środa, 19 czerwca 2013

Chapter 15 "Can we talk?"

-Coś ty najlepszego zrobiła dziewczyno ?

I odpłynęłam...

Nathan

Byłem akurat w parku kiedy zauważyłem dziewczynę leżącą pod drzewem.Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę iż jest to Laura.Podbiegłem do nie i zadzwoniłem po karetkę.
Oni tak długo nie przyjeżdżali .Boje się ,że za nim oni przyjadą to ja już stracę.Siedziałem tam i czekałem.Po chwili podjechała karetka i zabrała na noszach dziewczynę.Pozwolili mi pojechać z nimi.Wziąłem telefon i zadzwoniłem do Jaya i poinformowałem go o zaistniałej sytuacji.Obiecał ,że przyjedzie do szpitala najszybciej jak to możliwe.Pojazd zajechał pod szpital i ratownicy wynieśli z niego dziewczynę.Zabrali ją na OIOM.Następnie przyszedł zdenerwowany i zaniepokojony Jay. Po rozmowie z lekarzem okazało się ,że z Laurą wszystko będzie w porządku.Kilka razy dzwonili do mnie chłopacy z 1D ale nie chciałem z nimi rozmawiać zresztą Jay także,mieli jej pilnować i się nią zaopiekować a dopuścili do czegoś takiego.Zastanawiało mnie tylko dlaczego ona to zrobiła...

Kilka dni później kiedy jej stan był już w miarę dobry lekarze postanowili ją wybudzić ze śpiączki.Czuwałem przy jej łóżku i kiedy otworzyła oczy byłem w siódmym niebie .Popatrzyła na mnie wystraszonym wzrokiem i zaczęła się rozglądać po pokoju.

-Jesteś w szpitalu-powiedziałem

-Dlaczego jeszcze żyję ?

-Bo w ostatnim  momencie cię znalazłem i uratowałem ci życie

-Ale ja chciałam umrzeć dlaczego mnie powstrzymałeś ?

-Wiesz dlaczego ? Bo cię kocham i nie wybaczyłbym sobie gdyby coś ci się stało.Ja... ja nie wiem co mnie wtedy napadło ale bardzo cię za to przepraszam, wiedz że nie chciałem tego zrobić.Przepraszam-Wstałem i już chciałem wychodzić kiedy ona odezwała się

-Poczekaj-odwróciłem się w jej stronę - każdy nie ważne co by zrobił ma prawo na drugą szansę prawda ?

-Masz racje-odpowiedziałem nie do końca mając pojęcie o co jej chodzi

-No właśnie więc czy nie wydaje ci się ,że ty tez na nią zasługujesz ? -w jej oczach zauważyłem wesołe iskierki

-A byłabyś skłonna mi ją dać?-zapytałem z nadzieją

-Zabolało mnie to ale podczas tej przerwy zdałam sobie sprawę ,że nie mogę żyć bez ciebie bo za bardzo cię kocham i chyba wybaczyłabym ci wszystko.-nie dałem jej już nic powiedzieć bo pocałowałem ją namiętnie w jej malinowe usta

-Przepraszam nie powinienem -powiedziałem kiedy skończyłem ją całować

-Wręcz przeciwnie -uśmiechnęła się zadziornie i przyciągnęła mnie do siebie za kołnierzyk od mojej koszuli

-Czy to oznacza ,że jesteśmy znowu razem moja księżniczko ?

-Hmmm....a chcesz tego?-w odpowiedzi dostała ode mnie soczystego buziaka

-To chyba powinno ci wystarczyć jako odpowiedź

-Chyba tak -uśmiechnęła się

-Mogę się o coś spytać ?

-Pewnie-uśmiechnęła się zachęcająco

-Czemu przeprowadziłaś się akurat do One Direction ?

-Bo po spotkaniu z Zaynem spotkałam się z nimi jeszcze raz i ich wszystkich poznałam.Okazali się być naprawdę spoko no i tak jakoś wyszło

-A czy ty coś tam ten tego... wiesz no.... to tam ....z którymś z nich ?

-Ja..-nie zdążyła dokończyć bo do sali wszedł lekarz i poprosił mnie abym wyszedł bo Laura musi odpocząć.Wyszedłem stamtąd z uśmiechem na ustach.Podszedł do mnie równie uśmiechnięty Jay

-Czemu jesteś taki wesoły ?-spytałem od razu

-Jutro możemy zabrać Laurę do domu

-To świetna wiadomość-ucieszyłem się

-A ty co taki zadowolony ?

-Znów jesteśmy razem ,wybaczyła mi

-To świetnie stary-poklepał mnie po ramieniu-To co idziemy do domu ?

