środa, 24 lipca 2013

Chapter 24 "You're like Peter Pan"

Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie. 
~Jan Twardowski




Następnego dnia siedzieliśmy w sali blondynki i czekaliśmy z nadzieją iż się obudzi .W pewnym momencie aparatury zaczęły strasznie piszczeć.Zaraz do sali wbiegł lekarz i kilka pielęgniarek i kazali nam opuścić pomieszczenie. Bałam się o nią.
Czekaliśmy przed salą ze zniecierpliwieniem i to wszyscy nawet Jason był z nami. Po chwili wyszedł stamtąd lekarz
-Co z nią panie doktorze ?-zapytał od razu Tom
-Panna Hardwick się wybudziła
-Możemy do niej wejść ?-zapytałam
-Na razie tylko dwie osoby i to nie za długo
-Dobrze.Dziękujemy
-Laura ty idź i zapytaj ją czy mogę do niej wejść,proszę
-Dobrze Tommy
Lekarz odszedł a ja powędrowałam do sali dziewczyny.
-Puk puk
-Wchodź wchodź-usłyszałam zachrypnięty głos blondynki
-Jak się czujesz skarbie ?
-Bywało lepiej
-Kels dlaczego to zrobiłaś?-zapytałam łamiącym się głosem
-Nie wytrzymałam tego i....-rozpłakała się
-Nie płacz ....proszę-podeszłam do niej i ją przytuliłam-Tom prosił aby się ciebie zapytać czy mógłby wejść i porozmawiać ..
-Niech wejdzie
-Dobrze siostro -uśmiechnęłam się co ona odwzajemniła
Wyszłam przed sale
-Tom chodź tu-Parker ze spuszczoną głową wszedł do sali gdzie leżała jego dziewczyna
-Hej-powiedział cicho
-Hej-odpowiedziała mu
-To ja was zostawię samych-powiedziałam po czym wyszłam z sali.Zobaczyłam przybitego loczka więc podeszłam do niego
-Co się stało?
-Nic..
-Ej Jay widzę ,że coś nie gra
-Ja wam nic nie mówiłem o tym ale ja miałem dziewczynę
-Jak to miałeś?
-No bo ... zerwała dziś ze mną
-Nie przejmuj się -powiedziałam i go przytuliłam- na świecie na pewno jest dziewczyna specjalnie dla ciebie-powiedziałam pewnie bo przypomniałam sobie rozmowę z Jessicą
-Taaa na pewno
-No jestem prawie pewna-uśmiechnęłam się-Ja wiem że to może nie zbyt odpowiedni moment ale może znasz kogoś kto jest samotny tak jak ty a do tego jeszcze jest w twoi guście ?-w myślach modliłam się aby przypomniał sobie Jess
-No na przykład ....-zamyślił się- wiem ! Jessica
-Ale co Jessica?
-No jest w moim typie i do tego jest samotna tak jak ja
-A no faktycznie-udawałam-A może byś z nią pogadał? Pasowalibyście do siebie jesteście podobni
-Tak myślisz-zarumienił się utwierdzając mnie tylko w przekonaniu ,że coś już jest między nimi na rzeczy
-Myślę ,że ty też jej się podobasz-spalił buraka-Wiem!-wykrzyknęłam
-Co ?
-Zostaniesz ojcem chrzestnym mojego maluszka?
-A chciałabyś ?
-No raczej braciszku
-To pewnie ,że tak.A co to ma wspólnego z Jessicą?-pomachałam znacząco brwiami-Nie gadaj ,że ona jest chrzestną-pokiwałam twierdząco głową
-Będzie zgranymi chrzestnymi -zachichotałam
-Wiesz co obrażam się na ciebie-odwrócił się do mnie plecami
-Ja chce pomóc a wszyscy się obrażają .Co za świat ...
W tym momencie z sali wyszedł przybity Tom
-Co się stało?-podeszłam do niego
-ona ...mnie....nie....wiem-mamrotał coś pod nosem
-Co ty gadasz Tom !?
