niedziela, 30 czerwca 2013

Chapter 18 "My brother is such a lucky guy?"


-Na pewno tego chcesz ?
-Tak bo cię kocham i jesteś moim tlenem a przecież nie da się żyć bez tlenu :)




-Ok , w takim razie wyjeżdżamy i to zaraz, pakuj się moja księżniczko !-zarządziłem wesoło
-No już nie szalej tak-zaśmiała się
Pobiegliśmy się pakować.Z ekwipunkiem staszczyliśmy się na dół i ostawiliśmy walizki pod drzwiami.Poszliśmy jeszcze tylko zjeść jaką szybką kolację.W domu było cicho co oznaczało ,że chłopaki gdzieś wyszli.Przyszykowałem sobie i dziewczynie po porcji kanapek.Jedliśmy kiedy nagle usłyszeliśmy wielki huk.Pobiegłem do przedpokoju bo moje przeczucia mówiły ,że właśnie tam się coś stało.Nie myliłem się .Leżał tam Tom, który najwidoczniej tak szybko wchodził ,że nie zauważył naszych walizek.
-Cholera jasna! Kto tu postawił te piekielne walizki ?!
-Ja a co ? Trzeba kurde wolniej chodzić a nie robić z buta wjeżdżam-zaśmiałem się
-Ktoś się wyprowadza ?-zapytał wyraźnie zdziwiony Siva ,który wpadł tu zaraz po Parkerze
-Nie ,nikt się nie wyprowadza tylko razem z Laurą jedziemy do moich rodziców poinformować ich o ty ,że niedługo zostaną dziadkami
-Aaaaaaa to wiele wyjaśnia
-Ale ,że tak już wyjeżdżacie?-zapytał Tom kiedy podniósł się już z podłogi
-Nie po kolacji dopiero
-O to my się chętnie przyłączymy do posiłku :)
-Nie nie trzeba poradzimy sobie
-Chodźcie chłopcy dla was też starczy!-krzyknęła z kuchni Laura
-Widzisz ? Tak zachowują się kulturalni ludzie
Wszyscy skierowaliśmy się do kuchni. Siva i Tom zabrali talerze z suszarki i nałożyli sobie kanapki ,które dziewczyna przed chwilą dorobiła.Jedliśmy w cisz co było dosyć dziwne
-Tom mogę ci zadać pytanie ?-Laura
-No jasne kochana pytaj
-Co z Kelsey ?
-Ale że w czym ?
-No co tam między wami?-zapytała prosto z mostu
-No bo wiesz... my ten tego....no jakby to...no
-Nie mów mi ,że mi tego nie powiedziałeś ?!
-No bo nie było czasu
-Thomasie Anthony Parkerze natychmiast zrelacjonuj mi wszystko!-Tom już nic nie powiedział tylko posłał nam błagalne spojrzenie
-No dobra Kelsey jest już oficjalnie moją dziewczyną-powiedział cicho
-Nareszcie !!!!-zaczęła piszczeć Laura po czym podbiegła do chłopaka i go mocno przytuliła i pocałowała w polik a on tylko to odwzajemnił.
-Ekhem nie przeszkadzam wam ?
-No co ty ?Pewnie ,że nie-zaśmiał się przyjaciel
-To jak to było-zapytała podekscytowana dziewczyna
-Więc to było tak,że zaprosiłem ją na randkę i no ... oj no opowiem ci kiedy indziej
-Wiesz co obrażam się 
-Ej no Lauruś jak możesz
-A ty jak możesz ? Nie dość ,że mi nic nie powiedziałeś wcześniej to teraz jeszcze nie chcesz no wiesz poczułam się dotknięta-zrobiła smutną minę przez co Parker posmutniał-żartowałam -zaśmiała się
-Lepiej zacznij już uciekać bo jak cię złapię to po tobie Kotku-i zaczął ją gonić
-Ej spokój!-krzyknąłem-Jak dzieci. Laura zaraz wyjeżdżamy więc jak coś jeszcze chcesz zabrać czy coś to teraz potem nie będę wracał
-Dobrze tato-powiedziała tonem naburmuszonego dziecka
Pożegnaliśmy się z chłopakami i wyruszyliśmy w podróż.Moja dziewczyna usnęła już po 20 minutach drogi.Niezły kompan do długiej jazdy :)
Kiedy zajechaliśmy pod dom moich rodziców wysiadłem z auta tak aby nie obudzić Laury.Zadzwoniłem do drzwi ,po chwili otworzyła mi moja mama
-Synku a co ty tu robisz ?-zdziwiła się
-A jesteśmy przejazdem i nie mamy gdzie przenocować wpuścisz nas ?-ściemniałem bo chciałem tę radosną nowinę zostawić na rano kiedy wszyscy będziemy razem
-Nas ?
-No mnie i Laurę
-Pogodziliście się ?-zapytała uradowana
-Tak
-Jak dobrze -powiedziała i mnie przytuliła- A gdzie ona jest?
-W aucie
-Czemu nie wyszła ?
-Bo usnęła a ja nie miałem serca jej budzić
-Dobrze to ja przyszykuje pokój a ty ją przynieś 
-Ok
Mama poszła na górę przyszykować łóżko a ja pobiegłem do samochodu po dziewczynę.Wziąłem ją delikatnie na ręce i wniosłem do domu.Rodzicielka zdążyła już przyszykować posłanie więc wszedłem po schodach uchyliłem drzwi mojego starego pokoju i położyłem ją słodko śpiącą na łóżku.Zszedłem na dół do kuchni gdzie czekała na mnie mama.
-Między wami już wszystko dobrze ?
-Nawet nie wiesz jak-na wspomnienie tego wszystkiego na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech
-Widzę ,że znów jesteś szczęśliwy.To dobrze .Ale proszę nie popełnij już drugi raz tego samego błędu dobrze ?
-Dobrze dobrze luzik
-Ile się do siebie nie odzywaliście ?
-Dwa miesiące
-To długo
-Nawet wyprowadziła się z domu 
-Nie dziwię się
-Ale wybaczyła mi i wszystko wróciło do normy
-Cieszę się twoim szczęściem synku
Przytuliłem się do niej bo nie ma to jak miłość matki ,nie ?
-Obrazisz się na mnie jeśli powiem ,że jestem zmęczony i z chęcią udałbym się na spoczynek ?
-Pewnie ,że nie .Leć do niej
-Ale ja przecież..
-Nie zamydlaj mi tu oczu ,nie chcesz jej zostawiać samej i tyle, chcesz być przy niej, to normalne.Leć już.-popatrzyłem na nią zdziwiony-No sio
-Wyganiasz mnie ?
-A żebyś wiedział.Dobranoc-zaśmiała się a ja pokręciłem z niedowierzaniem głową po czym skierowałem się na górę.Wszedłem do pokoju,przebrałem i położyłem obok mojego skarba.Usnąłem tak szybko jak tu przyszedłem.
Rano obudziłem się ale obok mnie nie było Laury.Zszedłem na dół przecierając oczy .Wszedłem do salonu a tam cała moja rodzina siedzie i się śmieje.
-Z czego się tak śmiejecie ?-zapytałem na wstępie
-A może by tak Dzień dobry kochana rodzino?-odszczekała się zadziornie siostra
-Tak tak właśnie więc z czego się śmiejecie
-Z ciebie-odpowiedziała mi mama
-Twoja mama opowiada mi śmieszne historie z twojego życia
-To wy się już pogodziłyście?-zdziwiłem się
-A my byłyśmy pokłócone?-zapytała mama i puściła oczko do Laury na co ta cicho zachichotała
-Nie przypominam sobie -odpowiedziała
-No dobrze skoro wszyscy mają takie dobre humory to ja bym chciał coś powiedzieć-zacząłem-Laura no chodź tu musisz mi pomóc
-Aaaaa już wiem
-No więc kontynuujmy.Chciałem powiedzieć ,że wy moi kochani rodzice...
-Zostaną państwo...
-Dziadkami!
-Co ?! Ale jak to ?-zdziwili się-Jesteś w ciąży ?-Laura pokiwała głową-No to gratulujemy!My dziadkami patrzcie państwo !-podeszli do nas i zaczęli nas ściskać
-Ja też wam gratuluję i nawet nie wiecie jak się cieszę -krzyczała a wręcz piszczała Jessica
-A Jess czy ty byś chciała zostać matką chrzestną ?-zapytała moja dziewczyna
-Na serio ???
-No bardzo bym chciała
-Jejuuuuu dziękuje,dziękuje,dziękuje.Jesteście wspaniali-wykrzyczała i rzuciła nam się na szyję
Tak minął nam przepiękny dzień u moich rodziców.Wieczorem kiedy byłem już trochę zmęczony a moja dziewczyna usypiała na moich kolanach postanowiłem przenieść nas do sypialni.Wziąłem ją na ręce tak jak wczoraj i pomaszerowałem na górę.Położyłem ja na materacu i zszedłem się pożegnać na dół.
-Ja już też idę spać .Dobranoc
-Nie synu zaczekaj musimy porozmawiać -powiedział poważnie mój tata
-A o co chodzi?
-Na osobności ci powiem
-To ja skoczę do Laury!-krzyknęła siostra kiedy ojciec prowadził mnie do kuchni ,nie zdążyłem powiedzieć iż dziewczyna śpi ale mówi się trudno
-To o czym chciałeś porozmawiać tato ?
-Bo wiesz jesteście już ze sobą dość długo nie ?
-No wykluczając niektóre zerwania to tak
-No właśnie a do tego za siedem miesięcy po świecie będzie chodziło wasze dziecko
-Zgadza się
-No i ja myślę ,że jeżeli naprawdę ją kochasz w czym się nie mylę prawda ?
-Kocham ja nad życie
-To chyba powinieneś coś zrobić nie sądzisz...
-Już rozumiem o czym mówisz. I chyba masz rację.
Rozmowa z tatą dała mi dużo do myślenia i wiedziałem co muszę zrobić w najbliższej przyszłości.

* Tymczasem u dziewczyn *Perspektywa Laury*

Obudził mnie trzask drzwi spojrzałam w tamtym kierunku i ujrzałam tam Jessicę.
-Hej co cię do mnie sprowadza ?
-Możemy pogadać póki Natha nie ma ?
-Pewnie
-Bo wiesz ja mam problem ...
-Spokojnie -powiedziałam bo zauważyłam ,że przyjaciółka się co najmniej krępuje
-Bo chodzi o to ,że ja się zakochałam-zaczerwieniła się
-A w kim ?-zapytałam ciekawa
-W ...  no nie ważne.I chodzi o to ,że nie wiem jak mu to powiedzieć a najgorsze jest to iż nie wiem czy on to odwzajemnia-posmutniała
-Jesteś cudną dziewczyną nie bój się swoich uczuć
-Ale on jest starszy i w ogóle
-A czym się różni od pozostałych twoich chłopaków ?
-Tym ,że na nim  mi cholernie zależy
-A powiesz mi kto to ?
-Jay-spuściła głowę
-Mój brat jest takim szczęściarzem ?-kiwnęła głową-O to ty się już nie martw dowiem się co trzeba i będziesz miała jasność
-Ale tak dyskretnie ,dobrze ?
-No pewnie nie martw się nie zdradzę cię przed nim-uśmiechnęłam się
-Dzięki jesteś najlepszą przyjaciółką jaką miałam
-A ty będziesz najlepszą matką chrzestną i dziewczyna mojego brata jaką znam -zaśmiałam się
-Dobra ja spadam do siebie dobranoc
-Pa
Dziewczyna wyszła a ja zastanawiałam się jak dyskretnie podpytać o to Jaya.Nie miała jednak na to zbyt dużo czasu gdyż po chwili do pokoju wpadł Nathy i położył się obok mnie.Zasnęliśmy w swoich objęciach.
________________________________________________________________________
Witam drogie panie na rozdziale 18 w  SykesSunday
Mam cicha nadzieję ,że się podobał i nie zawiodłyście się na mnie :)

Jak myślicie o czym ojciec chciał porozmawiać z Nathanem ?
Czy Jay odwzajemnia uczucia Jessici ?
Co będzie w następnym rozdziale ?
Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach :>

No to co komentujcie i do nexta kociaki ^^
Całuski :*
/Neytri

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Chapter 17 "I'm sure"

Po rozmowie z bratem ulżyło mi i już wiedziałam co mam zrobić.Kiesy chłopak się trochę ogarnął razem zeszliśmy na dół.Weszliśmy do kuchni gdzie na szczęście jeszcze nikogo nie było.

