czwartek, 30 maja 2013

Chapter 10 " You should use a little bit more organ called brain"

Laura

Otworzyłam po woli oczy ,co było wielkim błędem bo od razu oślepiły mnie jasne światła.
Otworzyłam je szerzej i rozejrzałam się po pomieszczeniu ,w którym się znajdowałam.Był to pokój szpitalny.
W jego kącie na krzesełku siedział Nathan.Miał podkrążone oczy jakby płakał przez całą noc.
Postanowiłam go zawołać
-Nath..-dźwięk ,który wydobył się z mojego gardła brzmiał jak charkot jakiegoś zepsutego silnika.Nie usłyszał ponowiłam próbę-Nathan..-nadal nic
Wtedy do sali wszedł Jay ,kiedy zobaczył ,że mam otwarte oczy zaczął krzyczeć ze szczęścia

-Boże siostra jak dobrze ,że się obudziłaś-podbiegł do mnie i zaczął mnie przytulać prawie mnie dusząc przy okazji.Swoim krzykiem obudził Nathana.

-Jak się czujesz?-zapytał ten drugi

-Dobrze-mój głos brzmiał już normalnie-tylko......wszystko mnie boli....szczególnie w tym miejscu-rozpłakałam się ponieważ ból był nie do zniesienia

-Wszystko będzie dobrze-pocieszał mnie mój brat-Ciii...już nic ci się nie stanie ,jesteś bezpieczna

-Dziękuje,że po mnie wtedy przyjechałeś....nie wiem co bym zrobiła gdyby..gdybyś nie przyjechał

-Nie dziękuj ,nawet nie wiesz jak się o ciebie wszyscy martwiliśmy

Dopiero wtedy zauważyliśmy ,że w sali nie ma Nathana

-Pójdę zobaczyć gdzie poszedł ,dobrze?-kiwnęłam głową na zgodę

Jaya strasznie długo nie było zaczęłam się niepokoić .
A może on już mnie nie chce ? Co ta za pytanie to chyba oczywiste.Kto chciałby mieć taką dziewczynę jak ja brzydką i do tego jeszcze zgwałconą? No ja się pytam kto-odpowiedź nikt.
Przyznam ,że zabolało mnie to .
A może to tylko moje wyobraźnia i nie o to chodzi ? Tak , to na pewno to,kto jak kto i co jak co ale on by się tak nie zachował.
Z takim nastawieniem usnęłam.
Obudziły mnie ciche szepty ,o ile się nie mylę osobami rozmawiającymi byli chłopcy.
Wiem,że to nieładnie ale postanowiłam trochę podsłuchać

-Musisz jej powiedzieć

-Wiem ,ale ona się załamie,a ja tego nie chce

-Nath ona ma prawo wiedzieć, w końcu to o nią chodzi

-Co musicie mi powiedzieć ?-odezwałam się po chwili gdyż nie wytrzymałam

-O to ty już nie śpisz ?-zdziwili się

-No właśnie się obudziłam.To powiecie mi o co chodzi ?

-To my was zostawimy samych.To cześć.Wpadniemy do ciebie później.-i wszyscy oprócz mojego chłopaka ,ulotnili się z pokoju..

-To o co chodzi ?

-Czy ty byłaś w ciąży ?

-Nie

-Aha ...no bo właśnie chodzi o to ,że

-Nath wyduś to z siebie wreszcie

-Ty byłaś w ciąży a przez ten gwałt to dziecko,nasze dziecko,umarło-powiedział to wszystko na jednym wdechu a mnie zatkało.

Byłam w ciąży?! Z Nathanem?! I to dziecko nie żyje ? to dlatego tak krwawiłam z miejsca intymnego.
Patrzyłam w jeden punkt i nie mogłam nic powiedzieć.Nie dość,że zostałam zgwałcona to jeszcze straciłam dziecko ,o którym nic nie wiedziałam.

-Powiesz coś ?-zapytał mnie mój towarzysz

-Czy możesz zostawić mnie samą ?

