłbyś już przestać na mnie krzyczeć bo to nie jest miłe..-nie wytrzymałam i rozpłakałam się

Pobiegłam na górę i skierowałam się do pokoju Jaya.Bez pukania weszłam do środka i zamknęłam za sobą drzwi.

-Laura fajnie że już jesteś-powiedział stojąc do mnie tyłem ale za chwile się odwrócił się w moją stronę-Jezu siostra, czemu ty płaczesz ?

Podszedł do mnie i objął mnie ramieniem.Zaczęłam płakać jeszcze bardziej więc po chwili cała jego koszula była mokra od moich łez

-Laura co się stało ?

-No bo poszłam na kawę z Zaynem

-No wiem, no i ?

-Zapomniałam telefonu z domu zabrać no i nie mogłam odebrać jak Nathan dzwonił .Jak tylko weszłam do domu wybiegł wściekły z kuchni i zaczął się na mnie wydzierać-znów się rozpłakałam

-Nie przejmuj się nim on już tak ma jak mu na kimś bardzo zależy.

-Ale to nie było miłe

-Wiem , ale proszę nie płacz już dobrze ?

Pokiwałam głową na znak zgody.Po chwili ktoś zaczął walić z całej siły w drzwi.

-Laura przepraszam ,porozmawiaj ze mną...Proszę

-Musisz z nim porozmawiać-powiedział mój brat

Jay wstał z łóżka i poszedł otworzyć drzwi Nathanowi .Chłopak od razu wszedł do pokoju i padł przede mną na kolana

-Błagam Laura wybacz mi , po prostu strasznie się o ciebie martwiłem, nie chciałem na ciebie nakrzyczeć.Przepraszam .To nie było celowo i nie chciałem żebyś poczuła się w jakikolwiek sposób dotknięta.Wybaczysz mi ?-patrzył na mnie swoimi zielonymi oczami ,które były przepełnione żalem i nadzieją zarazem

Nie powiedziałam nic tylko go czule pocałowałam.
Na początku chłopak był tak zdezorientowany ,że nie wiedział co ma zrobić , lecz po chwili zaczął oddawać pocałunki.Jednak natychmiast przestał i odsunął się ode mnie na odległość z której mógł dokładnie zobaczyć moją twarz

-Czy to znaczy ,że mi wybaczasz ?

-Tak głuptasie

-Uff, to dobrze :) A może pójdziemy do kina ?

-A wiesz ,że chętnie

Po niecałej godzinie byliśmy gotowi do wyjścia.Byłam ubrana tak
W kinie Nath wybrał jakieś romansidło ,kupiliśmy pocorn i colę dla każdego .Tak przyszykowani weszliśmy na salę.
Nie powiem film był strasznie romantyczny ale zakończył się śmiercią głównej bohaterki a że ja jestem bardzo wrażliwa to się rozbeczałam i Nath mnie nie mógł uspokoić.
Na szczęście zanim wyszliśmy już nie było widać ,że płakałam.
Dzień można było zaliczyć do udanych.
Po powrocie do domu poszłam od razu na górę do pokoju bo byłam bardzo zmęczona, chyba od razu usnęłam bo nic nie pamiętam.

____Następny dzień : rano

Obudziłam się nad ranem.
Nath jeszcze słodko spał więc postanowiłam go nie budzić przebrałam się
I tak wyszykowana ruszyłam w stronę kuchni aby coś zjeść bo byłam już głodna i to bardzo.
Przyszykowałam śniadanie sobie no i oczywiście chłopakom.
Kiedy wszyscy zeszli na dół rzucili się i to dosłownie na jedzenie.
Dzień minął spokojnie i przyjemnie ,razem z chłopcami udałam się na "małe" zakupy.Każdy coś kupił, Nath 10 nowych full capów, Jay 5 paczek skittlesów,Tom nowe okulary Ray Bany,Siva nowe bluzki i spodnie,Max nowe podkoszulki a ja 5 par butów,spódniczkę,bluzkę i torebkę.
Wróciliśmy zadowoleni z naszych "łowów".

Byłam zmęczona więc poszłam na górę po piżamę i do łazienki się wykąpać.
Będąc już pod prysznicem usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi, ale uznałam że się przesłyszałam.
Właśnie spłukiwałam pianę z ciała kiedy ktoś (czytaj Nathan) złapał mnie za biodra.
Dopiero teraz zrozumiałam ,że to on wchodził do łazienki przed chwilą a teraz nie wiem jakim cudem stoi ze mną pod prysznicem.

-Co ty tu robisz ?

-Kąpie się z moją dziewczyną :) Może pomóc ci się umyć ?

-Już to zrobiłam 

-Ale na pewno nie tak dokładnie jak mogę to zrobić ja- wziął płyn pod prysznic i zaczął myć moje ciało przy okazji delikatnie je masując.