-Laura a ty powiesz o tym Nathanowi ?

-A co mam mu powiedzieć ? Hej Nath bo wiesz ja jestem w ciąży ale możliwe ,że nie z tobą ?

-CO ?!

Nathan

-A co mam mu powiedzieć ? Hej Nath bo wiesz ja jestem w ciąży ale możliwe ,że nie z tobą ?

-CO ?!-nie wierzyłem własnym uszom w to co usłyszałem

-Na..Nathan-jąkała się dziewczyna

-Jak to jesteś w ciąży i możliwe ,że nie ze mną ? A z kim? Z Zaynem?-nic nie odpowiedziała co oznaczało ,że strzeliłem w dziesiątkę-Z tym pedałem ?!Kiedy mnie zdradziłaś ?

-Ja cię nie zdradziłam-odpowiedziała cicho

-Nie a co ?

-To było po tym jak się rozstaliśmy jeszcze przed próbą samobójczą , to było jednym z powodów dlaczego chciałam się zabić.Bo mimo tego iż nie byliśmy razem i to nie była zdrada , ja w wyniku przypływu emocji i tego że mnie uderzyłeś nie panowałam nad sobą i stało się ...Przepraszam-dziewczyna spuściła głowę i chciała wyjść lecz złapałem ją za rękę

-Pamiętasz kiedy byliśmy w szpitalu i błagałem cię o wybaczenie za swoje błędy , pamiętasz co powiedziałaś?-kiwnęła głową na tak-Że każdemu trzeba wybaczyć nie ważne co by zrobił i ty wybaczyłaś mi wszystko co ci zrobiłem chociaż na pewno nie było to łatwe.Teraz ja muszę wybaczyć tobie ,bo nie wybaczyłbym samemu sobie jeśli straciłbym cię albo przeze mnie zrobiłabyś coś sobie .

-Ale co z dzieckiem ?-zapytała

-Będę je kochał bez względu na to czyje jest.Będę je kochał jak swoje własne.

-Ja dzisiaj miałam iść zrobić testy DNA na ojcostwo  pó....pójdziesz ze mną -zawahała się

-Tak

Ubraliśmy na siebie płaszcze i zanim inni domownicy wstali wyszliśmy do szpitala.Dziewczyna wyraźnie martwiła się tym wszystkim i zadręczała.Aby dodać jej otuchy złączyłem nasze ręce i tak już szliśmy do końca.Weszliśmy po schodkach do przychodni i zapisaliśmy się .Nie czekaliśmy długo bo po chwili siedzieliśmy już w gabinecie lekarki.

-Co państwa do mnie sprowadza ?-a co może nas sprowadzać? XD

-Chcemy zrobić testy DNA na ojcostwo-odrzekła moja dziewczyna

-To jest bardzo niebezpieczne a może nawet skończyć się poronieniem i doradzałabym go zrobić jak dziecko wyjdzie już na świat -uśmiechnęła się przyjaźnie

-W takim razie dziękujemy-odpowiedziała smutno Laura po czym opuściła gabinet

-To może ni być pańskie dziecko?-zapytała mnie lekarka kiedy miałem opuszczać pomieszczenie.Kiwnąłem głową-A kocha pan ją?-potwierdziłem-To niech pan nie da jej zostać w takim stanie samej ,niech się pan nią opiekuje i dba o nią, ona teraz tego bardzo potrzebuje.A kiedy dziecko się urodzi proszę od razu przyjść do mnie wtedy będziecie mieli państwo pewność czyje to dziecko.-podziękowałem jej i wyszedłem na korytarz ale nie było tam Laury.A co jak ona coś sobie zrobi?Od razu pobiegłem jej szukać już miałem opuścić szpital kiedy jedna z pielęgniarek zatrzymała mnie

-Szuka pan pani Laury Black ?

-Tak gdzie ona jest ?

-Proszę się nie denerwować,  pańska dziewczyna poszła zrobić badania kontrolne i prosiła żeby jak pan będzie wychodził poprosić pana aby na nią poczekał.

-A mógłbym iść do niej ?-zapytałem z nadzieją

-No nie wiem...nic na ten temat nie mówiła , ale dobrze zaprowadzę pana do sali w której ma badania.Pielęgniarka zaprowadziła mnie pod salę i poprosiła abym wszedł do środka.Zobaczyłem Laurę leżącą na łóżku do USG a potem spojrzałem na monitor.W oczach pojawiły mi się łzy , na monitorze było malutkie dziecko , dziecko które za kilka miesięcy ma przyjść na świat , dziecko które może być moje .
-Boże jakie piękne-wymsknęło mi się

-O Nath , miałeś na mnie poczekać przy wejściu

-Wiem ale przyszedłem.

-Chcą państwo wiedzieć kiedy dziecko zostało poczęte ?-zapytał lekarz który badał moją dziewczynę.Pokiwaliśmy oboje twierdząco głowami

-To było dwa miesiące temu i z tego co wiem bo sprawdzałem w karcie kilka dni po tym jak wypisano panią po gwałcie-nawet nie wiecie jakie było  moje szczęście kiedy usłyszałem datę zapłodnienia.To było moje dziecko.Popatrzyłem na Laurę a ona płakała i się śmiała .Płakała ze szczęścia.Podszedłem do niej i ją mocno przytuliłem.Byłem szczęśliwy jak nigdy dotąd .Miałem przy sobie najwspanialszą dziewczynę na świecie a za siedem miesięcy po świecie będzie chodziło moje dziecko .Podziękowaliśmy lekarzowi i opuściliśmy szpital w nienagannych nastrojach.Szliśmy zadowoleni ulicami Londynu kiedy nagle dziewczyna przystanęła

-Co się stało ?

-A ty mnie po tym wszystkim nie zostawisz ,prawda ?-zapytała z nutką strachu w głosie

-Jak mogłaś tak w ogóle pomyśleć.Będę kochał i rozpieszczał tego szkraba najlepiej jak potrafię a ty byłaś ,jesteś i zawsze będziesz najważniejszą dziewczyną w moim  życiu .Nie potrafiłbym was zostawić bo za bardzo was kocham.Kocham ciebie-tu nachyliłem się i pocałowałem dziewczynę w usta-i ciebie-kucnąłem i pocałowałem ją w brzuch gdzie jest aktualnie moje dziecko ( jak to pięknie brzmi).Usłyszeliśmy dźwięk robionego zdjęcia.Odwróciliśmy się w tamtym kierunku i zobaczyliśmy paparazzich którzy robią nam zdjęcia .Uciekliśmy stamtąd do domu.Wpadliśmy jak torpeda do naszego domu i zaczęliśmy się śmiać jak jakieś downy.

-A wam co tak wesoło ?-zapytali nasi przyjaciele którzy wpadli na korytarz i się nam dziwnie przyglądali

-Jak było u lekarza ?

-Czyje to dziecko?-po tych pytaniach zamilkliśmy oboje .Popatrzeliśmy na nich smutno.Oni spuścili głowy i zrobili smutne miny ale ja już nie wytrzymałam i krzyknąłem

-MOJE !!!-chłopaki popatrzeli na mnie jak na wariata a po chwili zaczęli mnie ściskać i drzeć się razem ze mną następnie wzięli Laurę na ręce i podnieśli do góry , zaczęli ja podrzucać do góry

-EJ !! STOP!!-krzyknąłem więc wszyscy popatrzyli się na mnie ze zdziwieniem -No co ? A jak jej coś zrobicie ?Położyć ją na kanapę i nie robić tak już więcej-wykonali moje polecenie i położyli dziewczynę na kanapie, ja usiadłem obok niej ,wziąłem jej twarz w swoje ręce po czym najmocniej i najbardziej romantycznie pocałowałem ją w samiutkie usta

-Ble ,młodzi nie przy ludziach -stęknął TomTom

-A z czego się tak śmialiście jak weszliście ..wróć, wpadliście do domu ?-zapytali równo Tomax

-Bo jak wyszliśmy ze szpitala to udaliśmy się do parku i ja pocałowałem Laurę a następnie klęknąłem przed nią i ucałowałem jej brzuch i w tym momencie zrobiono nam zdjęcie-roześmiałem się- a potem uciekaliśmy przed paparazzimi

-No to teraz mają nową sensację ,już sobie wyobrażam te nagłówki "Dziewczyna sławnego Nathana Sykesa z The Wanted w ciąży!Czy to aby na pewno jego dziecko?" albo podobne do tego-zaśmiał się Jay

-Będziesz ich nową sensacją !-powiedział a właściwie wykrzyczał Tom-Panowie narada-zebrał wszystkich obecnych w salonie poza mną i Laurą i zaczęli coś między sobą szeptać , moment później odwrócili się do nas i przemówił Siva

-A więc postanowiliśmy ,że nasza siostra od dziś nie może nigdzie wychodzić sama ,zawsze ktoś musi jej towarzyszyć no bo co by było gdyby jakiś szurnięty dziennikarz albo psychofanka coś jej zrobiła ? No właśnie dlatego o każdym wyjściu lub potrzebie moja droga informujesz nas a my idziemy z tobą lub sami a ty zostajesz w domu pod opieką pozostałych.Zrozumiałaś?-dziewczyna jak w transie kiwała głową na wszystko co oni mówili-A ty młody masz się nią opiekować i pilnować jej jak oka w głowie.-kiwnąłem głową tak jak wcześniej dziewczyna.
Zaraz po tej ich przemowie czmychnęliśmy z Laurą na górę i zamknęliśmy w moim pokoju.

-Boże ja z nimi nie wytrzymam-westchnęła

-Tak to jest mieć czterech braci-zaśmialiśmy się

-Kocham cię wariacie-powiedziała to do mnie z takim uczuciem ,że w oczach pojawiły jej się łzy.Jednak nie wiem czy jest na świecie osoba ,która może nazywać się szczęśliwszą niż ja w tym momencie.Mam takie wspaniałe życie.Dziewczynę i dziecko w drodze... o właśnie a co do dziecka to trzeba o nim powiedzieć dziadkom.

-Ej a może zadzwonilibyśmy do moich rodziców i ich poinformowali ,że zostali dziadkami?-wypaliłem uśmiechnięty a ona się zawiesiła-Co się stało?

-No bo jak ty wtedy ...no wiesz co , to jak wychodziłam to powiedziałam do twojej mamy o kilka słów za dużo z przypływu emocji no i myślę ,że oni się nie ucieszą z tego ,że akurat ze mną będziesz miał dziecko

-Przesadzasz a zresztą to ja mam cię kochać a nie oni.Moja mam nie gniewa się długo na ludzi a ciebie zna od małego więc tym bardziej już na pewno ci wybaczyła.

-Tak sądzisz ?-zapytała nieśmiało

-Jestem tego pewien, albo wiesz co pojedziemy tam i sama się przekonasz o tym a oni zobaczą ,że znów jesteśmy razem szczęśliwi

-Na pewno tego chcesz ?