-Powiedziała ,że musimy dać sobie czas bo ona nie wie czy mi nadal ufa-powiedział załamany
-Pójdę z nią porozmawiać..
-To nic nie da-przerwał mi-Ona straciła do mnie zaufanie i tyle-powiedział i odszedł ze spuszczoną głową w stronę domu.Stałam tam osłupiała i patrzyłam na jego oddalającą się sylwetkę.Kiedy zniknął za zakrętem odwróciłam się i weszłam do sali Kelsey
-Co się stało?-zapytałam
-Ja już mu nie ufam
-Ale wiesz ,że on tu siedział dniami i nocami czuwając nad tobą
-To nic nie zmienia, zawiódł moje zaufanie
-Zrobisz jak zechcesz ale pamiętaj każdy człowiek zasługuje na drugą szansę-powiedziałam i wyszłam.Podeszłam do Nathiego i razem opuściliśmy szpital.Zaszliśmy jednak niedaleko bo mój chłopak stanął nagle
-Ej zaczekaj -powiedział brunet
-Co ?
-Skoro już jesteśmy w szpitalu to może pójdziemy zobaczyć co z dzieckiem ?
-A tobie co non stop pytasz o dziecko.Włączył ci się jakiś tryb rodzica czy co ?-zaśmiałam się
-No najwidoczniej tak -odwzajemnił śmiech
Ponownie weszliśmy do budynku ale tym razem poszliśmy do ginekologa.Doktor przyjął nas od razu.Usiadłam na fotelu a lekarz zaczął mnie badać.
-Z dzieckiem wszystko w najlepszym porządku.Rośnie i rozwija się prawidłowo.
-To dobrze-odpowiedział Nath z wyszczerzem na ryjcu
-A czy chcieliby państwo poznać płeć dziecka?-popatrzeliśmy na siebie z brunetem i w tym samym momencie odpowiedzieliśmy
-Tak
-A więc jest to chłopiec-po tych słowach w mojej głowie pojawiły się już scenariusze tego jak razem wychowujemy naszego syna.To było piękne.Spojrzałam na mojego chłopaka ,w jego oczach można było dostrzec łzy szczęścia.Wyszliśmy z gabinetu bardzo zadowoleni.Od razu pojechaliśmy do domu.Weszliśmy i z nienagannymi humorami usiedliśmy na kanapie w salonie obok reszty grupy
-A wy co tacy zadowoleni ?
-Bo znamy płeć dziecka-powiedział szczęśliwy Nathy
-Oooo a jaka jest ?-zapytał Jay
-A ty co taki ciekawski-zgromiłam go wzrokiem
-No co chcę poznać płeć mojego chrześniaka
-Chłopiec-powiedział dumny brunet
-O urodzi nam się Nathan junior-zapiszczeli chłopcy i razem z Nathanem zaczęli skakać
-Ej spokój -krzyknęłam przez co popatrzeli na mnie zdziwieni-No co jeśli mam go potem urodzić to potrzebuję odrobiny spokoju i w ogóle
-To my zrobimy obiad-zaproponowali Tom i Jay po czym poszli do kuchni
-To my wysprzątamy dom-zaoferowali się Siva z Maxem już po chwili ich nie było w salonie
-To ja się zaopiekuje tobą -powiedział zadowolony i przysunął się do mnie tak aby móc pocałować mnie w usta.-Włączymy jakiś fajny film i się zrelaksujemy.-wstał i poszedł wybrać jakiś film na DVD a ja w tym czasie obserwowałam każdy jego ruch i zastanawiałam się jak mogło mi się przytrafić tyle szczęścia
-Co mi się tak przyglądasz?
-Patrzę jak seksownego mam chłopaka
-No wiesz skromnie powiem że masz rację co do tego
-Ty chyb nigdy nie wydoroślejesz-pokręciłam z dezaprobatą głową
-Taki już jestem
-Jak Piotruś Pan
-Z jedna tycią różnicą -popatrzyłam na niego nie rozumiejąc o co mu chodzi-Jestem od niego przystojniejszy-odparł dumnie