Ale miał zaciesz na twarzy kiedy zaczął myć moje piersi ,które pod wpływem jego dotyku jakby się powiększyły a sutki stwardniały.Zaczął mnie całować i przyciągnął do siebie

-Chcesz to zrobić tutaj ?

-Tu tego jeszcze nie robiłem, może być to ciekawe doświadczenie :)

-Jesteś niewyżytym seksualnie seksoholikiem

-Oj tam ,oj tam i tak mnie kochasz

-A co to ma do rzeczy ?

-Nic tak tylko mówię.To jak seks pod prysznicem ?

-Spadaj ja idę do sypialni 

-Wolisz w sypialni może być w sypialni-uśmiechnął się zadziornie

-Nie mówię o tym . Ja idę spać a nie robić to na co ty masz ochotę

Zrobił smutną minkę

-No dobra ale szybko i idziemy spać ok ?

Od razu się rozweselił, nic nie powiedział tylko wziął mnie na ręce i pobiegł do sypialni.Nie muszę mówić co się działo bo sami się domyślacie.
Po szybkim seksie usnęliśmy upojeni własną bliskością.

___Nastepny dzień pers.Nathana

Obudziłem się i zobaczyłem ,że moja księżniczka jeszcze śpi.Postanowiłem zrobić jej śniadanie.
Postawiłem na omlety z truskawkami i bitą śmietaną, ona to uwielbia :)
Zaniosłem gotowe śniadanie na tacy do naszego pokoju.
Jeszcze nie wstała.Posiłek odłożyłem na szafkę nocną, usiadłem na krańcu łóżka i pocałowałem ją w usta.Od razu się obudziła

-Dzień dobry królewno

-Dzień dobry

-Przyniosłem ci śniadanie

-Oh, dziękuje . Mmmm omlety z truskawkami, moje ulubione

-Wiem i dlatego właśnie je zrobiłem :)

Laura zaczęła jeść a mi do głowy wpadł pewien pomysł

-A może byśmy tak poszli na imprezę, trochę się rozerwali hm ?

-To nie jest taki całkiem głupi pomysł

-To fajnie ,powiem chłopakom i dziś wieczorem idziemy na imprezkę :)

Dziewczyna trochę posmutniała.Nie wiedziałem dlaczego

-Ej mała, co się stało ?-siadłem obok niej

-Bo...bo ja się boje...że ty mnie.....znowu......zdradzisz

Laura się rozpłakała , a ja nie wiedziałem co powiedzieć.
Wiedziałem ,że ją to bolało ale mnie boli to tak samo jak za każdym razem ktoś mi to wypomina.
Ale to ona bardziej to przeżyła i wiem jak musiało być jej wtedy ciężko.

-Laura-nie zareagowała no moje słowa-Laura-kucnąłem przed nią i podniosłem jej podbródek ,tak żeby patrzyła mi prosto w oczy - wiedz że nigdy cię już nie skrzywdzę.A wiesz dlaczego jestem tego taki pewien ?

Pokiwała przecząco głową.

-Bo jeżeli ranię ciebie ranię też samego siebie.Każdy ból który ty przeżywasz przeżywam też ja.Jeżeli prze swoją głupotę straciłbym ciebie nie miałbym już po co żyć, moje życie nie maiłoby już żadnego sensu.Jest dla mnie najważniejsza.Nie ma już żadnej osoby która byłaby od ciebie ważniejsza.Zawładnęłaś całym moim sercem i duszą.Skoczyłbym za tobą w ogień.Za bardzo cię kocham żeby cię zranić.Rozumiesz ?

Jakby w odpowiedzi na moje pytanie dziewczyna pocałowała mnie w usta

-Ja też cię kocham

Wyszliśmy z pokoju i poinformowaliśmy ich o naszych planach na wieczór, wszyscy ochoczo przytaknęli na naszą idee.
Każdy szykował się we własnym pokoju aby zdążyć na czas.
Laura powiedziała że nie mogę jej zobaczyć przed imprezą i zamknęła się w pokoju na klucz.
Coś mi się wydaje ,że jak wyjdzie już przebrana to oczaruje nas wszystkich swoją doskonałością.
Co ja gadam przecież ona zawsze wygląda idealnie.

Po dwóch godzinach wszyscy byliśmy gotowi , no dobra nie wszyscy ,Laury jeszcze nie było.
W celu sprowadzenia jej na dół ,chłopacy wysłali Jaya a mi zabronili tam iść.

Po chwili usłyszałem stukot obcasów i zobaczyłem ją.
Wyglądała olśniewająco.
Chłopakom oczy z orbit powychodziły jak ją zobaczyli.
Nie powiem czułem się trochę zazdrosny no ale w końcu to moi przyjaciele. 


CDN.






poniedziałek, 20 maja 2013

Chapter 7 "You thought I forgot your birthday?"


-Męczy mnie pewna sprawa


-Jaka ?


-Czy ty......

-Co ja ?