-Tak bo cię kocham i jesteś moim tlenem a przecież nie da się żyć bez tlenu :)

________________________________________________________________________________
Takim o to słodkim zdaniem kończę rozdział 17
Mam nadzieję ,że się podobał
Akurat mam wenę i dwa rozdziały dzień po dniu napisałam :)

Jak myślicie co się wydarzy w nexcie ? Pisać to może czegoś użyję za zgodą autora :P

Jak tam u was mija MaxMonday ?

Chciałam podziękować Jaycee za bardzo pożyteczny i pouczający komentarz za twoją sprawą użyłam go w opowiadaniu i się doszkoliłam w tym temacie ^^

Możemy rozpoczynać odliczanie dni do wakacji już tylko 4 dni ,tylko 4 dni dzielą nas od wolności <3

Do nexta kochane i trzymać mi się tam ciepło :*
Komentujcie bo to wielka motywacja dla mnie aby dalej prowadzić bloga :)
/Neytri

niedziela, 23 czerwca 2013

Chapter 16 "And you can't do a DNA test? "

-Możemy pogadać ?
-Pewnie-uśmiechnął się zachęcająco
-Bo ja muszę ci się do czegoś przyznać a to coś może zaważyć na moim związku z Nathanem...


- a więc o co chodzi ?

- wiesz dlaczego tak broniłam się przed tym aby Nathan z nami poszedł? - chłopak pokiwał przecząco głową - chodzi o to że ja się .... z Zaynem.... no wiesz

- przespałaś się z Zaynem ?!- pokiwałam smutno głową- nieźle nawywijałaś moja droga

- a myślisz że ja o tym nie wiem . Najgorsze jest to że ranię ich obydwu chociaż tego nie chcę.

Akurat doszliśmy do domu 1D więc zaprzestaliśmy rozmowom i zadzwoniliśmy do drzwi. Otworzył nam Louis

- O cześć Laura i hej Jay

- Hej możemy na chwilę wejść ?

- Pewnie wchodźcie-zaprosił nas gestem ręki do środka

Weszliśmy do salonu gdzie siedziała całą reszta

- Hej chłopaki - powiedziałam nieśmiało a wszystkie oczy zwróciły się do mnie

- Laura ! - wykrzyknęli a po chwili wszyscy znaleźli się obok mnie i przytulili. Zdziwiło mnie ich zachowanie bo myślałam że będą raczej obrażenia albo źli, a oni mnie przytulają :')

- No cześć , ja przyszłam podziękować wam za gościnę i w ogóle za wszystko co dla mnie zrobiliście. To było bardzo miło z waszej strony

- Nie ma za co to nasz obowiązek. Tak postępują przyjaciele :) - powiedział Liam

- Zostaniecie na obiad ? -zapytał Louis

- Nie obraź się ale nie bo Max już coś tam pichci w kuchni

-Ah no szkoda ale Obiecaj że kiedyś jeszcze wpadniesz do nas na obiad

- Obiecuję - powiedziałam i się delikatnie zaśmiałam

- dobra my już musimy spadać bo jeszcze chłopaki dom rozwalą - wtrącił się Jay

- To do zobaczenia na obiedzie z którego już się nie wymigasz

- Oj już dobrze dobrze będę

Wyszliśmy z ich domu a ja odetchnęłam z ulgą. Bałam się że będą mieli do mnie żal a tu taka niespodzianka. Szliśmy w ciszy ,którą zakłócił mój brat

- Siostra ja wiem ty nie chcesz o tym gadać ale co nasz zamiar zrobić z ta sprawą z Zaynem ? Powiesz Nathanowi ?

- Nie wiem Jay ale wolałabym mu nic nie mówić to mogłoby się źle skończyć.

- Wiesz ale on jest twoim chłopakiem i ma prawie wiedzieć

- Jay ale ja wiem jak czuje się osoba ,którą została zdradzona bo byłam już w takiej sytuacji aż dwa razy i zapewniam cię to nie jest miłe. On mógłby się załamać ,przynajmniej jeżeli jego uczucia wobec mnie są prawdziwe...

- Laurą nie gadaj głupoty dobrze ? On cię kocha na 100%

- To tym bardziej nie jestem w stanie powiedzieć mu o tym

-Jak chcesz to twoja decyzja.

Na tym skończyliśmy naszą rozmowę i w ciszy doszliśmy do domu . Zaraz po przekroczeniu progu domu udałam się do swojego pokoju i poległam na łóżku. Miałam wszystkiego dość ,ranie najważniejszych dla mnie ludzi. Odwróciłam głowę tyłem do drzwi i zamknęłam oczy . Usłyszałam skrzypnięcie drzwiami jednakże nie odwróciłam się bo wiedziałam że to Nathy.Chłopak położył się obok mnie i mocno do siebie przytulił. To było coś czego potrzebowałam w tej chwili najbardziej.

- Czemu moja księżniczka jest przygnębiona ?- nic nie odpowiedziałam więc chłopak umiejętnie obrócił mnie tak abym patrzyła mu w oczy- Kochanie co ci jest?

- Nic Nathy, nic

- Przecież widzę ,że coś cię męczy

- Nath ?

- Hmm

- Pocałuj mnie proszę- on zbliżył się do mnie po czyn delikatnie musnął moje usta.Przyciągnęłam go do siebie i mocniej wpiłam mu się w usta przez co biedak chwilę był zdezorientowany lecz kiedy powrócił do siebie momentalnie zaczął oddawać pocałunki. Toczyliśmy zawziętą walkę na języki. Przeszliśmy do rozbierania się i wzajemnego całowania naszych rozpalonych ciał. Nathan zerwał że mnie wszystko łącznie z moimi koronkowymi majteczkami. Na jego bokserkach pojawiło się dość duże wybrzuszenie. Po chwili jego bokserki wylądowały obok moich majtek czyli na ziemi. Nie czekając na nic chłopak wszedł we mnie a ja cicho jęknęłam z rozkoszy jaką mi sprawiał. Z każdym kolejnym pchnięciem moje ciało wyginało się w łuk. Potem zaczęliśmy sprawiać sobie nawzajem przyjemność chyba nie muszę mówić o co chodzi. Po skończonym stosunku opadliśmy zmęczeni na łóżko. Nathan tylko przysunął się do mnie i objął w pasie.

- Byłaś niesamowita-wymruczał mi do ucha i pocałował w czoło. Uwielbiałam gdy to robił bo czułam się
przy nim bezpiecznie. Upojeni swoją bliskością usnęliśmy.
Rano obudził mnie straszny ból brzucha , szybko zerwałam się z łóżka i pobieglam do łazienki. Tam zwymiotowałam. To było dziwne bo nigdy nie wymiotowałam. Dla pewności wzięłam do rąk kalendarz i popatrzyłam na niego raz,dwa .... O matko! Ja już od dwóch miesięcy nie miałam miesiączki. Nie ja nie mogę być w ciąży ! Zabrałam jakieś ciuchy i pobiegłam się ubrać . Założyłam buty ,zabrałam torbę i wyszłam do apteki kupić test ciążowy. Kupiłam tam na wszelki wypadek od razu dwa. Zabrałam je i wróciłam do domu. Tam napadli na mnie chłopaki i powiedzieli że muszę obejrzeć z nimi jakiś film. Postanowiłam że go z nimi zobaczę a test zrobię wieczorem. Usiadlam na kanapie i zaraz znalazłam się w objęciach Nathana

- Czemu jak się obudzilem to nie było ciebie obok mnie ? - wyszeptał mi na ucho

- Musiałam się przejść- już nic nie powiedział lecz skupił się na filmie.
Cały dzień byłam tak zajęta jakimiś rzeczami które wymyślali chłopcy ,że nie zdążyłam zrobić testu. Niestety jak na moje nieszczęście objawy ciążowe się pojawiały , chciało mi się strasznie jeść,miałam ochotę wymiotować a do tego wszystkiego kręciło mi się w głowie. Rano następnego dnia zebrałam się w sobie . Wzięłam test i zamknelam się w łazience. Nasikałam na test i odczekałam 10 minut. Spojrzalam na patyczek i zobaczyłam dwie kreski co oznaczało że zostanę mamą. Dla pewności zrobiłam drugi test ale i on wyszedł pozytywnie. Jestem w ciąży! Wstalam z zimnej podłogi ale zamiast pojąć do swojego pokoju udalam się do królestwa mojego brata. Weszłam tam i zakluczyłam drzwi od środka. Podeszlam do słodko śpiącego brata i szarpnęłam go za ramię

- Jay błagam obudź się

- Cccooo się stało ... -zapytał zaspanym głosem

-Możemy pogadać ?

- Yhy

- Jay ja... Ja jestem w ciąży

- Co ?!- od razu zerwał się na równe nogi- Jak to ?

- Nie wiesz jak się robi dzieci ?

- Wiem ale .... Czyje to dziecko?

- W tym problem że nie wiem. Bo przed rozstaniem robiłam to z Nathanem ,potem z Zaynem a przedwczoraj znowu z Nathem

- Uuu upojna noc z Nathym widzę była- zaśmiał się

- Jay błagam nie teraz ,ja nie wiem kto jest ojcem mojego dziecka ty to rozumiesz ?

-A nie możesz zrobić testów DNA?

- Mogę ale ekspertyza potrwa parę dni o ile nie tygodni

- Trudno musisz to zrobić . Weź włosy że szczotki Nathana,bo rozumiem że nie chcesz mu niż mówić na razie-zaprzeczyłam- no to dasz włosy a oni sprawdza czy DNA się zgadza i będziesz wiedziała czyje jest dziecko

-Masz rację. Pójdę tam jeszcze dzisiaj
__________________________________________________________________________________
Jak wam mija SykesSunday ? Mnie osobiście bardzo dobrze
Jak myślicie jaki będzie wynik testu i kto będzie ojcem dziecka Laury ? Zayn czy Nathan ?
Czy Nath domyśli się że z jego dziewczyną coś jest nie tak ?
Co wydarzy się w następnym rozdziale?
Kto jest tego ciekaw niech pozostawi po sobie komentarz :)
Za pięć dni zaczynają się wakacje więc można powiedzieć że dodaje taki rozdział przedwakacyjny :P
Mam nadzieję że się spodobał moim kochanym czytelnikom :)
Taki trochę zboczony mi wyszedł ale spoko spoko *.*
To co do nexta kochane ^^
/Neytri

środa, 19 czerwca 2013

Chapter 15 "Can we talk?"

-Coś ty najlepszego zrobiła dziewczyno ?

I odpłynęłam...

Nathan

Byłem akurat w parku kiedy zauważyłem dziewczynę leżącą pod drzewem.Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę iż jest to Laura.Podbiegłem do nie i zadzwoniłem po karetkę.
Oni tak długo nie przyjeżdżali .Boje się ,że za nim oni przyjadą to ja już stracę.Siedziałem tam i czekałem.Po chwili podjechała karetka i zabrała na noszach dziewczynę.Pozwolili mi pojechać z nimi.Wziąłem telefon i zadzwoniłem do Jaya i poinformowałem go o zaistniałej sytuacji.Obiecał ,że przyjedzie do szpitala najszybciej jak to możliwe.Pojazd zajechał pod szpital i ratownicy wynieśli z niego dziewczynę.Zabrali ją na OIOM.Następnie przyszedł zdenerwowany i zaniepokojony Jay. Po rozmowie z lekarzem okazało się ,że z Laurą wszystko będzie w porządku.Kilka razy dzwonili do mnie chłopacy z 1D ale nie chciałem z nimi rozmawiać zresztą Jay także,mieli jej pilnować i się nią zaopiekować a dopuścili do czegoś takiego.Zastanawiało mnie tylko dlaczego ona to zrobiła...