-Nie ja zostaje tutaj z  Laurą-odpowiedziałem

Pożegnałem się z przyjacielem, tak dobrze zrozumieliście właśnie powiedziałem że ja i Jay jesteśmy przyjaciółmi ,kiedy Laura mieszkała u Zayna i reszty Jay strasznie mnie wspierał bo widział co się ze mną wtedy działo no i od tego czasu jesteśmy bliżej ze sobą ,ale wracając do tematu pożegnałem się i poszedłem do pielęgniarki.Chyba przez 10 minut błagałem ją aby pozwoliła mi przenocować u Laury w sali ale ona szła w zaparte , na szczęście moje magnetyczne oczy al'a ze Shreka pokonały ją i mi pozwoliła.
Wszedłem po cichu do pomieszczenia,przesunąłem krzesło i już chciałem usiąść kiedy usłyszałem

-Chodź tu łóżko jest dość dużo ,zmieścimy się oboje-odwróciłem się i zobaczyłem ,że dziewczyna już nie śpi

-Na pewno ?

-No chyba ,że nie chcesz to nie -na jej twarzy pojawił się lekki smutek

-Chyba żartujesz-parsknąłem i już leżałem obok niej na łóżku.

-Kocham cię

-Ja ciebie bardziej-powiedziałem.Wtuliła się w mój tors i zasnęła.Ja leżałem i patrzyłem na jej bezbronną postać i zdałem sobie sprawę ,że bez niej przy boku jestem nikim.Kocham Cię.To tylko dwa słowa ale kiedy słyszy się je od osoby do której się coś czuje ,brzmią one tak pięknie jak nic innego.W końcu po długich rozmyślaniach na ten temat zasnąłem mając u boku najcudowniejszą osobę jaką poznałem.Obudziłem się i natychmiast sprawdziłem czy obok mnie nadal leży Laura, tak jak myślałem spała wtulona w moją klatkę piersiową.Przytuliłem ją do siebie najmocniej jak potrafiłem .Tak strasznie ją kocham.Po chwili moje szczęście się obudziło i spojrzało na mnie swoimi zaspanymi oczami.Patrzyliśmy tak na siebie dziesięć minut i tą chwilę musiał przerwać nam lekarz

-Dzień dobry....Przepraszam czy pan wie ,że nie można spać na łóżkach pacjentów?

-Panie doktorze ja mu pozwoliłam

-Eh....no dobrze

-Czy sprowadza pana do nas jakaś konkretna sprawa ?-zapytała

-Tak mam dla pani wspaniałą wiadomość

-Jaką ?

-Stwierdziliśmy po długich namowach pani brata ,że jeżeli będzie miała pani odpowiednią opiekę to może pani już dzisiaj opuścić nasz szpital

-Bardzo panu dziękuje-uśmiechnęła się i wtuliła w mój tors

-No to dziś zabieramy moją księżniczkę do domu-przytuliłem ją

-Czemu akurat księżniczkę ?

-Bo jesteś najwspanialszą osobą jaką poznałem i nigdy nie chciałbym cię stracić, a czasem jesteś też tak niedostępna jak księżniczka uwięziona w wieży-zaśmiała się

-Aha ok, no to ja mogę do ciebie mówić....hmm wiem ,ośle-powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha

-Czemu akurat tak ?-zdziwiłem się

-Bo jesteś tak samo uparty jak osioł

-Wiesz co? Obrażam się na ciebie to taki Foch Forever-powiedziałem po czym odwróciłem się do niej plecami

-Oj misiu nie obrażaj się-przytuliła mnie od tyłu

-Misiu powiadasz ? ...Może być misiu ,lepsze to niż osioł

-W takim razie od dziś jesteś moim prywatnym misiem do przytulania-pocałowała mnie w usta.Oczywiście ja nie byłam dłużny więc zaczęliśmy prowadzić zaciętą walkę na języki.Przełożyłem ją tak ,że teraz była pode mną a ja byłem nad nią.Tą magiczną chwilę przerwali nam chłopaki ,którzy że tak powiem zrobili swoje z buta wjeżdżam .