__________________________________________________________________________________
W kolejne WantedWednesday wstawiam rozdzialik :)

Męczyłam go i męczyłam a i tak tak średnio mi się podoba :/

Mam nadzieję ,że wam się spodoba

jedna prośba niech każdy kto tylko przeczyta rozdział go skomentuje to mnie strasznie motywuje do napisania następnych rozdziałów więc proszę komentujcie :*
W niedzielę powinien pojawić się nn ^^

3mać się kociaki do niedzieli ;*

/Neytri

niedziela, 21 lipca 2013

Chapter 23 "This is just my 'sister' lover "



Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą I ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości Czy pierwsza jest ostatnią Czy ostatnia pierwszą.

                                                             ~Jan Twardowski



Po kilku minutach karetka przyjechała pod blok Kelsey. Ratownicy zanieśli ją do karetki a następnie przetransportowali do szpitala. Bałam się i to bardzo to jest ,była i zawsze będzie moja najlepszą przyjaciółka. Teraz tak strasznie żałowałam tego iż ostatnio spędzałam z nią tak mało czasu. W szpitalu wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej i dowiedziałam się tylko ,że jak jej stan będzie stabilny to ją z niej wybudzą. Przez następne dni siedziałam cały czas w sali dziewczyny razem z Tomem. Tak z Tomem. Kiedy tylko dowiedział się co zrobiła przez niego Kels przyjechał tu i się już nie ruszył. Reszta też przychodziła sprawdzić co u niej . Najsmutniejsze w tym wszystkim było to ,że Nathan nie mógł zrozumieć tego iż ją potrzebuje być przy niej i ją wspierać. Pokłóciłam się z nim o to tak bardzo że wyszedł i trzasnął drzwiami ,i od tamtego momentu nie wrócił ,nie zadzwonił, nie odezwał się. Widziałam też jak Tom cierpi siedząc i nie mogąc nic zrobić,czuł się winny. Wspieraliśmy się na wzajem.
- a co będzie jak ona się już nie wybudzi ?- zapytał mnie pewnego dnia Tom
- zobaczysz wszystko będzie dobrze
- a tak w ogóle to jak dziecko ?
- kopie i to mocno ale to dobrze bo to oznacza ,że wszystko z nim w porządku- uśmiechnęłam się do niego
- a który to już miesiąc ? Wiem widać już brzuszek ale ja się nie znam - zaśmiał się
- połowa piątego miesiąca
- to już za trzy i pół miesiąca na świat wyjdzie Laura junior
- albo Nathan junior
- a właśnie gdzie on jest nie powinien być tu teraz przy tobie ?
- ...pokłóciłam się z nim o to że za długo tu przebywam i nie mam czasu dla niego. Nie mógł zrozumieć że w pewnym sensie czuje się winna za to co się stało bo gdybym nie złamała wtedy obcasa to bym ją dogoniła i powstrzymała przed tym a tak ....
- to nie twoja wina tylko moja - zasmucił się
- jakby nie było ,jest moją BFF i nie mogę jej zostawić teraz,ona mnie potrzebuje. A on tego nie rozumie i nie powiem jest mi przez to przykro ale cóż bywa
- będzie dobrze - powiedział i objął mnie ramieniem
- mam nadzieję bo nie chce zostać samotną matką z dzieckiem
- bez przesady aż tak źle nie będzie- zaśmiał się
- zawsze potrafisz rozluźnić atmosferę
- bo ja jestem Tom Parker
- no tak zapomniałam- uśmiechnęłam się do niego
Następnego dnia tak jak zwykle siedzieliśmy we dwójkę w sali przy Kelsey. Nagle drzwi od pokoju się otworzyły i wszedł ..... Jason
- co ty tu robisz ?!
- przyszedłem pogadać
- skąd wiedziałeś że tu jestem ?
- a ,to przypadek. Byłem na badaniach i nagle zobaczyłem cię przez szybę. Postanowiłem spróbować z tobą porozmawiać i wszystko sobie na spokojnie wyjaśnić. Moglibyśmy pogadać w cztery oczy ?
- do..dobrze- wstałam z krzesełka
- ej ale pilnuj jej rozumiesz ?- powiedział złowrogo Tommy
- t...tak- wyjąkał że strachem Jason
Wyszliśmy przed budynek szpitalny i skierowaliśmy się w stronę ławki. Usiedliśmy na niej
- to o czym chciałeś pogadać ?
- w sumie to chciałem cię przeprosić za wszystko
- dzięki tobie teraz mam wspaniałe życie - zażartowałam a on się zaśmiał
- ale i tak strasznie cię przepraszam
- już się nie gniewam
- a tak w ogóle to co u ciebie ?
Opowiedziałam mu co się wydarzyło od czasu naszego zerwania. O gwałcie ,stracie dziecka ,przeszczepie serca i ogólnie o wszystkim a no i oczywiście o teraźniejszej ciąży.
- wow tyle się działo u ciebie no nieźle
- no ale teraz wszystko powoli wychodzi na prostą
- to dobrze cieszę się . Mam pytanie , wiem że może być to dla ciebie ciężkie ale czy moglibyśmy zostać znowu przyjaciółmi ?
- nie wiem ... Myślę ,że tak
- to dobrze. A który to miesiąc?
- za trzy i pół będzie poród
- o to już niedługo . A gdzie ojciec dziecka?- po tym pytaniu posmutniałam
- pokłóciłam się z nim i się nie odzywa teraz do mnie
- nie martw się wróci bo nie mógłby stracić dwóch tak wyjątkowych osób jak ty i dziecko. Zrozumie swój błąd i wróci błagać cię na kolanach o wybaczenie- wybuchłam nie pochamowanym śmiechem - no co ? - zdziwił się
- nic nic po prostu to śmiesznie zabrzmiało
- może i tak ale od razu poprawił ci się humor
- no nie da się ukryć
- to co wracamy do środka ? - zapytał chłopak
- tak a ty zostajesz z nami ?
- jeśli to nie problem to zostanę dla towarzystwa
- nie no pewnie że nie problem
Wstałam i wtedy zakręciło mi się w głowie. Na szczęście złapały mnie silne ramiona Jasona
- wszystko dobrze ? - zapytał zaniepokojony
- tak po prostu miałam ostatnio za dużo stresu ,rozumiesz
- ok ale pomogę ci dojść do szpitala
I tak razem że wsparciem doszłam do sali szpitalnej. Oboje weszliśmy do środka a tam czekała na mnie kolejna niespodzianka a mianowicie w samym końcu sali na krzesełku siedział przygarbiony Nathan.Kiedy weszliśmy do sali od razu podniósł się z miejsca i podbiegł do mnie
-Możemy porozmawiać ?
-tak chodź-powiedziałam i wyszłam razem z nim z sali
-Przepraszam zachowałem się nie fair wobec ciebie
-Po prostu ja muszę być teraz przy niej ,ona mnie potrzebuje rozumiesz ?
-tak i nie powinienem wywierać na tobie takiej presji jeszcze raz przepraszam
-nic się nie stało-odrzekłam i wtuliłam się w niego
-pytałem już o to Toma ale wolę zapytać ciebie
-coś się stało?
-nie nie tylko chcę sprawdzić czy wszystko w porządku z dzieckiem
-w jak najlepszym -uśmiechnęłam się
-to dobrze-odparł po czym wpił się w moje usta