Kilka dni później kiedy jej stan był już w miarę dobry lekarze postanowili ją wybudzić ze śpiączki.Czuwałem przy jej łóżku i kiedy otworzyła oczy byłem w siódmym niebie .Popatrzyła na mnie wystraszonym wzrokiem i zaczęła się rozglądać po pokoju.

-Jesteś w szpitalu-powiedziałem

-Dlaczego jeszcze żyję ?

-Bo w ostatnim  momencie cię znalazłem i uratowałem ci życie

-Ale ja chciałam umrzeć dlaczego mnie powstrzymałeś ?

-Wiesz dlaczego ? Bo cię kocham i nie wybaczyłbym sobie gdyby coś ci się stało.Ja... ja nie wiem co mnie wtedy napadło ale bardzo cię za to przepraszam, wiedz że nie chciałem tego zrobić.Przepraszam-Wstałem i już chciałem wychodzić kiedy ona odezwała się

-Poczekaj-odwróciłem się w jej stronę - każdy nie ważne co by zrobił ma prawo na drugą szansę prawda ?

-Masz racje-odpowiedziałem nie do końca mając pojęcie o co jej chodzi

-No właśnie więc czy nie wydaje ci się ,że ty tez na nią zasługujesz ? -w jej oczach zauważyłem wesołe iskierki

-A byłabyś skłonna mi ją dać?-zapytałem z nadzieją

-Zabolało mnie to ale podczas tej przerwy zdałam sobie sprawę ,że nie mogę żyć bez ciebie bo za bardzo cię kocham i chyba wybaczyłabym ci wszystko.-nie dałem jej już nic powiedzieć bo pocałowałem ją namiętnie w jej malinowe usta

-Przepraszam nie powinienem -powiedziałem kiedy skończyłem ją całować

-Wręcz przeciwnie -uśmiechnęła się zadziornie i przyciągnęła mnie do siebie za kołnierzyk od mojej koszuli

-Czy to oznacza ,że jesteśmy znowu razem moja księżniczko ?

-Hmmm....a chcesz tego?-w odpowiedzi dostała ode mnie soczystego buziaka

-To chyba powinno ci wystarczyć jako odpowiedź

-Chyba tak -uśmiechnęła się

-Mogę się o coś spytać ?

-Pewnie-uśmiechnęła się zachęcająco

-Czemu przeprowadziłaś się akurat do One Direction ?

-Bo po spotkaniu z Zaynem spotkałam się z nimi jeszcze raz i ich wszystkich poznałam.Okazali się być naprawdę spoko no i tak jakoś wyszło

-A czy ty coś tam ten tego... wiesz no.... to tam ....z którymś z nich ?

-Ja..-nie zdążyła dokończyć bo do sali wszedł lekarz i poprosił mnie abym wyszedł bo Laura musi odpocząć.Wyszedłem stamtąd z uśmiechem na ustach.Podszedł do mnie równie uśmiechnięty Jay

-Czemu jesteś taki wesoły ?-spytałem od razu

-Jutro możemy zabrać Laurę do domu

-To świetna wiadomość-ucieszyłem się

-A ty co taki zadowolony ?

-Znów jesteśmy razem ,wybaczyła mi

-To świetnie stary-poklepał mnie po ramieniu-To co idziemy do domu ?

-Nie ja zostaje tutaj z  Laurą-odpowiedziałem

Pożegnałem się z przyjacielem, tak dobrze zrozumieliście właśnie powiedziałem że ja i Jay jesteśmy przyjaciółmi ,kiedy Laura mieszkała u Zayna i reszty Jay strasznie mnie wspierał bo widział co się ze mną wtedy działo no i od tego czasu jesteśmy bliżej ze sobą ,ale wracając do tematu pożegnałem się i poszedłem do pielęgniarki.Chyba przez 10 minut błagałem ją aby pozwoliła mi przenocować u Laury w sali ale ona szła w zaparte , na szczęście moje magnetyczne oczy al'a ze Shreka pokonały ją i mi pozwoliła.
Wszedłem po cichu do pomieszczenia,przesunąłem krzesło i już chciałem usiąść kiedy usłyszałem

-Chodź tu łóżko jest dość dużo ,zmieścimy się oboje-odwróciłem się i zobaczyłem ,że dziewczyna już nie śpi

-Na pewno ?

-No chyba ,że nie chcesz to nie -na jej twarzy pojawił się lekki smutek

-Chyba żartujesz-parsknąłem i już leżałem obok niej na łóżku.

-Kocham cię

-Ja ciebie bardziej-powiedziałem.Wtuliła się w mój tors i zasnęła.Ja leżałem i patrzyłem na jej bezbronną postać i zdałem sobie sprawę ,że bez niej przy boku jestem nikim.Kocham Cię.To tylko dwa słowa ale kiedy słyszy się je od osoby do której się coś czuje ,brzmią one tak pięknie jak nic innego.W końcu po długich rozmyślaniach na ten temat zasnąłem mając u boku najcudowniejszą osobę jaką poznałem.Obudziłem się i natychmiast sprawdziłem czy obok mnie nadal leży Laura, tak jak myślałem spała wtulona w moją klatkę piersiową.Przytuliłem ją do siebie najmocniej jak potrafiłem .Tak strasznie ją kocham.Po chwili moje szczęście się obudziło i spojrzało na mnie swoimi zaspanymi oczami.Patrzyliśmy tak na siebie dziesięć minut i tą chwilę musiał przerwać nam lekarz

-Dzień dobry....Przepraszam czy pan wie ,że nie można spać na łóżkach pacjentów?

-Panie doktorze ja mu pozwoliłam

-Eh....no dobrze

-Czy sprowadza pana do nas jakaś konkretna sprawa ?-zapytała

-Tak mam dla pani wspaniałą wiadomość

-Jaką ?

-Stwierdziliśmy po długich namowach pani brata ,że jeżeli będzie miała pani odpowiednią opiekę to może pani już dzisiaj opuścić nasz szpital

-Bardzo panu dziękuje-uśmiechnęła się i wtuliła w mój tors

-No to dziś zabieramy moją księżniczkę do domu-przytuliłem ją

-Czemu akurat księżniczkę ?

-Bo jesteś najwspanialszą osobą jaką poznałem i nigdy nie chciałbym cię stracić, a czasem jesteś też tak niedostępna jak księżniczka uwięziona w wieży-zaśmiała się

-Aha ok, no to ja mogę do ciebie mówić....hmm wiem ,ośle-powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha

-Czemu akurat tak ?-zdziwiłem się

-Bo jesteś tak samo uparty jak osioł

-Wiesz co? Obrażam się na ciebie to taki Foch Forever-powiedziałem po czym odwróciłem się do niej plecami

-Oj misiu nie obrażaj się-przytuliła mnie od tyłu

-Misiu powiadasz ? ...Może być misiu ,lepsze to niż osioł

-W takim razie od dziś jesteś moim prywatnym misiem do przytulania-pocałowała mnie w usta.Oczywiście ja nie byłam dłużny więc zaczęliśmy prowadzić zaciętą walkę na języki.Przełożyłem ją tak ,że teraz była pode mną a ja byłem nad nią.Tą magiczną chwilę przerwali nam chłopaki ,którzy że tak powiem zrobili swoje z buta wjeżdżam .

-Siemka młoda ! Już ci lepiej widzę-zaśmiał się Tom po czym podszedł do mnie i ją przytulił

-No wreszcie nasza  BabyLaura wróci do domu-powiedział zadowolony Max

-Że kto?-zapytała moja dziewczyna (jak to pięknie brzmi :P )

-No bo na Natha mówimy BabyNath a skoro ty jesteś jego dziewczyną to od dziś jesteś naszą BabyLaurą-wtrącił się Jay kiedy wszedł do sali-Właśnie , tak w ogóle to my przyjechaliśmy cię odebrać i zawieźć do naszego domu

-Serio chcecie mieć jeszcze jeden kłopot na głowie ?-zapytała z nadzieją w głosie

-Ty nie jesteś problemem zrozum to wreszcie-powiedział Tom ,po nim wtrącił się Max

-Traktujemy cię jak własną siostrę więc sama rozumiesz .W sumie masz najgorzej z nas ...

-Czemu?-zapytała dziewczyna

-Bo masz czterech braci i to do tego starszych,więc jak znajdziesz sobie jakiegoś chłopaka to musisz nam go przedstawić a my musimy go zaakceptować bo inaczej zabraniamy ci się z nim spotykać ,rozumiesz?

-Ekhem-odchrząknąłem znacząco przez co wszystkie spojrzenia zwróciłem na swoją osobę-Nie wiem czy pamiętacie ale to ja jestem jej chłopakiem i nikogo nie ma sobie znajdować

-Ojeju Nathan to tak na przyszłość jakby jednak postanowiła cię zmienić-powiedział Tom a wszyscy oprócz mnie się zaśmiali

-Oj Nathy, Nathy przecież wiesz że kocham tylko ciebie-powiedziała Laura i mnie mocno przytuliła

-Dobra młodzi pakować ją i jedziemy do domu.-zakomenderował Jay

Spakowaliśmy Laurę ,pożegnaliśmy się z personelem i wsiedliśmy do auta.Jechaliśmy już do domu kiedy Laura powiedziała

-A mógłby ktoś pojechać jeszcze po moje rzeczy do chłopaków z 1D ?

-Nie martw się już tam byłem i zabrałem je stamtąd-odparł jej brat

Kiedy dojechaliśmy do domu pomogłem jej zabrać bagaże i skierowaliśmy się do pokoi.Nadal śpimy osobno więc zasnąłem u siebie w pokoju.Była już noc kiedy usłyszałem natarczywe pukanie do mojego pokoju,drzwi się lekko uchyliły ale ja nie otworzyłem oczu tylko powiedziałem oschle

-Kurde naprawdę jest to tak ważna sprawa ,że nie może poczekać do rana ?!

-Przepraszam już sobie idę-powiedziała...Laura,natychmiast otworzyłem oczy ale dziewczyna najwidoczniej wyszła już z pokoju wybiegłem za nią i kiedy tylko ją zobaczyłem od razu złapałem za nadgarstek i odwróciłem w swoją stronę

-Przepraszam,myślałem że to znowu chłopaki chcieli mi zrobić jakiś kawał

-Nie szkodzi-powiedziała i chciała odejść jednak jej nie pozwoliłem

-Co się stało ,że przyszłaś ?

-Nie ważne

-Ważne ,jeżeli coś jest związane z tobą  to jest ważne

-Miałam koszmar i boję się spać sama

-To chodź do mnie

-Ale ty chcesz spać a ja będę ci przeszkadzać

-Nie prawda-odpowiedziałem i wziąłem ją na ręce po czym zaniosłem do swojego pokoju i położyłem ją na łóżku.Położyłem się obok i objąłem ją w pasie.Wtuliła się we mnie-A czego dotyczył koszmar?

-Za długo by opowiadać..-powiedziała a potem usnęła wtulona w mój tors.Tak samo jak w szpitalu patrzyłem na jej drobną twarzyczkę i rozmyślałem nad moim życiem.Po chwili oddałem się w objęcia Morfeusza.
Obudziłem się i zobaczyłem ,że obok mnie nie ma Laury, wystraszyłem się i wybiegłem z pokoju,Zbiegłem po schodach na dół i usłyszałem jak śpiewa w kuchni ,poszedłem tam i zobaczyłem ,że przygotowuje ona jakiś posiłek.

-A co moja księżniczka tu robi ?

-A robię jakieś śniadanie , a ty czemu tak biegłeś po schodach ?

-A skąd to wiesz?

-Bo było słychać jak prawie wywaliłeś się na nich i słyszałam też ciężkie kroki

-Aha to wszystko wyjaśnia

- To czemu biegłeś ?