-No czy ty...-znów się zawachałem-Czy masz zamiar tam pójść ?

-Tak , Zayn to bardzo miły chłopak a co ?

-Bo ja będę o ciebie cholernie zazdrosny -na te słowa dziewczyna uśmiechnęła się zalotnie.

Ten uśmiech rozbudził we mnie pożądanie.
Podszedłem do niej i pocałowałem w usta.Najpierw dziewczyna była tak zaskoczona ,że nie wiedziała co robić ale po chwili zaczęła oddawać moje pocałunki.
Całowaliśmy się namiętnie, nawet bardzo.
Widziałem ,że Laura jest już podniecona ale nie tak jak ja.
Zacząłem jeździć moimi rękami po jej plecach by po chwili me dłonie znalazły się pod jej koszulką.
Wędrowały w górę i w dół , od spodenek do stanika.
Postanowiłem ściągnąć jej spodenki  , nie sprzeciwiała się temu.Po rozpięciu guzika prawie ,że z niej spadły o_O
Moje spodnie też szybko znalazły się na podłodze.
Już miałem rozpiąć jej stanik gdy do pokoju wpadł Jay 

-Ups.... przepraszam-zmieszał się i to bardzo kiedy nas tak zobaczył

-Nic się nie stało -dziewczyna obdarowała go ciepłym uśmiechem- Co cię do nas sprowadza braciszku ?

-No właśnie to sprawa nie cierpiąca zwłoki

-Coś się stało ?-Laura robiła się co raz bardziej nerwowa

-Możemy pogadać na osobności ?

-Wybaczysz mi na moment?-to pytani zostało skierowane do mnie

-Tak..-posmutniałem

-Obiecuje ,że za raz wrócę-i pocałowała mnie namiętnie po czym opuściła pokój

__Perspektywa Laury

Jay wyglądał na bardzo zdenerwowanego.

-O co chodzi ?-spytałam

-No bo... chodzi o to ,że jutro masz się spotkać z tym całym Malikiem nie ?

-No tak... a do czego zmierzasz ?

-Bo ja się o ciebie martwię i czy mógłbym iść z tobą ? Nath na pewno nie będzie miał nic przeciwko

-A po co ?

-No żeby w razie czego cię ochronić, no wiesz jakby się do ciebie dobierał czy coś

-Jay spokojnie to naprawdę fajny koleś i nic mi nie grozi rozumiesz ?

-No ok po prostu się o cb martwię, to chyba normalne no nie ?

-Rozumiem i doceniam-Przytuliłam go,pocałowałam w polik i udałam się do kuchni mając nadzieję że sobie już pójdzie.
Niestety poszedł za mną.

-A co wy z Nathanem robiliście ?

-A co można niby robić ?

-Czy wy no... no robiliście TO ?

-A co cię to ?

-Nic tak tylko pytam

-Ok

-Juto masz urodziny no nie?

-Tak a co?

-No więc idziemy zaszaleć odmienimy cie trochę

-Jak to?

-No zobaczysz

-Ok ufam ci

-To rano ubierz się szybko i zjedz śniadanie i jedziemy na podbój sklepów i innych takich rzeczy

-Wiiiiiiiiiiiiiiiiii !!! Kocham cię Jay !! 

-Laura błagam cię..-już nie dawał rady z moim krzykiem

-Spoko  -roześmiałam się przez co dostałam od niego w głowę

-Wiesz co ty jednak głupi jesteś wiesz ?

-Wiem ale  za to mnie kochasz  :)

-Laura gdzie jesteś ?-usłyszeliśmy wołanie Natha

-Dobra leć już do niego

-Dobranoc bracie :)

Pobiegłam na górę i skierowałam się do pokoju
Zobaczyłam mojego chłopaka,który patrzył tępo w drzwi a kiedy mnie zauważył od razu się uśmiechnął

-Czemu cię tak długo nie było ?

-Rozmawiałam z Jayem 

-A o czym ?O mnie ?

-Poniekąd ale nie do końca :)

-A powiesz mi o czym ?- i uśmiechnął się zadziornie

-Nie :)

-No wiesz ty co , nie ładnie tak nie mówić mi o wszystkim w końcu jestem twoim chłopakiem nie ?

-Chyba tak -oberwałam za to poduszką

-Wiesz co obrażam się

-Szkoda bo chciałam spać z tobą, ale no trudno pójdę do Jaya-kierowałam się już do drzwi kiedy nagle coś albo raczej ktoś podniósł mnie do góry

-Hola hola nigdzie nie idziesz moja panno zostajesz ze mną

-Ale ty mnie nie chcesz- wkręcałam go

-Ale to były tylko żarty

-A może ty mnie naprawdę  nie chcesz :(

-Nawet tak nie myśl kocham cię nad życie

-Wiem :) - i wpadłam w śmiech

-Ty mnie wkręcałaś ty gnido jedna

-Tylko troszkę

-Obrażam się i idę spać

położył się w łóżku ja też ale po przeciwnej stronie.Już usypiałam kiedy jego ręka objęła mnie w pasie i przyciągnęła o siebie.Wyszeptał mi tylko do ucha:

-Nie umiem się na ciebie długo gniewać bo za bardzo cię kocham

I usnęliśmy.