Pogodzeni wróciliśmy do sali gdzie zawzięcie rozmawiali o czymś chłopcy
-Nie prawda
-Prawda
-Nie
-Tak
-A o czym dyskutujecie ?-wtrąciłam się
-Pogodziliście się ?-zapytał Tom
-Tak ..-odpowiedziałam nie wiedząc o co chodzi
-Ha widzisz wygrałem-roześmiał się Jason
-A o co chodzi ? Wyjaśni mi ktoś
-Zakładaliśmy się o to czy się pogodzicie czy nie
-I kto wygrał ?
-Ja -odparł dumnie Jason
-Ty Tom myślałeś że się nie pogodzimy ? Dzięki-odpowiedziałam sarkastycznie
-Oj Lauruś no nie obrażaj się na swojego "braciszka " no-podszedł do mnie i objął od tyłu kołysząc mną na boki
-Ej ej ej łapska przy sobie Parker-do akcji wkroczył mój Osiołek
-No dobra dobra luzuj stary-roześmiał się - to tylko moja "siostra"
-Kocham was wariaci-krzyknęłam
-Cóż za wyznania idą od rana -zażartował Tommy
Oni się chyba nigdy nie zmienią ...

________________________________________________________________________________________
Tak o to kończę kolejny rozdział z serii ..........
 w sumie sama nie wiem jakiej
Mam nadzieję ,że mimo wszystko się podobał i w ogóle
Komentujcie bo mnie to motywuje do dalszego pisania ,bo w sumie piszę dla was a nie dla siebie :)

Dla fanek Kelsey :
Możecie być pewne ,że niedługo się wybudzi ale nie wiem co będzie z Tomsey ,mówcie co chcecie aby się wydarzyło :D

No nic wprowadziłam parę zmian w wyglądzie bloga i mam nadzieję iż się spodobał taki jaki teraz jest :P
Mile spędzonego czasu do środy (pojawi się wtedy nn więc wpadać :> ) życzę miśki kochane moje :*
/Neytri

środa, 17 lipca 2013

Chapter 22 "Call an ambulance! "

Kolejne dni mijały nam w spokoju ale mnie cały czas chodziło po głowie jak się oświadczyć Laurze. Rano kiedy tylko otworzyłem oczy i przeciągnąłem się leniwie postanowiłem wstać i poszukać mojej dziewczyny ,której nie było obok mnie.Zszedłem na dół a tam zastałem tylko Jaya i Toma
-Hej chłopaki nie widzieliście gdzieś może Laury ?
-Wyszła gdzieś rano
-A wiecie gdzie ?
-Mówiła coś o jakichś zakupach ale nie wiem jakich dokładnie-odparł Tom
-Aha ok
Podreptałem na bosaka do kuchni przyszykować sobie jedzonko.Po posiłku próbowałem dodzwonić się do Laury ale nie odbierała.

* Laura*
Rano zaraz po tym jak się obudziłam dostałam sms-ka od Kelsey z prośbą o wybranie się z nią na mega wypasione zakupy.Oczywiście bez wahania się zgodziłam.Wyszłam z domu mówiąc Tomowi tylko ,że idę na zakupy.Obleciałyśmy z Kels całą galerię ,ona kupiła masę ciuchów a ja nic :( Został nam już tylko jeden sklep więc weszłyśmy tam .Myślałam ,że się przewidziałam wszystkie te ciuchy były takie jakbym je sobie wymarzyła.W oko wpadła mi jedna seksowna sukienka