-Bo się wystraszyłem jak się obudziłem i cię nie było przy mnie-ona podeszła do mnie i pocałowała mnie czule

-Mój bohater

-A co moja dziewczyna gotuje ?

-A próbuje ugotować twoją specjalność : omlety z truskawkami,ale mi nie wychodzi :(

-To ja cię nauczę

Przygotowywaliśmy razem omlety oczywiście nie obyło się bez walki na mąkę:
Stałem tyłem do niej i nie widziałem co robi '
-Odwróć się-zrobiłem to co kazała i w tym momencie oberwałem mąką

-Jak mogłaś,odwdzięczę się-podbiegłem do niej ,złapałem za nadgarstki a potem mąką wysmarowałem jej całą twarz.Następne w kolejce były jajka, z nimi dopiero była zabawa.Miałem je we włosach ,na ciele a nawet na bokserkach.Laura była tak samo brudna jak ja ,chociaż miała trochę gorzej bo miała dłuższe włosy więc i trudniej będzie je domyć z jajek.Kiedy skończyliśmy się wygłupiać dokończyliśmy robienie omletów (oczywiście zrobiliśmy je również dla tej gromadki głodomorów).Laura wpadła na genialny pomysł.Oboje wzięliśmy garnki do rąk stanęliśmy na dole schodów i zaczęliśmy uderzać garnkiem o garnek.Nie minęły 2 minuty kiedy cała czwórka była na dole.

-Co za hałas do cholery robicie ?!-krzyczeli

-Patrz Nath tak nam dziękują za zrobione śniadanie

-Jakie śniadanie ???-zapytali zgromadzeni

-No wiecie zrobiliśmy wam omlety z truskawkami ale nie musicie ich jeść sami je zjemy , Możecie iść już na górę do swoich pokoi.Nie przejmujcie się nami-wkręcała ich

-Nie no nie zrobimy wam tego-powiedzieli i już popędzili do kuchni

-Ej zostawcie coś dla nas !-krzyknąłem i zaraz razem z dziewczyną pobiegliśmy za nimi.Już wszyscy siedzieli przy stole z talerzami czekali na posiłek.

-No moje głodomory już czekają widzę -uśmiechnęła się do nich przyjaźnie

Podeszła do omletów i nałożyła każdemu jeden na talerz,potem każdy nałożył już sobie sam truskawki i cukier puder w zależności od tego co kto lubi.Zjedliśmy w ciszy o_O Było słychać tylko jak chłopaki mlaskają między kęsami pożywienia.Oczywiście nie obyło się bez dokładek dla nich.Po posiłku Laura powiedziała

-Mam do was prośbę ..

-Jaką?-zapytał Jay masując się po brzuchu(chyba z przejedzenia)

-Czy któryś z was mógłby pójść ze mną do domu chłopaków?-rękami próbowała wygestykulować do czyjego domu mamy iść ale jej to nie wychodziło

-No do domu One Direction

-Ahaaaaaa-zajarzyliśmy o co chodzi

-A po co tam chcesz iść ?-zapytał Tom

-Muszę im podziękować za to ,że pozwolili mi u siebie mieszkać i za to że się mną opiekowali i w ogóle za wszystko co dla mnie zrobili-odparła

-Ja z tobą pójdę-zgłosiłem się na ochotnika

-Myślę,że to nie jest najlepszy pomysł

-Dlaczego?-zdziwiłem się

-Po prostu

-To ja mogę iść-zaoferował Jay

-Dziękuje

Zaciekawiło mnie dziwne zachowanie Lary.Dlaczego nie mogłem ja z nią iść ? To nienormalne

Laura

Nie mogłam iść z Nathanem bo tam będzie Zayn a zresztą muszę porozmawiać z Jayem w cztery oczy.Przebrałam się ,zaczekałam na Jaya i razem wyszliśmy z domu.Kiedy tak szliśmy postanowiłam się  z nim czymś podzielić bo wiem ,że mogę mu zaufać.

-Jay..

-hmm ?

-Możemy pogadać ?

-Pewnie-uśmiechnął się zachęcająco

-Bo ja muszę ci się do czegoś przyznać a to coś może zaważyć na moim związku z Nathanem...

________________________________________________
Witam kochane :*
Jak wam dni mijają ? Za niedługo już wakacje :D

Taki średni wyszedł ten rozdział wiem o tym ale mimo to proszę o komentarze pod nim :P
Mam nadzieję ,że mimo tego że taki sobie wyszedł to mnie za niego nie zabijecie :)

S an miałaś rację i to właśnie Nathan ją uratował *.*
Postanowiłam ,że w tym rozdziale dodam trochę takich słodkich (moim zdaniem) sytuacji żeby nie było że u nich zawsze jest źle i w ogóle.

Jak myślicie co ona chce mu powiedzieć ? Czemu nie chciała aby Nathan z nią tam poszedł ? Co wydarzy się w domu u 1D ? Piszcie w komentarzach swoje przemyślenia i odpowiedzi

Wpadnijcie na nexta ,który powinien pojawić się w niedzielę :>

Zapraszam też na mojego nowego bloga ,którego prowadzę z Justyną Sykes ,jest to blog z imaginami i gifami o The Wanted makemysmilewasreal.blogspot.com serdecznie zapraszam "."

Do nexta i buziak kochane :*
/Neytri

sobota, 15 czerwca 2013

Chapter 14 "What have you done girl..."

CZYTASZ =KOMENTUJESZ


___________Dwa miesiące później

Dni mijały mi szybko i zazwyczaj były takie same tzn. wstawałam ,płakałam chwilę rozmawiałam z chłopakami kiedy już się uspokoiłam i szłam spać.
Tak było przez całe dwa miesiące.
Oczywiście Nathan dzwonił ,pisał i próbował jakoś się ze mną skontaktować ale ja nie miałam ochoty ani siły z nim rozmawiać.Najwidoczniej chłopaki nie powiedzieli mu gdzie aktualnie mieszkam bo w innym przypadku już by przyjechał do mnie pod dom.
Ostatnio rozmawiałam  z Jayem i dowiedziałam się ,że Nath tak samo jak ja to wszystko przeżywa i jest mu ciężko.Ale sam narozrabiał to sam musi to naprawić.
Właśnie schodziłam na dół do salonu kiedy wpadł na mnie Louis

-O Laura ,hej .Miałem właśnie po ciebie iść-powiedział po chwili

-Tak ? a po co  ?

-Bo wpadliśmy z chłopakami na good idea i chcieliśmy cię o tym poinformować

-A jaka to propozycja ?

-Chcieliśmy pójść do kina

-To super możecie iść

-Ale... nie sami tylko z tobą

-Aha ...no ...no dobra mogę pójść

-CHŁOPAKI ZGODZIŁA SIĘ !!! -krzyknął na cały dom

Zaraz przybiegła reszta grupy i zaczęli mnie nosić na rękach i przytulać.

-Dobra starczy już tych czułości- roześmiałam się

Puścili mnie a ja powędrowałam na górę przyszykować się do wyjścia
Ubrałam się :


































Zeszłam na dół a tam stali już przyszykowani chłopcy.Gotowi ruszyliśmy do kina.Zakupiliśmy bilety,popcorn i colę po czym weszliśmy na salę.Film był naprawdę extra a w takim towarzystwie to już po prostu mega odlotowy.Śmialiśmy się i wygłupialiśmy urządziliśmy nawet bitwę na popcorn.Nie bawiłam się tak dobrze  od dawna ,tylko im udało się rozśmieszyć mnie i poprawić mi humor.
Kiedy mieliśmy już opuszczać kino jak zwykle musiałam na kogoś wpaść a tym kimś okazał się ..Jay

-Hej siostra co tu robisz ?

-Poszłam do kina z chłopakami

-O ja też i też z moimi współlokatorami :)

-A wszyscy...wszyscy jesteście ?

-Tak jeśli o to pytasz to tak Nathan jest z nami

-Aha to ja już lepiej pójdę-chciałam się już oddalić gdy usłyszałam

-Laura !-znałam ten głos aż za dobrze więc przyśpieszyłam kroku.Poczułam dotyk na ramieniu ,który uniemożliwił mi dalsze przemieszczanie się

-Porozmawiaj ze mną proszę -powiedział

-Nie mamy o czym-odburknęłam

-A ja myślę ,że mamy

-A ja myślę ,że nie

-Przepraszam za to co zrobiłem nerwy mnie poniosły

-Taaa pewnie teraz tak to usprawiedliwiaj , a co ja ci takiego zrobiłam ? Twoja mama sama się wszystkiego domyśliła i nie chciała mi dać spokoju

-Ale zrobiłaś ze mnie potwora!-krzyknął na mnie

-Ta rozmowa nie ma sensu znowu zaczynasz krzyczeć na mnie bez powodu

-Przepraszam

-Nathan zrozum ja już nie chcę znowu cierpieć a ty i twoje zagrania sprawiają mi ból

-Czy to oznacza ,że ...

-Tak na razie nie możemy być razem musimy dać sobie spokój ,przynajmniej ja go potrzebuję

-Ty mnie zdradzasz z tym pedałami z One Gejrekszon prawda ? Który najlepszy jest w tych rzeczach co ? lalusiowaty Zayn ,marchewkowaty Louis ,lokowaty Harry ,opiekuńczy Liam czy może żarłoczny Niall ?

-Przegiąłeś-powiedziałam i dałam mu z liścia ,złapał się za policzek a ja stamtąd odeszłam

Dopiero teraz zauważyłam ,że przyglądają nam się zarówno chłopcy z 1D jak i z TW.Jay kipiał ze złości , a Zayna trzymała cała czwórka i ledwo co im się to udawało bo wydaje mi się ,że gdyby go puścili to podszedłby do Natha i mu przywalił.Podeszłam do niego i szepnęłam na ucho

-Zayn nie warto widocznie tak musiało być.Jeżeli coś mu zrobisz będzie mi jeszcze bardziej przykro-on tylko rozluźnił się i przytulił mnie .Popatrzyłam na mojego byłego chłopaka i wyszłam, za mną poszło całe 1D. Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy do domu.
Byłam załamana ,że tak mnie potraktował.Od razu po przekroczeniu progu domu skierowałam się do swojego tymczasowego pokoju.Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać.Nagle poczułam ,że ktoś objął mnie ,podniosłam głowę i zobaczyłam Zayna,który najwidoczniej przed chwilą wszedł do pomieszczenia

-Chcesz porozmawiać ? Mnie zawsze pomaga-zaproponował

-A chcesz mnie słuchać ?

-Ciebie zawsze

Postanowiłam się mu wyżalić.

-Poczułam się urażona ,że tak o mnie mógł w ogóle pomyśleć a co dopiero powiedzieć mi to prosto w twarz .Już było mi ciężko po tym jak mnie uderzył a teraz jeszcze bardziej zniszczył moją psychikę.To wszystko boli jeszcze bardziej dlatego ,że ja go naprawdę kochałam.To był mój problem.Szczerze to poczułam się jak zabawka ,której jak miał dosyć to postanowił wyrzucić i upokorzyć .Czyli okropnie.Mam mega doła i nie wiem czy coś zdoła poprawić mi humor

-A ja myślę,że jest taka jedna rzecz

-Jaka ?

Nic nie odpowiedział tylko mnie pocałował.Odepchnęłam go od siebie

-Co ty robisz !?

-Całuję cię-uśmiechnął się zadziornie

-Ale dlaczego ?