___Następnego dnia: rano

Zebrałam się ,zjadłam szybkie śniadanie i byłam gotowa, Jay  o dziwo też.

-To jak jedziemy ?

-Tak

-A mówiłaś o tym komuś ?

-Nie 

-To będą mieli niespodziankę

-A gdzie jedziemy ?

-Najpierw do fryzjera

-Serio ?

-No

pojechaliśmy do najlepszego, przynajmniej ta mówił Jay , fryzjera.
Byłam gotowa na zmiany może nawet i na duże.

-Pan musi wyjść a zobaczy ją pan po skończeniu wszystkiego 

Jay musiał wyjść i może to dobrze mam większe pole manewru.

-To co robimy ?-zapytała się mnie fryzjerka 

Wytłumaczyłam jej co chce żeby zrobiła moimi włosami.Uśmiechnęła się i powiedziała że bardzo podoba jej się ta wizja .
Szczerze to trochę się bałam.
Kiedy fryzjerka skończyła nie wiedziałam co powiedzieć moi zdaniem wyglądałam nieziemsko:

(Takie włosy ale to nie ta osoba jakby co)

Właśnie tak jak chciałam.
Kiedy Jay wszedł do pomieszczenia szczęka mu opadła

-Laura..wyglądasz...nieziemsko.O matko.Bomba

-Dzięki, ale nie wiem czy trochę nie przesadziłam

-Nie jest idealnie ...WOW

Zapłaciliśmy i wyszliśmy.

-To gdzie teraz ?-zapytałam 

-Na zakupy, trzeba ci kupić trochę ciuchów

-Ok

Wchodziliśmy do wszystkich sklepów z ciuchami.
Po jakichś 5 godzinach skończyliśmy , mieliśmy 12 toreb wypakowanych po brzegi ciuchami ze 13 pudełek z butami no i oczywiście zahaczyliśmy o sklep z full capami :)
Zanieśliśmy to wszystko do auta.

-To co do domu ?

-Nie ! Laura co ty , jeszcze nie.

-A co jeszcze będziemy robić ?

-Teraz moja droga po pierwsze zadzwonisz do Zayna i odwołasz spotkanie bo nie zdążymy na nie a potem idziemy w jeszcze jedno miejsce

Zgodziłam się , zadzwoniłam do Zayna i bardzo go przeprosiłam, umówiliśmy się że jeszcze się umówimy na jakąś kawę.

-To co dokąd idziemy ?

-Zobaczysz

Jay zabrał mnie do sklepu telefonami.
Kupił mi nowego IPhona 5, żebym jak to ujął mogła się z nim lepiej skontaktować.
Na koniec pojechaliśmy na lody .
Bardzo miło spędziliśmy czas.
Postanowiliśmy pojechać już jednak do domu.
Zadzwoniliśmy jednak najpierw do chłopaków aby upewnić się że Nathana nie ma w domu.
Jak się okazało poszedł do sklepu, więc mieliśmy okazję wejść do domu i zrobić mu niespodziankę.

-Już jestem!-krzyknął Jay kiedy tylko przekroczyliśmy próg domu

-Uuu, Jay przyprowadził dziewczynę-powiedzieli chłopcy którzy najwyraźniej mnie nie rozpoznali

-Ale z was debile

-Ej nie obrażaj nas

-Chłopaki przestańcie już

-Laura to ty ?!

-Nom

-O kurde nie poznaliśmy cię.Ale ci ładnie w tych włosach  ale tak jakoś inaczej ale ładnie

-Dzięki :)

-Dobra chłopaki ogar szykujemy niespodziankę dla Natha, chodzi o to żeby jej nie poznał ok ?

-Ok

I wtedy usłyszeliśmy dźwięk otwieranych a następnie zamykanych drzwi wejściowych.
Stałam tyłem więc nie widział mojej twarzy kiedy wszedł do kuchni w której aktualnie przebywaliśmy.

-Cześć chłopaki, to nowa dziewczyna Jaya ?

Odwróciłam się przodem do niego a on zamarł

-O matko Laura ? o_O

-Cześć Nath  :)

-Nie poznałem cię.Ładnie ci w tych włosach 

-Miło mi to słyszeć. Jay weź przynieś wszystkie torby z bagażnika, proszę

-Ok

-A co to za okazja do takich zakupów i wogóle ?-zapytali chłopaki kiedy Jay poszedł po zakupy

-Nie wiem czy wiecie ale mam dziś urodziny-oświeciłam ich a tych zatkało, no bo w sumie właśnie zapomnieli o moich urodzinach , nie tylko chłopaki mój Nath też

-Se..Serio 

-No

Wtedy do kuchni wkroczył Jay z masą toreb i pudeł, chłopakom szczęki aż opadły z wrażenia

-Laura gdzie to zanieść ?