-Jak myślisz spodobałaby się Nathanowi ?
-Ty jeszcze pytasz ,dziewczyno ona jest dla ciebie idealna -Uśmiechnęła się Kelsey
-Ej wyrwijmy się na imprezkę co ?
-Poimprezować jak za dawnych czasów chcesz
-No i szczerze to brakuje mi takiej swobody jak dawniej
-Wiem o co ci chodzi Nath mnie non stop pilnuje.A jak ci się układa z Tomem
-Dobrze
-Cieszę się twoim szczęściem
-A tobie z Nathanem?
-Jest idealnie ,przy nim czuje się taka wyjątkowa
-To dobrze kto jak kto ale ty zasługujesz na szczęście Laura
-Dzięki , to co z tą imprezką?
-Spoko jak przyjdziemy do domu to ich poinformujesz ok ?
-Ok
W efekcie wyszłam ze sklepu z pięcioma różnymi sukienkami ,6 parami butów ,2 parami spodni i kilkoma odjazdowymi T-shirtami.
-Ja mam pomysł !-krzyknęła nagle dziewczyna
-Jaki ?
-Zadzwoń do nich i powiedz o imprezie i o tym że mają być przed klubem o 19.00, a ty przyjdziesz do mnie do mieszkania i tam się przyszykujemy ,oni nas zobaczą już w pełnej okazałości ok?
-Jesteś niezastąpiona Kels
-Wiem wiem-zażartowała
Zadzwoniłam do Natha i powiedziałam mu o imprezce .Ma on poinformować chłopaków.Z zakupami wracałyśmy na nogach do mieszkania mojej BFF.Po drodze zauważyłyśmy salon fryzjerski
-Chciałabym zmienić kolor i w ogóle wygląd włosów-rozmarzyłam się
-No to to jest najlepszy moment-klasnęła w dłonie
-Ale..
-Żadne ale wchodź tam i to szybciutko
Zaprowadziła mnie do salonu fryzjerskiego
-Dzień dobry -przywitała się z nami fryzjerka
-Dzień dobry chciałbym całkowicie zmienić moje włosy
-A jak ?
-Najpierw delikatnie podciąć a potem się zobaczy
-Zmienia pani kolor ?
-Tak
-Tu ma pani paletę kolorów
-Ten  będzie idealny-pokazałam jej palcem który kolor mi odpowiada
Fryzjerka podcięła mnie i przefarbowała i zakręciła mi delikatne fale, wyglądałam tak.
-Wow bosko to zdecydowanie twój kolor -zachwycała się Kels
-zgadzam się do twarzy pani w tym ognistym rudym
-Dziękuje.A ty Kels nic nie robisz ?
-Nie ty mi w domu tylko fryzurę z nich zrobisz ale poza tym to nic
Zapłaciłam za usługę i zadowolone poszłyśmy do mieszkania blondynki.Postawiłyśmy torby przy wejściu i skierowałyśmy do kuchni przyrządzić coś do jedzenia.Po szybkim posiłku zabrałyśmy się za przygotowania do imprezy
-Jaką kieckę zakładasz ?-zapytałam dziewczynę
-Nie jestem pewna jeszcze a ty?
-Tą co kupiłam oczywiście -zaśmiałam się
-Nathowi opadnie szczęka z wrażenia
-Bez przesady
-Ja tam i tak wiem swoje-zaśmiała się razem ze mną
-A jakie włosy sobie robisz ?
-Nie wiem doradzisz mi ?
-Ok ok a ty mi ?
-No to chyba jasne
W efekcie ja miałam na sobie tamta sukienkę i taką fryzurę.Kelsey natomiast postawiła na zwykłą małą czarną ,która idealnie podkreślała jej talię a włosy potraktowała karbownicą przez co wyglądała jeszcze lepiej.Kiedy byłyśmy już gotowe zadzwoniłyśmy po taksówkę .Podjechałyśmy pod klub punktualnie na 19.00.Chłopcy stali pod wejściem i rozglądali się za nami.Widocznie nie poznali nas po przemianach.Postanowiłyśmy podejść do nich po cichu.Obie ruszałyśmy ponętnie biodrami i takim krokiem zbliżyłyśmy się do nich