-Siemka młoda ! Już ci lepiej widzę-zaśmiał się Tom po czym podszedł do mnie i ją przytulił

-No wreszcie nasza  BabyLaura wróci do domu-powiedział zadowolony Max

-Że kto?-zapytała moja dziewczyna (jak to pięknie brzmi :P )

-No bo na Natha mówimy BabyNath a skoro ty jesteś jego dziewczyną to od dziś jesteś naszą BabyLaurą-wtrącił się Jay kiedy wszedł do sali-Właśnie , tak w ogóle to my przyjechaliśmy cię odebrać i zawieźć do naszego domu

-Serio chcecie mieć jeszcze jeden kłopot na głowie ?-zapytała z nadzieją w głosie

-Ty nie jesteś problemem zrozum to wreszcie-powiedział Tom ,po nim wtrącił się Max

-Traktujemy cię jak własną siostrę więc sama rozumiesz .W sumie masz najgorzej z nas ...

-Czemu?-zapytała dziewczyna

-Bo masz czterech braci i to do tego starszych,więc jak znajdziesz sobie jakiegoś chłopaka to musisz nam go przedstawić a my musimy go zaakceptować bo inaczej zabraniamy ci się z nim spotykać ,rozumiesz?

-Ekhem-odchrząknąłem znacząco przez co wszystkie spojrzenia zwróciłem na swoją osobę-Nie wiem czy pamiętacie ale to ja jestem jej chłopakiem i nikogo nie ma sobie znajdować

-Ojeju Nathan to tak na przyszłość jakby jednak postanowiła cię zmienić-powiedział Tom a wszyscy oprócz mnie się zaśmiali

-Oj Nathy, Nathy przecież wiesz że kocham tylko ciebie-powiedziała Laura i mnie mocno przytuliła

-Dobra młodzi pakować ją i jedziemy do domu.-zakomenderował Jay

Spakowaliśmy Laurę ,pożegnaliśmy się z personelem i wsiedliśmy do auta.Jechaliśmy już do domu kiedy Laura powiedziała

-A mógłby ktoś pojechać jeszcze po moje rzeczy do chłopaków z 1D ?

-Nie martw się już tam byłem i zabrałem je stamtąd-odparł jej brat

Kiedy dojechaliśmy do domu pomogłem jej zabrać bagaże i skierowaliśmy się do pokoi.Nadal śpimy osobno więc zasnąłem u siebie w pokoju.Była już noc kiedy usłyszałem natarczywe pukanie do mojego pokoju,drzwi się lekko uchyliły ale ja nie otworzyłem oczu tylko powiedziałem oschle

-Kurde naprawdę jest to tak ważna sprawa ,że nie może poczekać do rana ?!

-Przepraszam już sobie idę-powiedziała...Laura,natychmiast otworzyłem oczy ale dziewczyna najwidoczniej wyszła już z pokoju wybiegłem za nią i kiedy tylko ją zobaczyłem od razu złapałem za nadgarstek i odwróciłem w swoją stronę

-Przepraszam,myślałem że to znowu chłopaki chcieli mi zrobić jakiś kawał

-Nie szkodzi-powiedziała i chciała odejść jednak jej nie pozwoliłem

-Co się stało ,że przyszłaś ?

-Nie ważne

-Ważne ,jeżeli coś jest związane z tobą  to jest ważne

-Miałam koszmar i boję się spać sama

-To chodź do mnie

-Ale ty chcesz spać a ja będę ci przeszkadzać

-Nie prawda-odpowiedziałem i wziąłem ją na ręce po czym zaniosłem do swojego pokoju i położyłem ją na łóżku.Położyłem się obok i objąłem ją w pasie.Wtuliła się we mnie-A czego dotyczył koszmar?

-Za długo by opowiadać..-powiedziała a potem usnęła wtulona w mój tors.Tak samo jak w szpitalu patrzyłem na jej drobną twarzyczkę i rozmyślałem nad moim życiem.Po chwili oddałem się w objęcia Morfeusza.
Obudziłem się i zobaczyłem ,że obok mnie nie ma Laury, wystraszyłem się i wybiegłem z pokoju,Zbiegłem po schodach na dół i usłyszałem jak śpiewa w kuchni ,poszedłem tam i zobaczyłem ,że przygotowuje ona jakiś posiłek.

-A co moja księżniczka tu robi ?

-A robię jakieś śniadanie , a ty czemu tak biegłeś po schodach ?

-A skąd to wiesz?

-Bo było słychać jak prawie wywaliłeś się na nich i słyszałam też ciężkie kroki

-Aha to wszystko wyjaśnia

- To czemu biegłeś ?

-Bo się wystraszyłem jak się obudziłem i cię nie było przy mnie-ona podeszła do mnie i pocałowała mnie czule

-Mój bohater

-A co moja dziewczyna gotuje ?