-Do mojego pokoju 

-To wszystko twoje?

-Tak  , Jay poszedł ze mną z okazji sami wiecie czego na małe zakupy które on mi zafundował i to on mi nawciskał tego wszystkiego tak dużo :)

-WOW

Po rozpakowaniu tego wszystkiego zrobiłam się senna więc postanowiłam iść już spać.
Kiedy tylko weszłam do pokoju zobaczyłam już słodko śpiącego Natha.
Nie chciałam go budzić więc po cichu zaczęłam się rozbierać.
Kiedy zdejmowałam stanik poczułam czyjeś zimne ręce na swojej talii.
Owe ręce pomogły mi zdjąć stanik po czy obróciły w swoją stronę

-Myślałaś że zapomniałem o twoich urodzinach? Nie prawda nie zapomniałem i mam coś dla ciebie
Założył mi na szyję ten oto naszyjnik z jego imieniem

-To słodkie dziękuje

-Dla ciebie zrobię wszystko

Zaczął mnie całować po szyi i dekolcie.Po chwili jego bokserki leżały na ziemi za nim się obejrzałam ja też nie miałam na sobie niczego staliśmy tak całując się zupełnie nadzy.
Nagle przestał mnie całować i zapytał

-Chcesz to zrobić ze mną ?

-Ja... 



czwartek, 16 maja 2013

Ważne



Zastanawiam się nad usunięciem tego bloga ponieważ nikt go nie czyta.
Nie ma sensu go dalej prowadzić dla samej siebie :(
Nie wiem czy warto go dalej pisać ....

sobota, 11 maja 2013

Chapter 6 "Jesus people it's only a small coffee's "

__Jay

Z moją siostrą z dnia na dzień było co raz gorzej.
Strasznie wychudła, prawie że jej nie było.
Dawca też się nie znalazł, mimo naszej prośby i ogłoszeń.
Wszyscy chodzili smutni ,Nathan nie odstępował Laury nawet na minutę.Cały czas siedział w szpitalu.
Myślę,że gdyby dostali jeszcze jedną szansę na bycie razem, młody by jej nie zmarnował, ale cóż widocznie nie dane im to było.
Jak co dzień przyszliśmy do szpitala i skierowaliśmy się w stronę sali dziewczyny.
A tam widzimy płaczącego Nathana

-Boże, Nath co się dzieje ?

-Ona ... umiera

-Jak to?

-Zasłabła a to oznaka tego ,że jej serce już długo nie przetrwa.To koniec-i w tym momencie wybuchł płaczem jak małe dziecko

Wszyscy pogrążeni w rozpaczy nie zauważyliśmy nawet jak do sali Laury wbiegło 10 lekarzy.Kiedy tylko to do nas dotarło , zerwaliśmy się na równe nogi i popędziliśmy do sali.

-Co się dzieje doktorze?

-Znalazł się dawca .Jest szansa że przeżyje.

I w tym momencie Nath zemdlał.Chyba ze szczęścia.
W tym czasie lekarze zabrali Laurę na salę operacyjną.
Bałem się, bałem się jak nigdy.To straszne uczucie kiedy wiesz że najbliższa ci osoba może nie przeżyć operacji a ty wtedy stracisz ją na zawsze.NA ZAWSZE.

Po 30 minutach Nath się ocknął. Jak tylko się dowiedział ,że właśnie JĄ operują zaczął chodzić po korytarzu w te i z powrotem.

-Boże kiedy ją skończą operować ?

Po tych słowach drzwi od sali operacyjnej się otworzyły i wyszedł lekarz a za nim pielęgniarki wiozące Laurę.

-Doktorze czy .... czy ona ....

-Tak przeżyła, serce się przyjęło a operacja przebiegła zgodnie z planem.Za góra 2 dni pacjentka powinna się wybudzić ze śpiączki.

-O matko jak dobrze

Rozbeczałem się zresztą tak samo jak reszta, oczywiście ze szczęścia.Moja siostra żyje !

___Perspektywa Nathana

Kiedy lekarz powiedział że ona żyje byłem w siódmym niebie.
Za dwa dni znów będę mógł z nią porozmawiać.
Mam tylko nadzieję,że wszystko będzie dobrze.

_2 dni później

To właśnie dziś Laura ma się wybudzić.
Ubraliśmy się wszyscy dość sprawnie i wyruszyliśmy do szpitala.
Kiedy znaleźliśmy się na piętrze na którym leży dziewczyna , usłyszeliśmy ten piękny dźwięk- to był jej śmiech.
Pobiegliśmy pod salę i ujrzeliśmy Laurę i Jess która najwyraźniej przyszła wcześniej, obie się śmiały.
Jay od razu podbiegł do niej i ją przytulił

-Jak dobrze że żyjesz !