-Cóż za piękne panie do nas przyszły-zagwizdał na nasz widok Maxiu
Popatrzyłyśmy na siebie znacząco z Kels i ja podeszłam do Nathiego a ona do Toma.Obie w tym samym momencie pocałowałyśmy chłopców.Nathan mnie odepchnął i zaczął krzyczeć
-Co ty robisz ja mam dziewczynę ?!
-Serio nas nie poznaliście ?-zapytałam
-Laura to ty ?-zapytał z niedowierzaniem Nathy
-No a kto Duch Święty ?-zażartowałam
-Ładnie ci tak w tym rudym-powiedział Tom -a jak ma na imię twoja urocza koleżanka?
-Tom to jest Kelsey
-Co ?!
-Nie poznałeś mnie i nie odepchnąłeś kiedy cie pocałowałam.Gdyby to był ktoś inny też byś tak zrobił? Myślałam ,że jesteśmy parą-powiedziała Kelsey i odbiegła stamtąd
-Widzisz co narobiłeś ?! Jak mogłeś !-krzyknęłam i pobiegłam za nią
Biegła co sił w nogach więc ja na tych moich szpileczkach nie mogłam jej dogonić .Cały czas miałam ją na widoku ale nie mogłam złapać. W końcu odezwała się moja niezdarność i zaliczyłam glebę.Strasznie bolała mnie noga a obcas chyba złamałam.Próbowałam wstać ale nie mogłam.Spróbowałam jeszcze raz i tym razem uszłam parę kroków ale tak jak wcześniej upadłam
-Boże Laura tu jesteś !-usłyszałam krzyk ,spojrzałam w tamta stronę i ujrzałam Nathana.-Co ci się stało kochanie ?
-Goniłam Kelsey ale odezwała się moja niezdarność i się wywaliłam,złamałam obcasa a najgorsze jest to ,że chyba skręciłam kostkę bo nie mogę wstać
-Wezmę cię na ręce-powiedział i schylił sie aby po chwili wstać ze mną w objęciach.
-Czy mógłbyś iść jeszcze kawałek do przodu tą ulicą bo muszę ją znaleźć
-No ... no dobrze
-Dziękuje-powiedziałam i cmoknęłam go w policzek
-Powiem ci tak przy okazji ,że wyglądasz zjawiskowo-zarumieniłam się -i rumienisz się też przepięknie
-Ej mam pomysł gdzie może być-zmieniłam szybko temat-niedaleko stąd jest jej mieszkanie ,chodźmy tam proszę
-Ok
Chłopak zaniósł mnie pod blok blondynki.Wniósł mnie na drugie piętro i pchnął drzwi.Nie myliłam się jest w domu bo byłam pewna ,że zamykałyśmy drzwi jak wychodziłyśmy.
-Kelsey !-wydarłam się na całe mieszkanie ale nie usłyszałam odpowiedzi-Kels!-ponowiłam próbę ale i tym razem nic
-Położę cię na sofie i pójdę sprawdzić pokoje
Kiedy chłopak poszedł jej szukać a ja jakoś doczołgałam się do łazienki.To co tam ujrzałam przerosło moje najśmielsze oczekiwania.W wannie leżała zakrwawiona dziewczyna i miała podcięte żyły.Przyłożyłam palec do tętnicy .Wyczułam puls słaby ale jednak
-Nathan!!!-krzyknęłam,po kilku chwilach był obok mnie -Zadzwoń na pogotowie !-zrobił to co mu kazałam.
Czekanie na karetkę było najgorsze.Czas tak okropnie mi się dłużył.Przed oczami miałam każdą chwilę spędzoną z Kelsey całą naszą przyjaźń.Nie wierzyłam w to ,że mogę ją teraz stracić.Puls z minuty na minutę stawał się coraz to niklejszy.Bałam się o nią i to bardzo ....