-Ale Laura..

-Proszę,daj mi pomyśleć i wyjdź

Nic już nie powiedział tylko wyszedł z pomieszczenia.
Położyłam głowę na poduszkę i chyba już z bezsilności ,zaczęłam płakać.

Nathan 

Wyszedłem z sali i usiadłem na krześle znajdującym się nie opodal.
Zaraz podszedł do mnie Jay

-I jak?

-Kazał mi wyjść-posmutniałem

-Jak to ?-zdziwił się

-Normalnie.Jay ja się boje ,że ona nie chce już ze mną być,że ona mnie już nie kocha.

-Nie gadaj głupot!-wykrzyczał mi to prosto w twarz-to ,że poprosiła cie o wyjście nie znaczy ,że cię nie kocha.Może musi po prostu trochę pomyśleć.Jesteś dla niej wszystkim,ale zrozum też ją,wiesz jak jej musi być ciężko? Została zgwałcona i to w bardzo brutalny sposób, a do tego jeszcze straciła dziecko

-Ale ona o nim nie wiedziała to w takim razie nie powinna się chyba z tego powodu załamywać nieprawdaż ?

-No i tu się mylisz.Rozmawiałeś z nią kiedyś na temat dzieci ?-zaprzeczyłem-No właśnie, nie wiesz jak bardzo chciała mieć dziecko.Ona zrobiłaby wszystko,żeby zajść w ciążę z ukochaną osobą, a taką właśnie osobą jesteś ty.To byłby owoc waszej miłości.A utrata tego ,nawet jak wcześniej się o tym nie wiedziało, jest czymś strasznym tym bardziej dla tak wrażliwych osób jak Laura.Rozumiesz już?

-Tak.Dzięki, nie wiem co bym bez ciebie zrobił-podszedłem do niego i go przytuliłem.Wiem niezbyt męskie zachowanie ale było mi to teraz bardzo potrzebne

-A może Jess mogłaby z nią pogadać ?-rzuciłem propozycję

-No pewnie ,to bardzo dobry pomysł

Zdziwiła mnie tylko jedna rzecz , kiedy wymieniłem imię mojej siostry Jayowi zaświeciły się oczy.Czyżby się w niej zakochał ? Może.Potem będę nad tym rozmyślał.
Wziąłem telefon,wybrałem numer siostry i po trzech sygnałach usłyszałem w słuchawce jej ciepły głos.

-Halo ?

-Cześć Jess to ja Nathan

-Witaj ,czemu dzwonisz, stało się coś ?

-No powiedzmy ,mam prośbę czy mogłabyś przyjechać do szpitala to bardzo ważne?

-Nath co się stało ?

-Wytłumaczę ci jak już będziesz to co przyjedziesz ?

-Tak pewnie już jadę

Podałem jej adres i czekając na nią zacząłem chodzić w kółko po korytarzu,uspokajało mnie to.
Po 15 minutach moja siostra weszła na oddział na którym aktualnie się znajdowaliśmy.

-No to po co mnie tu ściągnąłeś ?

Wytłumaczyłem jej wszystko,była wstrząśnięta tym wszystkim.Powiedziała ,że spróbuje mi pomóc.
Zabrała swoją torebkę z krzesła i skierowała się w stronę sali Laury.
Otworzyła drzwi i weszła do środka.
Czekaliśmy na nią mniej więcej pół godziny ,minuty ciągnęły nam się w nieskończoność.W końcu wyszła i oznajmiła mi ,że mam tam wejść i na spokojnie z NIĄ porozmawiać.
Nie powiem bałem się tam wejść a  siostra widząc to wepchnęła mnie tam i zamknęła szybko za mną drzwi.

-Nie bój się ja nie gryzę-usłyszałem ten melodyjny głos dochodzący zza moich pleców.Odwróciłem się i ją zobaczyłem miała podkrążone oczy ,zgaduje,że od płaczu

-Możemy pogadać?Czy nie masz siły ?