-Też się cieszę że cię widzę

-Hej-Krzyknęliśmy hurem

-Cześć chłopaki

-Kiedy wychodzisz ?

-Jutro

-To super nareszcie przyjdziesz już do domu.

-Też się cieszę mam już dość tego szpitala

Wszyscy się roześmialiśmy.Było jak dawniej, to dobra oznaka, może wreszcie wszystko się ułoży.
Następnego dnia odebraliśmy Laurę ze szpitala i zawieźliśmy do domu.
Przez cały czas miałem wrażenie że mnie unika.Dlatego kiedy poszła do swojego pokoju poszedłem za nią, znalazłszy się w jej pokoju zamknąłem drzwi na klucz

-Dlaczego mnie unikasz ?

-Nie unikam ...

-Nie kłam przecież widzę

-Ok masz rację,unikam cię

-Ale dlaczego?

-Bo.....Bo ja.....chyba.....

-No wyduś to z siebie

-Ja chyba nadal coś do ciebie czuję. Pasuje ?

Zamurowało mnie.Nie wiedziałem co powiedzieć.Ona nadal mnie kocha ?

-Wiem że mnie już nie kochasz ale nie potrafię zmienić swoich uczuć.Dlatego lepiej będzie jak będziemy się unikać.Tak będzie lepiej .Nikt nie będzie cierpieć...-powiedziała to i spuściła głowę.

Podszedłem do niej , złapałem za podbródek i delikatnie lecz stanowczo pocałowałem w usta.

-Nie prawda, ja będę cierpieć.Ja cię kocham i nie mogę cię stracić.Jak mogłaś pomyśleć że już cię nie kocham ? To nie jest prawda, jesteś najważniejszą osobą w moim życiu rozumiesz ?

-Na..naprawdę ?

-Tak i to się nie zmieni

Pocałowałem ją znów ale tym razem ona przyłączyła się do pocałunku.
Nasze pocałunki przerodziły się w namiętną walkę naszych języków.
Już wiem co to znaczy miłość ta dziewczyna mi to pokazała.

-Czy to znaczy że chcesz znów zostać moją dziewczyną?

-Tak

Pocałowałem ją namiętnie po raz ostatni i pogodzeni wyszliśmy z pokoju i zeszliśmy na dół do reszty.

-A was co tak wcięło ?

Oboje się uśmiechnęliśmy.

-Czyżby to oznaczało ,że jesteście znów razem?

Przytaknęliśmy znacząco

-Juhu !-wydarł się jak zwykle nieposkromiony Tom

-W takim razie idziemy na zakupy  !!-wydarła się moja własna siostra, od przebywania z tymi matołami sama zdziecinniała.

-Spoko

Wybraliśmy się do najbliższej galerii handlowej.Oczywiście nie odbyło się bez naszych cudownych odpałów .Po zakupach postanowiliśmy zrobić zakupy spożywcze żeby zrobić pizzę.Wzięliśmy wózki sklepowe i zaczęliśmy zabierać potrzebne rzeczy.Na koniec kiedy Jess stała już w kolejce do kas chłopaki wpakowali Laurę siłą do wózka i popchnęli go do przodu.Wózek razem z moją wrzeszczącą wniebogłosy dziewczyną pojechał do przodu aż na kogoś nie wpadli.

____Perspektywa Laury

Wpadłam na kogoś i razem się przewróciliśmy.

-Boże przepraszam.Moi głupi koledzy mnie do niego wsadzili i mnie w nim popchnęli, no a potem wpadłam  a ciebie

-Nic się nie stało

Dopiero teraz zobaczyłam z kim się strysnęłam. Był to mulat, o  brązowych oczach.

-Zayn jestem

-Laura, mam takie dziwne wrażenie że cię skądś znam

-Zayn Malik z One Direction

-Oh przepraszam nie poznałam :)

-Nic nie szkodzi, tak pięknym dziewczynom wybaczę wszystko

Zarumieniłam się.

-Ślicznie się rumienisz

-Dziękuje- i znów burak na twarzy

-To co może wstaniemy ?

-Tak to dobry pomysł

Spróbowałam wstać ale zaraz upadłam na ziemię ponieważ ból w kostce był nie do zniesienia

-Boli cię noga

-Tak i to bardzo

-Wezmę cię na ręce

-Nie nie trzeba.Dziękuje

-To nie było pytanie. Ty nie dasz rady iść sama.Jesteś tu z kimś?

-Tak ze znajomymi

-Ok to poczekamy na nich przed sklepem ok?

-Ok

Wziął mnie na ręce i wyszedł

___Perspektywa Nathana

Zobaczyłem jak Zayn Malik wynosi moją Laurę, wszystko we mnie się zagotowało.Chłopaki zareagowali podobnie.
Pędem wybiegliśmy za nimi.
Zobaczyliśmy ,że siedzą pod drzewem i rozmawiają.Podbiegliśmy tam

-Laura co ty wyprawiasz ?Jak mogłaś mi to zrobić ?