-Bo to poprawi ci humor uwierz mi-zanim zdążyłam coś powiedzieć pocałował mnie ponownie ale tym razem bardziej brutalnie a ręce zakneblował mi w mocnym uścisku abym nie mogła się ruszyć.Całował mnie nachalnie .Zaczął mnie rozbierać już nie protestowałam bo zdałam sobie sprawę,że jestem wolna i nie muszę się nikogo słuchać a odrobina seksu dobrze mi zrobi.Rozbieraliśmy się wzajemnie pieszcząc swoje ciała i sprawiając sobie przyjemność.Wszystko działo się tak szybko .Po chwili byłam już bez bielizny i on też.Jego penis wylądował w mojej pochwie .Z każdym pchnięciem czułam coraz to większą przyjemność.Oboje czuliśmy ,że już dochodzimy ale Zayn nie zdążył wyjść ze mnie i nasz soki połączyły się w jedność.Wtedy nie myślałam o konsekwencjach tego ,że się nie zabezpieczyliśmy ani nic ,cieszyłam się chwilą i tym ,że było mi tak dobrze.

-I jak poprawiłem ci humor ?-zapytał

-I to jak -roześmiałam się-Ale wiesz nie zabezpieczyliśmy się i...-chciałam coś powiedzieć ale on przerwał mi soczystym pocałunkiem

-Najwyżej będą małe Maliki-powiedział i roześmiał się

Upojeni tą chwilą zasnęliśmy.
Obudziłam się o 10.00 obróciłam się i zobaczyłem słodko śpiącego Zayna.Dopiero teraz zdałam sobie sprawę co właśnie zrobiłam.Dla pewności zajrzałam pod kołdrę.To co zobaczyłam upewniło mnie w przekonaniu ,że właśnie zrobiłam to z Zaynem którego wcale nie kocham.

-Czemu nie śpisz ?-zapytał a ja aż podskoczyłam ze strachu bo myślałam ,że śpi

-Zayn muszę ci coś powiedzieć

-Wiem nie kochasz mnie ani nic tylko chciałaś się odstresować-zasmucił się-A ja głupi myślałem ,że to coś może znaczyć...

-Nie Zayn to nie tak..

- A jak?

-Chodzi o to ,że ja jestem jak zepsuta zabawka ,możesz mnie próbować naprawić ale nigdy nie będę działała prawidłowo.Zawsze moje serce w jakiejś części będzie należało do niego.I jeśli miałabym podstawy do tego aby mu wybaczyć i wrócić do niego to zrobiłabym to.Przepraszam

-Nie przepraszaj ,rozumiem

Przytuliłam go bo tylko na tyle było mnie stać.Nic więcej nie mogłam mu zaoferować.Co mnie bardzo zdziwiło on zrozumiał to i zachowywał się dalej jak mój przyjaciel ,jakby nic się nie stało .Zaimponował mi.
Ale nadal traktowałam go jak zwykłego przyjaciela.Niestety .Dobrze wiedziałam ,że on by mnie nie skrzywdził ale nie da się pokochać kogoś na siłę.

Nie dawałam sobie rady już tym wszystkim miałam dosyć.Najpierw Nathan teraz Zayn i wszystko się wali.Nie chce tak dłużej żyć.Kiedy byłam już na tyle wypoczęta aby wstać ,zabrałam ze sobą ciuchy i powędrowałam do łazienki aby doprowadzić się do porządku.

Wyszykowana zeszłam na dół do kuchni gdzie obecnie znajdowali się wszyscy lokatorzy.Zjadłam z nimi wspólnie śniadanie .Postanowiłam się przejść na spacer.Poszłam do parku ,w którym zawsze byłam z Nathanem .Wszystkie wspomnienia powróciły i chcąc nie chcąc po policzku popłynęły mi łzy.Obejrzałam się dookoła aby sprawdzić ,że nikt mnie nie widzi.Moim oczom ukazała się najgorsza scena ,która nawet w koszmarach mi się nie śniła.W oddali stał Nathan i całował się z nieznaną mi dziewczyną.W sercu zakuła mnie zazdrość.Niby nie był już ze mną ale jeszcze wczoraj robił mi wielkie sceny zazdrości a dziś już znalazł sobie inną.Uroniłam jeszcze więcej łez bo to mnie zabolało i jeszcze bardziej zraniło moją psychikę.Odeszłam stamtąd płacząc i myśląc nad całym moim życiem.Chciałam je zakończyć.

W tym celu udałam się do sklepu monopolowego ,który znajdował się nieopodal .Zakupiłam w nim dwie butelki wódki.Za rogiem zauważyłam aptekę ,weszłam do środka i wyniosłam stamtąd,wcześniej płacąc, opakowanie tabletek ,których jak pisało na opakowaniu nie wolno łączyć z alkoholem.Z czymś wam się to kojarzy ? Bo mnie tak.

Zabrałam swoje "zakupy" i poszłam na London Bridge.Wpierw chciałam rzucić się z mostu aby nikt mnie nie znalazł,bo to w sumie idealny sposób aby zapomnieć o wszystkich rzeczach i osobach którzy cię zranili.Wybrałam jednak moim zdaniem lepszy i mniej bolesny sposób.Zabrałam się z mostu i skierowałam w stronę parku .Usiadłam pod najbliższym drzewem i połknęłam prawie całe opakowanie tabletek jedna po drugiej,następnie zaczęłam wlewać w siebie litrami wódkę.Z tego co zrozumiałam z instrukcji na opakowaniu po połączeniu tych dwóch rzeczy ze sobą można nawet umrzeć ,a właśnie tego chcę.

Moje powieki robiły się coraz bardziej ciężkie i powoli opadały w dół.Czułam ,że ta mikstura wypala mnie od środka .To było cierpienie ,które miało zakończyć mój marny żywot.Wszystko szło zgodnie z moim planem.Przed oczami zaczęły mi latać mroczki co oznaczało ,że zaraz odpłynę do krainy wiecznego snu.Ostatnie spojrzenie na ten świat i..... i coś się nie zgadzało .Na horyzoncie zobaczyłam postać ,która w zawrotnym jak dla mnie tempie zbliżała się do mojej osoby.Nie mogłam ocenić jednak kto to ,bo obraz był już za bardzo rozmazany.Tajemnicza osoba uklękła przy mnie i zaczęła mną potrząsać.Niestety na nic to było bo już nic nie można było zrobić.Mój towarzysz zadzwonił na pogotowie ,nie wiem po co się wtrącał bo ja sama chciałam odebrać sobie życie i nie chciałam aby ktoś mi w tym przeszkodził.Zanim moje oczy całkowicie się zamknęły a ja odpłynęłam w niemoc usłyszałam to zdanie

-Coś ty najlepszego zrobiła dziewczyno ?

I odpłynęłam...

___________________________________________________________
Hej miśki co tam u was słychać ? :)
Mnie akurat wena naszła na pisanie no i powstał ten rozdział mam nadzieję ,że się wam spodoba kochane :D
Przepraszam ,że nie dodałam rozdziału w środę tak jak obiecywałam ale miałam w szkole zamieszanie na koniec roku no i nie zdążyłam :( Przepraszam 
Proszę wszystkich czytających o skomentowanie bo dla was to tylko kilka chwil a dla mnie motywacja do dalszego pisania bloga.Pod ostatnim rozdziałem spadła frekwencja komentarzy jak i odwiedzin ,więc proszę każdego kto go przeczytał o skomentowanie to mega motywuje :)
Nie mogłam się powstrzymać i musiałam wstawić :D







To nasz Nath jak zaczynał karierę w The Wanted <3









Mam nadzieję ,że rozdział się podobał i wpadniecie na nexta :*
Do zobaczenia miśki wy moje buziak :*
/Neytri 

niedziela, 9 czerwca 2013

Chapter 13 "You can always come back home"

__Następnego dnia

Obudził mnie dźwięk dzwoniącego telefonu.Podniosłem się na łokciach i spojrzałem na wyświetlacz.Dzwoni moja mama

-Cześć mamo-powiedziałem zaspanym głosem

-Cześć synku-powiedziała zadowolonym głosem

-Czemu dzwonisz o..o 6.00 !?

-Spokojnie synku ,dowiedziałam się ,że masz dziewczynę

-A skąd ?

-Ze swoich źródeł.I mam pytanie ,czy przyprowadziłbyś ją do nas ?

-No nie wiem.A na kiedy ?

-Na dziś oczywiście.Kameralna kolacja u nas w domu ,możecie zostać na noc i następnego dnia wrócić do Londynu.Co ty na to ?

-Ok ,przyjedziemy.Na 17.00 pasuje ?

-No pewnie.Papa synciu

O mamo mam przechlapane jak ja to powiem Laurze ?
Dziewczyna zaczęła się wiercić  łóżku a po chwili otworzyła oczy.

-Cześć skarbie co tak wcześnie wstałeś ?

-A tak jakoś .Obudził mnie telefon

-a kto dzwonił ?

-Moja mama..

-Stało się coś ?-zapytała wyraźnie zaniepokojona

-Zaprosiła nas na kolacje-spuściłem głowę-i nie mogłem odmówić więc na 17.00 musimy być w Gloudcaster

-To czemu jesteś smutny ?To fajnie

-A nie jesteś zła ?

-A na co ?

-No na mnie .Na to ,że nie zapytałem cię najpierw o zdanie

-Nie .Tak dawno nie widziałam cioci i wujka

-Kogo ?

-No twoich rodziców -odpowiedziała zdziwiona

-A skąd ty ich znasz ?

-Przecież jestem najlepszą przyjaciółką Jess i chyba z milion razy byłam u was w domu no i znam waszych rodziców

-Ale ja cię nigdy u nas nie widziałem ...

-Wiem bo ty już wtedy byłeś gwiazdą i nie mieszkałeś już z siostrą i rodzicami

-Ah to wszystko wyjaśnia-roześmiałem się z własnej głupoty

-Ale w takim razie jedziemy jeszcze do sklepu ?

-A po co ?-Laura zrobiła facepalma

-Trzeba coś kupić dla gospodarzy

-A no tak racja nie pomyślałem o tym

-Dobra to zbieramy się i to już-zarządziła

Po godzinie byliśmy gotowi.Wyruszyliśmy do sklepów aby coś im kupić.
Mamie kupiliśmy nowy naszyjnik a tacie firmowy zegarek.
Fajnie jest mieć dziewczynę ,która wie co podoba się twoim rodzicom no i oczywiście ich zna :)
Przed 14 byliśmy już z powrotem w domu.
Zjedliśmy szybki obiad i wyruszyliśmy do Gloudcaster.
Punktualnie o 17.00 zadzwoniliśmy do drzwi wejściowych.
Otworzyła nam mama

-Synku ale cię dawno nie widziałam-powiedziała po czym mnie przytuliła

-O matko Laura !-krzyknęła kiedy zobaczyła dziewczynę i zaczęła ja przytulać.Zaraz do drzwi zbiegli się pozostali domownicy.

-Laura !-zaczęła krzyczeć Jess

-Lauruś jak cie dawno u nas nie było -powiedział mój tata

-Skarbie jak długo nie widzieliśmy -rozczulała się mama.Szczerze to nie wiedziałem ,że tak dobrze ją znają

-Wchodźcie do środka bo mi zmarzniecie

Poszliśmy wszyscy do salonu i rozsiedliśmy się w wygodnych kanapach.

-Ale nam niespodziankę zrobiłaś , bo wiesz dzisiaj miała do nas przyjechać dziewczyna naszego Nathanka

Oboje z Laura popatrzyliśmy ze zdziwieniem na siebie a Jess wybuchła gromkim śmiechem

-A co was tak śmieszy i dziwi ?-zapytała tata

-Czekaj czekaj...Laura to ty jesteś tą dziewczyną

Dziewczyna nieśmiało pokiwała głową

-Gratuluję!-rzuciła się jej na szyję-Wreszcie mój synek znalazł dziewczynę idealną.