-A próbuje ugotować twoją specjalność : omlety z truskawkami,ale mi nie wychodzi :(

-To ja cię nauczę

Przygotowywaliśmy razem omlety oczywiście nie obyło się bez walki na mąkę:
Stałem tyłem do niej i nie widziałem co robi '
-Odwróć się-zrobiłem to co kazała i w tym momencie oberwałem mąką

-Jak mogłaś,odwdzięczę się-podbiegłem do niej ,złapałem za nadgarstki a potem mąką wysmarowałem jej całą twarz.Następne w kolejce były jajka, z nimi dopiero była zabawa.Miałem je we włosach ,na ciele a nawet na bokserkach.Laura była tak samo brudna jak ja ,chociaż miała trochę gorzej bo miała dłuższe włosy więc i trudniej będzie je domyć z jajek.Kiedy skończyliśmy się wygłupiać dokończyliśmy robienie omletów (oczywiście zrobiliśmy je również dla tej gromadki głodomorów).Laura wpadła na genialny pomysł.Oboje wzięliśmy garnki do rąk stanęliśmy na dole schodów i zaczęliśmy uderzać garnkiem o garnek.Nie minęły 2 minuty kiedy cała czwórka była na dole.

-Co za hałas do cholery robicie ?!-krzyczeli

-Patrz Nath tak nam dziękują za zrobione śniadanie

-Jakie śniadanie ???-zapytali zgromadzeni

-No wiecie zrobiliśmy wam omlety z truskawkami ale nie musicie ich jeść sami je zjemy , Możecie iść już na górę do swoich pokoi.Nie przejmujcie się nami-wkręcała ich

-Nie no nie zrobimy wam tego-powiedzieli i już popędzili do kuchni

-Ej zostawcie coś dla nas !-krzyknąłem i zaraz razem z dziewczyną pobiegliśmy za nimi.Już wszyscy siedzieli przy stole z talerzami czekali na posiłek.

-No moje głodomory już czekają widzę -uśmiechnęła się do nich przyjaźnie

Podeszła do omletów i nałożyła każdemu jeden na talerz,potem każdy nałożył już sobie sam truskawki i cukier puder w zależności od tego co kto lubi.Zjedliśmy w ciszy o_O Było słychać tylko jak chłopaki mlaskają między kęsami pożywienia.Oczywiście nie obyło się bez dokładek dla nich.Po posiłku Laura powiedziała

-Mam do was prośbę ..

-Jaką?-zapytał Jay masując się po brzuchu(chyba z przejedzenia)

-Czy któryś z was mógłby pójść ze mną do domu chłopaków?-rękami próbowała wygestykulować do czyjego domu mamy iść ale jej to nie wychodziło

-No do domu One Direction

-Ahaaaaaa-zajarzyliśmy o co chodzi

-A po co tam chcesz iść ?-zapytał Tom

-Muszę im podziękować za to ,że pozwolili mi u siebie mieszkać i za to że się mną opiekowali i w ogóle za wszystko co dla mnie zrobili-odparła

-Ja z tobą pójdę-zgłosiłem się na ochotnika

-Myślę,że to nie jest najlepszy pomysł

-Dlaczego?-zdziwiłem się

-Po prostu

-To ja mogę iść-zaoferował Jay

-Dziękuje

Zaciekawiło mnie dziwne zachowanie Lary.Dlaczego nie mogłem ja z nią iść ? To nienormalne

Laura

Nie mogłam iść z Nathanem bo tam będzie Zayn a zresztą muszę porozmawiać z Jayem w cztery oczy.Przebrałam się ,zaczekałam na Jaya i razem wyszliśmy z domu.Kiedy tak szliśmy postanowiłam się  z nim czymś podzielić bo wiem ,że mogę mu zaufać.

-Jay..

-hmm ?

-Możemy pogadać ?

-Pewnie-uśmiechnął się zachęcająco

-Bo ja muszę ci się do czegoś przyznać a to coś może zaważyć na moim związku z Nathanem...

________________________________________________
Witam kochane :*
Jak wam dni mijają ? Za niedługo już wakacje :D

Taki średni wyszedł ten rozdział wiem o tym ale mimo to proszę o komentarze pod nim :P
Mam nadzieję ,że mimo tego że taki sobie wyszedł to mnie za niego nie zabijecie :)

S an miałaś rację i to właśnie Nathan ją uratował *.*
Postanowiłam ,że w tym rozdziale dodam trochę takich słodkich (moim zdaniem) sytuacji żeby nie było że u nich zawsze jest źle i w ogóle.