-Właśnie ! co to ma znaczyć droga siostro ?

-To są ci twoi przyjaciele?-usłyszałem cicho zadane pytanie Malika które było kierowanie do Laury

Dziewczyna tylko pokiwała głową i zwróciła się do nas

-Możecie się zachowywać normalnie ? Zayn mi tylko pomógł bo przez waszą głupią zabawę wpadłam na niego razem z wózkiem i się przewróciliśmy.Cieszcie się że jemu nic nie jest.Kontynuując po tym spróbowałam wstać ale nie mogłam bo przez was matoły skręciłam sobie kostkę! Nie mogłam się stamtąd ruszyć ale oczywiście żadnemu z was do tego pustego łba nie wpadło żeby przyjść zobaczyć czy nic mi nie jest .Zayn mi pomógł "wyjść" a że nie mogłam chodzić to mnie wyniósł.Ot i cała historia.

-O matko przepraszam cię Laura, a tobie Zayn chciałem podziękować za to że pomogłeś mojej siostrze

-Nie ma za co, ale tak poza tematem to jesteście do siebie podobni :)

-No wiesz rodzeństwo doskonałe no nie siostra?

-No ma się rozumieć.

-A ty co Nathan nic nie powiesz ?

-Przepraszam Cię Laura, za to że na ciebie nakrzyczałem i za to  że podejrzewałem coś.Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć że po prostu jestem o ciebie cholernie zazdrosny.Przepraszam

-Już się nie gniewam

-To wy jesteście parą ?-to pytanie zadał Zayn

-Tak-odpowiedziałem z dumą.Widziałem jak zrzedła mu mina, w sumie nie dziwie się Laura to świetna dziewczyna.

-Aha ...  To ja już pójdę

-Dziękuje ci za pomoc no i mam nadzieję że tobie nic nie jest bo byłoby szkoda :)

-Nie na pewno nic mi nie jest.Wracaj szybko do zdrowia

Odszedł.Na szczęście bo w środku się we mnie gotowało dłużej bym już nie zniósł.
I nagle zawrócił

-A może dasz się zaprosić na kawę ?

-Z chęcią :)

-To może jutro o 15.00 w kawiarni "Cosmopolitan" ?

-Mi pasuje

-Tu masz mój numer-podał jej świstek papieru

-Do zobaczenia- odwrócił się i zniknął za zakrętem

-Jak mogłaś się zgodzić ???

-Jezu ludzie bez przesady to tylko mała kawa nic wielkiego.Możemy już iść do domu ?

-Tak
 Odeszliśmy kawałek i usłyszeliśmy  wołanie

-Halo a ja ?!

Pobiegłem i wziąłem ją na ręce

-Dziękuje :)

Doszliśmy do domu i każdy udał się do swojego pokoju.Jedna sprawa nie dawała mi spokoju więc poszedłem do Laury.

-Mogę ?

-No pewnie, wchodź

-Męczy mnie pewna sprawa

-Jaka ?

-Czy ty......

________________________________________________________________________________________
O co chce się zapytać Natahan?
Co będzie z ta kawą ?
Czy między Laura a Zaynem do czegoś dojdzie ?
Tego dowiecie się w 7 rozdziale

Przepraszam ,że taki długi ale nie dodawałam prze tydzień i mnie jakaś taka wena naszła.
Mam nadzieję że się wam podobał.
Proszę czytających o zostawienie komentarza bo mnie to bardzo motywuje i znaczy że ktoś to czyta
Chętnych zapraszam do obserwowania mojego bloga
Jak ktoś ma jakieś pytania do mnie pisać na maila :)
To chyba tyle do zobaczenia przy następnym rozdziale :*

niedziela, 5 maja 2013

Chapter 5 "It is not a bad idea"

Następnego dnia
__Perspektywa Nathana

Muszę ją odzyskać.Jest zbyt wyjątkowa i zbyt ważna dla mnie żeby ją stracić.
W tym celu udałem się do pokoju Jaya.
Zapukałem i po chwili drzwi się lekko uchyliły ,a w nich stanął Jay w samych bokserkach

-Czego o tak wczesnej porze chcesz ?

-Chcę z nią porozmawiać

-Ale ona nie chce rozmawiać z tobą

-Jay?- to była Laura , którą najwyraźniej obudziliśmy

-Jestem tu mała, spokojnie.Tutaj nic ci nie grozi.Jestem przy tobie

Kiedy tak mówił od środka zżerała mnie zazdrość jak bardzo chciałbym być na jego miejscu
Chwila ciszy.

-Ktoś chce z tobą porozmawiać

-Kto ? - cisza, najwyraźniej zrozumiała że chodzi o mnie- wpuść.Kiedyś i tak będę musiała z nim porozmawiać.