-Spoko siadaj-poklepała ręką miejsce na łóżku obok siebie

Podszedłem do niej i usiadłem we wskazanym prze nią miejscu.

-Przepraszam-usłyszałem cichy i zachrypnięty trochę głos dziewczyny

-A za co ?

-Za to ,że byłam nie miła rano, ty nic nie zrobiłeś a ja byłam dla ciebie nie miła,przepraszam-posmutniała

-Nic się nie stało-przytuliłem ją.Dziewczyna wtuliła się we mnie , a ja swoją głowę oparłem na jej obojczyku.Siedzieliśmy tak chwilę po czym Laura odsunęła się ode mnie na pewną odległość i powiedziała

-Wiesz to może nawet dobrze,że straciłam to dziecko-w tym momencie zbaraniałem, nie rozumiałem o co jej chodzi

-Ale dlaczego ?

-Bo tak popsułabym ci karierę i całe życie.A tak nie ma problemu-poczułem się jakby ktoś przywalił mi w twarz.Chwilę patrzyłem w jej niebieski oczy po czym pełnym żalu głosem powiedziałem

-Naprawdę tak myślisz ?Myślisz, że taki jestem? Nie byłabyś kłopotem ani problemem, ty i dziecko bylibyście najważniejszymi osobami w moim życiu.Kochałbym was nad życie.

-Czy to znaczy,że ty chciałbyś mieć ze mną dzieci ?-zapytała nieśmiało

-Tak.Chciałbym założyć rodzinę z osobą którą kocham całym sercem a ty właśnie taką jesteś, więc odpowiedź brzmi : tak.

Dziewczyna uśmiechnęła się i mnie przytuliła kolejny raz tego dnia.

-Obrazisz się na mnie jeśli powiem,że jestem zmęczona i chciałabym iść już spać ?-zapytała

-Nie , no pewnie że nie.Idź spać a ja pójdę do Jaya i Jess.Dobranoc-pocałowałem ją w głowę i wyszedłem z pomieszczenia.

-I jak ?-rzuciła się na mnie moja siostra

-Normalnie,wszystko sobie wyjaśniliśmy i już jest dobrze.

___2 dni później

Dziś Laura wraca już do domu.Musiała zostać na obserwacji ale ,że wszystko jest w porządku może już wrócić do domu .Pojechaliśmy po nią a potem już wszyscy razem wróciliśmy do domu.

__tydzień później

Wszystko powoli wracało do normy, ale nikt nie był gotów poruszyć tego tematu,tematu gwałtu.
Nie wiem czemu ale miałem wrażenie ,że Laura nie chce okazywać czułości.
Obudziłem się nad ranem i zobaczyłem ,że dziewczyna śpi obok mnie uśmiechając się słodko przez sen.
Pocałowałem ją w usta.Obudziła się .Zaczęliśmy się namiętnie całować.Moje ręce powędrowały pod jej koszulkę zacząłem zdejmować jej ubrania kiedy ona gwałtownie oderwała się ode mnie i z płaczem wybiegła z pokoju.
Nie wiedziałem co się dzieje i dlaczego tak zareagowała.
Wybiegłem zaraz za nią ale ona zniknęła w pokoju swojego brata i zakluczyła drzwi.
Nie wychodzili z niego przez dobre 2 godziny.Ja i chłopaki ,którzy też widzieli to zdarzenie ,martwiliśmy się i nie rozumieliśmy nic.
Po pewnym okresie czasu drzwi się uchyliły i wyszedł Jay.
Zabrał chłopaków  a mnie zakazał wchodzić do pomieszczenia w którym była jego siostra.
Po 10 minutach wszyscy wrócili i popatrzyli na mnie z dezaprobatą

-Mógłbyś trochę częściej używać narządu nazywanego mózgiem-powiedział Max

-Na razie nie idź do niej i nie pytaj nas o co chodzi,powinieneś się domyślić sam-Tom

-Tom teraz ty idź do niej ,ja pójdę przygotować jej coś do jedzenia-Jay

-Ok idę-po tych słowach wszyscy się ulotnili zostawiając mnie samego i zdezorientowanego pod drzwiami pokoju.
________________________________________________________________
Dziękuje za aż 2 komentarze pod ostatnim postem :)
Mam nadzieję ,że tego też ktoś skomentuje
Przepraszam ,że przerywam w takim momencie ale chce żebyście sami domyślili się o co chodzi :P Propozycje piszcie w komentarzach .
Powiedzcie jakie macie po tym rozdziale wrażenia ?