Jak myślicie co ona chce mu powiedzieć ? Czemu nie chciała aby Nathan z nią tam poszedł ? Co wydarzy się w domu u 1D ? Piszcie w komentarzach swoje przemyślenia i odpowiedzi

Wpadnijcie na nexta ,który powinien pojawić się w niedzielę :>

Zapraszam też na mojego nowego bloga ,którego prowadzę z Justyną Sykes ,jest to blog z imaginami i gifami o The Wanted makemysmilewasreal.blogspot.com serdecznie zapraszam "."

Do nexta i buziak kochane :*
/Neytri

8 komentarzy:

  1. haha no wiedziałam no ;) przecież ;D kto jak nie Nathan :)

    i slodziaki wrócili do siebie łiiii ;) tyle ze ta noc z Zaynem . ochhh beznadziejna sprawa ....
    ale jaki dlugasny Ci wyszedł ;)!

    i słodkie dialogi ;)
    git malina ;D !

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak myślałam,że będą razem.:)
    Rozdział jest świetny.
    Czekam na kolejny. wENNNNYYYYY :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww, znów są razem. <3
    Laura zapewne chce powiedzieć Jayowi o tym Zaynie.
    Dlaczego nie chciała, aby Nathan z nią poszedł...? Hm... może boi się, że chłopcy się pobiją, albo Nathan się dowie o jej wspólnej nocy z Zaynem? :P
    Nie mogę doczekać się nexta, dlatego szybko dodawaj nexta. ;)
    Weny Kochana! ;****

    OdpowiedzUsuń
  4. Co ty gadasz średni ?! On jest genialny a nie średni, dalej ci wena sprzyja bo napisałaś takie cudeńko jak to :*

    Wiiiiiii przeżyła !!!
    Już się bałam ,że nie dadzą rady jej uratować ale jednak
    Wiedziałam ,że nie jesteś aż tak niedobra i jej nie uśmiercisz w takim momencie , nie myliłam się :D
    Cieszę się ich szczęściem ale panie Sykes niech pan jej już więcej nie zrani
    hmm co ona może chcieć od Jaya,myślę że chce mu powiedzieć o romantycznej nocy z Zaynem

    Czemu nie chciała by był przy tym Nath ? Logiczne boi się że jakby się tylko dowiedział to by go żywcem ukatrupił, a tego nie chce
    Co może się wydarzyć w domu 1D? Tego nie wiem i zgadywać nie będę ,tobie zostawiam pole do manewru na ten temat :D

    Mam nadzieję ,że szybko wstawisz tu nexta i moja niezaspokojona chęć czytania twojego bloga zostanie mile zaskoczona twoim arcydziełem :>

    Czekam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. No żesz ale cudo ale no za krótkie moja droga ja czytam bo mnie wciągnęło a tu nagle BACH,skończyło się i to jeszcze kurde w takim kluczowym momencie noooooo...Ale i tak rozdział super

    No ciekawe co się wydarzy w domu u chłopaków
    Laura kiedyś powie Nathanowi o zdradzie ?Czy sam się domyśli ?

    Myślę,że może się zrobić gorąco jak Jay się dowie a jakby przez przypadek Nath to usłyszał to mogiła normalnie

    Zaskakuj mnie tak dalej ,zaskakuj :) Czyta się to obłędnie kochana :*

    No nic bo zaraz się rozpisze i tyle będzie do nexta no i weny na nowy rozdzialik życzę ^^
    Czym się ciepło :>

    OdpowiedzUsuń
  6. Też wiedziałam, że to Nath ją uratuję ^^

    Jej, znów do siebie wrócili, ale się cieszę <3
    To robienie sniadania i obsypywanie maką i jajkami, oww <33
    Słodziaki ;D ALe az tak brutalnei reszty budzic nie musieli xD Zabilabym za taka pobudke xD

    Ciekawe co zrobi Nath jak się dowie o Zayn'ie...
    Nie mogę się doczekać, więc szybciutko - NEXT <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdziwiłam się, że mnie tu Nathan po ekranie goni, do kursora się przyczepił xD
    Gmatwasz, gmatwasz, ale podoba mi się to! Tyle akcji. Jestem za Nathem całym sercem, misiu haha. Ciekawe tylko, jak Młody zareaguje na niezbyt miłą wiadomość.
    PS. Dlaczego tak mi się dziwnie twój blog wyświetla? Widzę go na 1/3 strony i dość ciężko się czyta.

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdzial podoba mi sie taka wizja na opowiadanie jak ta twoja :)
    Wiedziałam ze Nath Superman ja uratuje ^^
    Czekam z niecierpliwoscia na nexta wiec weny :D

    OdpowiedzUsuń

Jak przeczytałeś to skomentuj. Dla ciebie to tylko chwila a dla mnie motywacja do dalszej pracy =3