-Dobrze.Czy mam zostać ?

-Nie musisz.Mam do ciebie natomiast prośbę

-Jaką ?

-Czy możesz mi przynieść te leki które codziennie zażywam ?

Jakie leki do cholery ? Czy ona jest na coś chora ?

-Oczywiście siostrzyczko

-Dziękuje

-Jakby coś się działo to wołaj, będę gdzieś w pobliżu.

-OK

Tym razem zwrócił się już do mnie.

-Możesz wejść, ale uważaj co robisz żeby znowu jej nie zranić- ostrzegł mnie

Uchylił szerzej drzwi tak abym mógł wejść.W kącie pokoju ujrzałem Laurę ,która była zwinięta w kłębek.Dopiero teraz zdałem sobie sprawę jak bardzo ją zraniłem

-Przepraszam

-Myślisz ,że to coś zmieni ? -zapytała nawet na mnie nie spoglądając

-Wiem co zrobiłem i bardzo tego żałuję , ale nie mogę cię stracić.Rozumiesz nie mogę!

-Pewnie pieprząc się z tą laską też myślałeś o mnie co?-powiedziała z przekąsem- Wiesz co jest najgorsze ? Ja ci zaufałam, uwierzyłam i miałam nadzieję, że po stracie najważniejszej osoby będę miała się do kogo przytulić, komu wypłakać się w rękaw.Miałam nadzieję, że tą osobą będziesz ty ale się myliłam, zawiodłam na tobie i to bardzo.Taką osobą której potrzebowałam stał się Jay, to on mnie nie zostawił kiedy najbardziej tego potrzebowałam ,nie ty.

-Czy...jest jakaś szansa ....że....mi wybaczysz ?

-Ja ci już wybaczyłam ale nigdy już ci w pełni nie zaufam. Natomiast potrzebuję bliskiej osoby, takiej jaką byłeś dla mnie ty.Jay jest moim bratem a to nie to samo ale wiem też że zawsze mogę na nim polegać.Mam tylko do ciebie jedną prośbe

-Jaką ?

-Dam ci kolejną i ostatnią zarazem szansę .Mam tylko nadzieję ,że ją wykorzystasz i mnie już więcej nie zawiedziesz

-Dziękuje.Nie zawiodę cię.Obiecuję

Byłem najszczęśliwszym człowiekiem na całej kuli ziemskiej.
Wybaczyła mi.
Moje życie znowu ma sens.Mam dla kogo żyć.

-Proszę zawołaj Jaya-w jednym momencie pobladła

-Co ci jest ? -zaczynałem panikować

-Zawołaj Ja..- nie zdążyła dokończyć bo zemdlała.

Zbiegłem na dół po drodze prawie się wywalając

-JAY !!!!

-Co chcesz ?

-Ona zemdlała nie rusza się

-O kurwa nie zażyła leków.Dzwoń po pogotowie. Natychmiast !!!!

Pobiegłem i zadzwoniłem po karetkę , natomiast Jay zszedł z nieprzytomną Laura na rękach.
Po chwili pod naszym domem stała karetka.Lekarze zabrali nieprzytomną dziewczynę, a my we dwójkę pojechaliśmy samochodem za nimi.
Dlaczego jak jest już dobrze to zaraz coś musi się spieprzyć ? No , pytam dlaczego ?

____Perspektywa Jaya

Moja siostra ma problemy z sercem a dzisiaj zapomniała zażyć leków ,to może mieć dl niej tragiczne skutki.
Dojechaliśmy do szpitala. Od razu po wejściu rzuciłem się na jakiegoś lekarza pytając gdzie jest moja siostra.
Dopiero po upływie 10 minut dowiedziałem się potrzebnych informacji.Pobiegliśmy tam od razu.
Lekarz prowadzący powiedział ,że Laura potrzebuje przeszczepu serca i że z dnia na dzień będzie co raz gorzej a jak w ciągu tygodnia nie otrzyma serca umrze.
Byłem załamany tak samo zresztą jak Nathan.Widziałem że mu naprawdę na niej zależy,bo ledwo co powstrzymałem go przed oddaniem dla niej własnego serca ale jednak udało mi się jakoś przemówić mu do rozumu.
Zadzwoniliśmy po resztę.Kiedy się o tym dowiedzieli byli tak samo załamani jak my.

-Wiem zorganizujmy taką akcje,że potrzebujemy pilnie serca i może jakiś szpital z daleka się odezwie albo ktoś zechce je dla nas oddać i uratujemy Laurę-wypalił z pomysłem Tom

-To nie jest wcale taki głupi pomysł-poparła go reszta no i oczywiście ja

-No to szybko idziemy to zrobić bo czas ucieka

____________________________________________________________
Tak o to kończę 5 rozdział
Czy uda im się zdobyć serce dla Laury na czas?
Czy wszystko pójdzie jak trzeba ?
Tego dowiecie się w rozdziale 6
^.^