Boże to wyglądało komicznie .Ale uszczęśliwiło mnie to ,że zaakceptowali mój związek z Laurą.

-A jak się poznaliście?

-Jak to się stało ,że jesteście razem?

Opowiedzieliśmy im całą historię pomijając oczywiście zdradę i gwałt.Kiedy moi rodzice wysłuchali do końca tej opowieści mama się rozpłakała .

-Współczuje ci z całego serca .Tyle złych rzeczy wydarzyło się w twoim życiu.-powiedziała kiedy juz trochę ochłonęła

-Ale wiesz masz brata -powiedział uśmiechnięty tato

-Tak Jay to super facet no i brat oczywiście

-Ekhem-odchrząknąłem znacząco

-Oj dobrze już dobrze wiadomo ,że ty jesteś lepszy ,przystojniejszy i w ogóle-teraz już wszyscy w pomieszczeniu się śmiali

-Dzieci to ja podam kolację bo na pewno zgłodnieliście-powiedziała mama

-To ja cioci pomogę-powiedziała moja dziewczyna

-Mów do mnie mamo dobrze ?

-....Dobrze ....mamo

-No to chodźmy a wy przyszykujcie stół

Mama i Laura poszły do kuchni a my nakryliśmy do stołu

Laura

Szykowałyśmy kolację kiedy mama zapytała

-Mam do ciebie pytanie ,wiem że to nie ładnie wtrącać się w nie swoje sprawy ale musze zapytać

-Pytaj

-Kiedy opowiadaliście tą historię zauważyłam ,że pominęliście pewien moment prawda ?-skąd ona się domyśliła? Spuściłam głowę

-Czy to ma związek na Nathanem?-przytaknęłam

-Wiem ,że jestem jego matką ale ciebie kocham jak własną córkę więc proszę powiedz mi o co chodziło

-A nie będzie pani -spojrzała na mnie z pod byka -mama na niego zła ?

-To zależy co zrobił

Milczałam

-To co powiesz mi ?

-No ...dobrze .Chodzi o to ,że on mnie -na wspomnienie tego łzy same pociekły mi po policzkach.Na szczęście wtedy do kuchni weszła Jess
Podbiegła do mnie i zapytała

-Czemu płaczesz ?

Powiedziałam jej o co chodzi i poprosiłam żeby to ona powiedziała swojej mamie o tym

-Więc mamo chodzi o to ,że Nath ją ....

-No co on zrobił ?

-On ja zdradził po pijaku kiedy ona pojechała ze mną na pogrzeb babci

Mamie rodzeństwa oczy prawie że wypadły.

-Jak to ?Laura to prawda ?

Pokiwałam głową na tak.

-Tak mi przykro.Przepraszam nie wiedziałam   .

-Ale to nie wszystko -powiedziała Jess

-A co jeszcze ?

-Ja już powiem -powiedziałam łamiącym się głosem-kiedy poszliśmy na jedną z imprez z chłopakami ,jakiś gościu zaciągnął mnie na zaplecze i....-nie wytrzymałam i się rozpłakałam

-Ciii-mama podeszła do mnie i mnie przytuliła-Domyślam się o co chodzi.Tak mi przykro.

-Ale ja... ja przez to.... straciłam

-Co straciłaś ?

-Dziecko -powiedziała prawie ,że nie słyszalnie ale ona jednak usłyszała to co powiedziałam

-To było dziecko Nathana ?

Kiwnęłam głową

-Tak mi przykro.Wiesz ,że jesteś niesamowicie dzielną osobą ? Wiele kobiet załamałoby się a ty dałaś radę.Powiem ci coś ok?-przytaknęłam -Zawsze możesz do mnie przyjść z takim problemem jakąś sprawą i się wyżalić.Traktuję cię jak córkę .

-Dziękuje-powiedziałam a ona jeszcze mocniej mnie przytuliła-Ale proszę nie mów Nathowi ,że ci powiedziałam dobrze?

-Dobrze skarbie ,nic nie powiem

Otarłam łzy i wszystkie poszłyśmy razem z jedzeniem do pokoju.Tam stał już naszykowany stół.
Zasiedliśmy przy nim i zaczęliśmy spożywać posiłek.Było przy tym wiele śmiechu bo opowiadaliśmy sobie kawały.
Poczułam się senna więc przeprosiłam wszystkich i udałam się do pokoju w którym mieliśmy spać.Przebrałam się i oddałam w objęcia Morfeusza.

Nathan

Zauważyłam ,że Laura zachowywała się trochę dziwnie.Postanowiłam o tym pogadać z mamą

-Mamo czy... czy Laura ci ...

-Tak powiedziała mi o wszystkim co pominęliście w swojej opowieści

Byłem wkurzony zrobiła ze mnie potwora.
Poszedłem na górę ,przebrałem się i zasnąłem.
Rano obudziłem się pierwszy .Patrzyłem w sufit kiedy poczułem jak coś a raczej ktoś dotyka mojej ręki.
Popatrzyłem w bok i zobaczyłem ,że Laura już nie śpi.Natychmiast odwróciłem swoją głowę w przeciwnym kierunku.

-Ej co jest ?-zapytała

-Co jest ?! Ty się pytasz co jest ?! Zrobiłaś ze mnie potwora w oczach własnej matki ?! Jak mogłaś jej o tym powiedzieć ?! Jesteś zwykła szmatą !-wykrzyczałem jej to wszystko w twarz po czym uderzyłem ją w policzek i wyszedłem z pokoju.

Laura

Jak on mógł mnie tak potraktować ? Myślałam ,że mnie kocha ,najwidoczniej się myliłam.
Łzy lały się strumieniami po mojej twarzy.Szybkim ruchem wstałam i wzięłam telefon.Zadzwoniłam do brata i poprosiłam żeby po mnie przyjechał.Na początku nie chciał ale jak wytłumaczyłam mu co się stało powiedział że zaraz przyjedzie.
Zaczęłam się pakować kiedy do pokoju weszła Jessica

-Słyszałam wszystko bo mam pokój zaraz obok waszego.Wstyd mi za brata.Przepraszam

-Nie przepraszaj mnie bo to nie ty powinnaś to zrobić

-Nie ma go w domu .Od razu po waszej kłótni wybiegł z niego trzaskając drzwiami .Wyjeżdżasz ?

-Tak nie dam rady tu dłużej przebywać

Poczułam wibrację w kieszeni .Dzwonił Jay i powiedział mi ,że stoi pod domem państwa Sykes.
Wzięłam walizki i zaszłam na dół .
Spojrzałam na zdziwione twarze rodziców Jess

-Myślałam ,że mogę pani  zaufać ale się myliłam.Do widzenia-i wyszłam.

Jay podbiegł do mnie i mocno przytulił.Wziął moją walizkę i zapakował ją do samochodu.Odjechaliśmy  stamtąd z piskiem opon.
Po dwóch godzinach byliśmy już w domu w Londynie.Chłopaki zdziwili się ,że jestem sama a nie z Nathanem ale kiedy wytłumaczyłam im wszystko zrozumieli mój tok myślenia .Przeprosiłam ich i poszłam do siebie.Po głowie chodziły mi różne rzeczy .Jedną z nich postanowiłam zrealizować.W tym celu zadzwoniłam w jedno miejsce i uzgodniłam wszystko ,potem zawołałam Jaya i go o tym powiadomiłam.Nie był zadowolony ale nie protestował bo dobrze wiedział ,że nie wytrzymałabym w tym domu z NIM.
Wzięłam znowu walizkę i udałam się do przedpokoju.
Chłopaki kiedy dowiedzieli się na czym polega mój plan byli najpierw zdziwieni a potem wściekli .Wytłumaczyłam im ,że ja nie dam rady przebywać w tym samy domu a co dopiero w tym samym pokoju z Nathanem.
Zrozumieli.
Po chwili pod nasz dom podjechał samochód .Bałam się,że to mój chłopak teraz to w sumie już chyba były chłopak .Ale na szczęście to był tylko Zayn.
Tak dobrze myślicie to właśnie do nich mam zamiar się przeprowadzić .Kiedyś jeszcze raz spotkałam się z Zaynem i poznałam resztę .Nie mieli nic przeciwko abym tymczasowo się u nich zalokowała.
Pożegnałam się z moimi obecnymi współlokatorami i razem z mulatem wyszłam z domu .Pomógł mi z walizkami i wsiadł do samochodu.Podbiegł do mnie jeszcze tylko Jay

-Siostra ale obiecaj mi ,że zawsze będę mógł cię odwiedzić i ,że nie zrobisz nic głupiego.-pokiwałam głową na znak zgody

-Zawsze możesz do nas wrócić -krzyknęła cała reszta

-Wiem i dziękuje-przytuliłam brata i chłopaków i wsiadłam do auta Zayna .

Odjechaliśmy.Czułam się jak jakiś uciekinier ale wiedziała  ,że tak będzie lepiej dla wszystkich.Ja muszę odpocząć i na spokojnie wszystko przemyśleć.
Ale muszę przyznać ,że strasznie się na nim zawiodłam i nie wiem  czy kiedykolwiek będę w stanie zaufać człowiekowi ,który mnie uderzył  .
 _______________________________________________________________

Przepraszam wiem ,że go schrzaniłam ale nie miałam weny .Przepraszam i błagam o wybaczenie .
Rozdział do bani ale nie miałam na niego pomysłu :(

Dziękuje za aż 11 komentarzy pod ostatnim rozdziałem są ona bardzo motywujące :)
Każdy kto go przeczytał niech go też skomentuje bo to jest jednak motywacja do dalszej pracy.
Pobijecie liczbę komentarzy z poprzedniego rozdziału ?
3mam kciuki za was :D

Dzisiaj na  Summertime Ball 2013  nasz Nath powrócił :D Śpiewa jak wcześniej TWFanmily znowu ma dla kogo istnieć :* 
Tu macie link w którym pokazany jest kawałek jego wystepu solowego : 
https://vine.co/v/bLxI2XlgMiH
A tu macie całe I Found You http://sykesmyhusband.tumblr.com/post/52565630801/nathanisback-i-found-you-summertime-ball śpiewa jak dawniej a od jego głosu nawet lód by stopniał :D





  TW znów w pełnym składzie 


Do nexta kochane  i buziaki :*
/Neytri

czwartek, 6 czerwca 2013

Liebster Awards #1

Nominacja do Liebster Awards otrzymuje się od innego blogera w ramach uznania za dobrze wykonaną pracę. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań, a później nominować 11 osób i również zadać im taką samą liczbę pytań. Uwaga! Nie możesz nominować osoby, która Cię nominowała.

Za nominację serdecznie dziękuję
Smile. ♥ i Justynie Sykes  :) Jakby co wymieszałam pytania od was obu

1. Kto lub co zainspirowało Cię do założenia bloga?

Do założenia bloga zainspirowała mnie miłość do TW i to że przeczytałam masę innych blogów i postanowiłam stworzyć coś własnego :D

2. Do jakich fandomów należysz?

Należę do TWFanmily ale lubię też inne zespoły ale fandom jest tylko jeden TWFanmily Forever :*

3. Masz rodzeństwo?

Nie

 4. Wolisz czytać książki czy blogi z opowiadaniami?

Wolę czytać blogi z opowiadaniami, ponieważ są to opowiadania o tym co lubię i co mnie interesuje, ale dobrą książką nie pogardzę :)

5. Do czego/kogo masz największą słabość?

Największą słabość ...nie wiem ale myślę że do ludzi którym ufam bezgranicznie albo do czekolady :D

6. Jaki okres czasu jest dla Ciebie najważniejszy: przeszłość, teraźniejszość czy przyszłość?

Teraźniejszość i przyszłość ,jestem optymistą i lubię patrzeć na to ci będzie za chwilę albo na to ci dzieje się teraz ,nie lubię patrzeć za siebie ,na coś co już się wydarzyło

6. Kogo najczęściej słuchasz?

Nie wiem czy chodzi o zespół ale jeśli tak to oczywiście że The Wanted , zawsze i wszędzie :p

 7. Od jak dawna piszesz bloga?

Od ponad miesiąca 26 kwietnia 2013 roku zaczęłam

8. Kolor oczu?

Niebieskie

9. Jaki masz charakter?

Mam charakter bardzo złożony i trudny do rozgryzienia ,czasem sama go nie ogarniam więc nie potrafię go określić :]

10. Cel, który sobie ustaliłaś i masz zamiar do niego dążyć?

Chciałabym zdać maturę międzynarodową aby móc studiować za granicą .