Jak myślicie o co chodzi w tej sytuacji ?
Co nie tak zrobił Nathan ?
Czemu Laura tak zareagowała ?

Tego wszystkiego dowiecie się w następnym rozdziale który postaram się dodać w niedzielę albo poniedziałek.Jak ktoś jest zainteresowany to niech wtedy zajrzy na bloga :P

Tych ,którym spodobał się blog zachęcam do dodania się do obserwatorów tego opo :)

Proszę niech ktoś skomentuje rozdział wam zabierze to tylko chwilę a dla mnie znaczy bardzo wiele.Dodaje mi to też motywacji do dalszego pisania rozdziałów i ogólnie pisania tego bloga .

No nic , to do następnego
3m cie się miśki wy moje :*
/Neytri

7 komentarzy:

  1. No po prostu Wow nie wiem co napisac
    Rozdział jak zwykle genialny
    Tyle sie dzieje że no szok :)
    Myślę ,ze ti bedzie mialo cos wspolnego z gwaltem albo cos

    Pisz szybciutko nastepny bo nie wyrobie z niewiedzy

    Weny i do nexta
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. No ona dopiero co właściwie wyszła ze szpitala po gwałcie i stracie dziecka, a ten już się do niej dobiera -.- Ah to niewyżyte stworzenie :P Także myślę, że to o to chodzi :P
    Czekam na następny niecierpliwie i będę wpadała sprawdzać, czy jest w niedziele ;D
    Buziak ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. No nieźle, dopiero co zaczęłam czytać tego bloga ,ale powiem ,że jest on warty aby poświęcić mu czas i zacząć czytać .Szacun :) Nie wielki blogów mnie interesuje ale tobie się udało.
    Myślę,że będzie to coś związanego z gwałtem ale nie jestem pewna.
    Zajrzę na 100% w niedzielę i sprawdzę czy dodałaś rozdział, bo jak nie dodasz to nie wychodź z domu bo cie znajdę :P

    Obiecuję,że będę go czytała bo nie da się go nie polubić c:
    Weny życzę kochaniutka :*
    Pzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. ale Maxa sobie wyobraziłam jak wystartowal do Natha na koniec z takim tekstem, oooooooo ...
    a te zwierzę też niewyżyte kufa -.-

    jejć na początku smutno mi było gdy czytałam rozdzial, bo te wszystkie wiadomości jak grom z jasnego nieba poleciały i nie było do smiechu, ale wiem ze wszystko będzie już się ukladalo :)

    buziak !:*

    OdpowiedzUsuń
  5. NATHAAAAAAN DEBILU jeden ! Już wszystko było w miarę ok a ty znów to zepsułeś -.- Jejku straciła dziecko :< Tak smutnooo :'<
    Ten blog jest niesamowity ! Obiecuję, że gdy tylko będę mogła to będę tutaj wpadać na każdy rozdzialik :*
    Pisz szybciutko nexta Kochana !
    Wenyyy ♥
    PS. Mam ogromną prośbę :) czy jeżeli nie byłoby to problemem wyłączyłabyś weryfikację obrazkową ? Czasem mam z nią problemy ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajefajny blog ! < 3
    Biedna, stracić dziecko, masakra :/
    Reklama :d : http://sydneyowewarzone.blogspot.com/ < 3

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedna ;c straszne, stracić dziecko ;c pisze dalej ;**********

    OdpowiedzUsuń

Jak przeczytałeś to skomentuj. Dla ciebie to tylko chwila a dla mnie motywacja do dalszej pracy =3