11. Czym się kierujesz, zaczynając pisać rozdział/nowy post?

Myślę że tym co akurat wpadnie mi do głowy lub tym co akurat przyniesie mi przysłowiowa wena :D


Blogi, które nominuję:

1. http://swiatwedlugnatali.blogspot.com/
2. http://wanteddirection2.blogspot.com/
3. http://comingbackformoreee.blogspot.com/
4. http://girlletmeloveyou.blogspot.com/
5.http://wantedowe-story.blogspot.com/
6. http://ifoundyou-twstory.blogspot.com/
7. http://ifythewanted.blogspot.com/
8. http://friendshiporsomethingmore.blogspot.com/
9. http://twgbkarollla.blogspot.com/
10. http://zacznij-zyc-dla-siebie.blogspot.com/
11. http://thewantedstory3.blogspot.com/


Pytania do was:

1. Kogo z TW lubicie najbardziej ?
2.Jakie macie aspiracje na przyszłość ?
3.Ulubiony kolor ?
4. Jakiego gatunku muzyki słuchacie ?
5.Macie jakieś zwierzątko ?
6.Kolor włosów ?
7.Piosenka ,która kojarzy ci się z czymś miłym ?
8.Czy jesteś zakochana ?
9.Jaki jest twój życiowy cel ?
10. Jakie opowiadanie internetowe o TW jest twoim ulubionym ?
11. Czy mój blog ci się podoba ? A jeżeli nie czytałeś to czy przeczytasz ?


Jeszcze raz dziękuję za nominację :)

środa, 5 czerwca 2013

Chapter 12 " It's not good to play with my feelings "

Poszedłem do korytarza skąd dochodziły piski.
Tam zobaczyłem blondynkę(domyślam się iż jest to Kelsey) i Laurę ,które się przytulały i skakały ze szczęścia  o_O

-To wy się znacie?-zapytał Tom

-No właśnie ,znacie się ?-zapytałem

-No tak jakby-obie wpadły w śmiech

-Pamiętasz jak się poznaliśmy?-zapytała mnie moja dziewczyna

-No tak, poszedłem na mecz twojej drużyny i tam cię spotkałem.

-No i w mojej drużynie była Kelsey :D

-Ooo już rozumiem

-Dobra,Kelsey chodź poznasz resztę składu :P

Dziewczyny skierowały się do salonu a my z Tomem udaliśmy się za nimi .
Chłopakom myślę ,że spodobała się Kelsey bo się ze sobą dogadywali.

-Zagrajmy w butelkę-rzucił Jay

-Ok -wszyscy się zgodzili

Graliśmy na wyzwania i pytania.

Po jakichś dwóch godzinach dziewczyn musiała już iść ,więc Tom postanowił ją odprowadzić.Pożegnali się z nami i wyszli.

-Faajna jest nie ?-zapytała mnie Laura

-No, pasują  z Tomem do siebie :)-ziewnęła-Jeśli nie masz nic przeciwko to ja idę spać .Pa-pocałowała mnie i poszła na górę.

Posiedziałem jeszcze chwilę na dole po czym poszedłem do sypialni .Przebrałem się i oddałem w objęcia Morfeusza.

Obudziły mnie odgłosy kłótni odbywającej się ,tak mi się wydaję, na dole w kuchni.
Zszedłem tam i zatrzymałem się za rogiem nasłuchując o co chodzi.Ujrzałem tam Jaya i Laurę którzy się o coś zawzięcie kłócili

-Nie możesz tego zrobić !

-Nie mam wyboru

-Ale to ni jest wytłumaczenie !

-Jay nie rozumiesz ,że muszę ?!

-Nie nie rozumiem i nie pozwolę na to słyszysz? nie pozwolę !

-O hej Nathan-powiedział Jay kiedy mnie zobaczył i poszedł na górę po chwili usłyszeliśmy tylko trzask drzwi.

-Powiesz mi o co chodzi ?

-Bo Nath ja muszę wyjechać do Stanów

-CO ?!

-Nie krzycz na mnie-poprosiła

-Ale jak to chcesz wyjechać ? Na ile ?

-Dostałam się tam na studia.Nie wiem na ile ,będę przyjeżdżać was odwiedzić .

-Nie pozwalam ci!

-Nie będziesz mi rozkazywał !

W tym momencie odwróciła się i wyszła z kuchni.
Pobiegłem za nią ale nie dogoniłem jej ,Zamknęła się w swoim pokoju i nie chciała mnie wpuścić.
Wiem ,że może trochę przegiąłem ale nie chce żeby wyjeżdżała.
Do wieczora nie wyszła ze swojego pokoju.
Próbowałem ,prosiłem ale nie odpowiadała.

Obudziłem się o 6.00 .Nie mogłem spać ,ta sprawa z Laurą męczyła mnie.Postanowiłem z nią porozmawiać ale to dopiero za chwilę bo nie chcę jej budzić.
Poszedłem na dół do salonu.Usadowiłem swoje cztery litery na kanapie.Mój wzrok przykuła kartka leżąca na stoliku.
Podniosłem ja i przeczytałem .Nie wierzyłem własnym oczom.Od razu pobiegłem na górę do jej pokoju sprawdzić czy to prawda.
Nie było jej tam .Szafa była pusta ,łóżko pościelone.Moja dziewczyna wyjechała,przeze mnie.Włączyłem telewizor a tam pojawiła się wiadomość ,że jakaś kobieta wpadła pod auto i nie przeżyła wypadku,potem pokazano jej twarz ,to była Laura...
-Nathan!Nathan!


-Nathan !

Obudziłem się .To był tylko sen.
Nade mną stała wystraszona Laura.

-Jezu Nath co się stało?-zapytała

-Miałem straszny sen

-Skarbie o tylko sen .Nie rzeczywistość-przytuliła mnie 

Nie wiem co ja bym bez niej zrobił.Wtuliłem się w nią i starałem uspokoić oddech.Po chwili dziewczyna zapytała 

-Opowiesz mi co ci się śniło?

-Wyjechałaś i mnie zostawiłaś..

-Nie prawda ,nadal tu jestem -uśmiechnęła się

-Ale najgorsze było to ,że potem wpadłaś pod auto i przeze mnie nie przeżyłaś.Wtedy zdałem sobie sprawę jak bardzo cię kocham i ,że nie wytrzymam bez ciebie.Obiecaj mi ,że mnie nie zostawisz.

-Nath,obiecuje.

-A wy zakochańce przestańcie się miziać i chodźcie na śniadanie-do pokoju wparował Tom

-Musiałeś zniszczyć taki romantyczny moment jak ten ?-zapytałem z żalem w głosie

-Oj Nathku nie złość się bo złość piękności szkodzi -zadrwił ze mnie

-Ej spokój i migusiem mi na śniadanie.Tom wypad ,spotkamy się na dole.-po jej słowach przyjaciel opuścił pokój a ona podeszła do mnie i usiadła mi na kolanach-Wiesz co ?

-Nie :)

-Kocham Cię-pocałowała mnie i wstała.Złapałem ją za biodra i obkręciłem w swoją stronę

-Kotku a czy ty już ten tego ...

-Co ?

-Czy już czujesz się dobrze ?

-Tak a czemu pytasz ?

-A miałabyś ochotę może na ....no wiesz ..ten tego ...wiesz ..

-Słodko wyglądasz jak nie wiesz co powiedzieć -zarumieniłem się -wiem o co ci chodzi, ale na takie rzeczy trzeba sobie zasłużyć-uśmiechnęła się zadziornie i ruszając biodrami wyszła z pokoju.
Uśmiechnąłem się sam do siebie i zacząłem ubierać.
Z dołu było słychać już śmiechy pozostałych.
Śniadanie tak jak i cały dzień minął nam spokojnie.
Zbliżał się wieczór kiedy naszła mnie chęć wiecie na co ? Na mango.Ale w naszym domu  go nie było więc musiałem iść do sklepu.Wróciłem z zakupami i postanowiłem zrobić im wszystkim sałatkę, a niech znają moją dobroć :)

-Mmmm co tak pysznie pachnie ?-do kuchni wpadła i to dosłownie (o_O) moja dziewczyna

-Robię sałatkę z mango dla was-odwróciłem się aby iść po jeszcze jeden składnik ,który znajdował się w lodówce.Kiedy się odwróciłem krzyknąłem

-Ej ! Gdzie te łapska ? Dostaniesz za chwile-krzyknąłem na zdezorientowaną Laurę ,która dobierała się do mojej sałatki

-No wiesz ty co -udała obrażoną więc pocałowałem ją namiętnie w usta,przez pocałunek poczułem jak się uśmiecha

-No dobra a teraz jazda do salonu .Zaraz ci przyniosę sałatkę-zakomenderowałem .Dziewczyna niechętnie ruszyła we wspomnianym wcześniej kierunku.

Kiedy skończyłem przygotowywanie posiłku zaniosłem go do salonu gdzie czekali już na mnie wszyscy.Zjedliśmy go a potem postanowiliśmy obejrzeć film.
Chłopaki wybrali horror.Widziałem ,że moja dziewczyna się boi dlatego przytuliłem ją ,ta się we mnie tylko wtuliła i w takiej pozycji dokończyliśmy oglądanie filmu.

-Słonko a może pójdziemy na górę?-pomachałem znacząco brwiami

-No nie wiem czy sobie zasłużyłeś..-zażartowała

-Osz ty!-przerzuciłem ją sobie przez ramię i kierowałem się na górę ,rzuciłem jeszcze tylko chłopakom-Jakby co będziemy zajęci więc proszę nam nie przeszkadzać-i poszedłem z dziewczyną do sypialni.

Tam postawiłem ją na ziemi i od razu zacząłem całować.Rozbieraliśmy się wzajemnie.Całowałem każdy kawałek jej gołego ciała.

-No dobra skoro już jesteśmy rozebrani to teraz możemy iść spać-ta jej wypowiedź wytrąciła mnie całkowicie z równowagi.Stałem tam zszokowany a ona już zdążyła położyć się do łóżka

-Przyjdziesz do mnie czy będziesz tam tak stał?-dopiero wtedy ruszyłem się z miejsca.

-Nie ładnie tak igrać z moimi uczuciami wiesz ?

-Oj tam oj tam przeżyjesz-pocałowała mnie w usta i odwróciła się aby usnąć.
Przyciągnąłem ją do siebie i przytuliłem.
Tak o to zakończył się kolejny dzień

________________________________________________________________________

I jak wrażenia po następnym rozdziale?
Mam nadzieję ,że się spodobał

Taka jedna mała sprawa , proszę aby każdy kto przeczyta rozdział go skomentował ,to jest motywacja do dalszej pracy.Liczę na was :)


Jeżeli ktoś chciałby się ze mną skontaktować stworzyłam zakładkę Kontakt i tam macie podane w jaki sposób można to zrobić.To chyba wszystko ze spraw organizacyjnych.

Do nexta miśki wy moje

Buziak :*
/Neytri