________________________________________________________________________________________
Taki tam badziew wstawiam w WantedWednesday , mam nadzieję że mnie za to nie zabijecie ...

Jak myślicie :
Co będzie z Kelsey ?
Jak zareaguje Tom jak się dowie ?

Piszcie w komciach odpowiedzi :)

Jak wakacje mijają kochane ? Mam nadzieję ,że dobrze
Jeżeli zaniedbałam komentowanie bloga którejś z was to przepraszam i obiecuję ,że nadrobię zaległości :*

W niedzielę możecie się spodziewać nn ^^
3mać się kochaniutkie *.*
/Neytri

niedziela, 14 lipca 2013

Chapter 21 "We caught Mrs. Dionne Bromfield"


Ten sms był dziwny i szczerze mówiąc zaczynam się jej bać . Z tego wszystkiego jest tylko jeden pozytyw,wiem że Dionne nie zależy na Laurze tylko na tym abym ją cierpiał co oznacza iż moja dziewczyna jest bezpieczna. Zdałem sobie sprawę ,że z tego wszystkiego zapomniałem o oświadczynach ale żeby to zrobić muszę być pewny że wszyscy znów jesteśmy bezpieczni
- kto do ciebie napisał ?- moje rozmyślania przerwało pytanie dziewczyny
- a nikt ważny - wiem iż znów ją okłamałem ale nie chce aby się denerwowała tym bardziej że...- Ej Laura a co z ciążą? wszystko dobrze?
- nie wiem ale chyba tak
- a może pojedziemy na wszelki wypadek do ginekologa?
- no możemy będę wtedy pewną że nic mu albo jej nie jest - usmiechnela się
- no to jedziemy zbieraj się
- teraz ?! Człowieku późno jest
- trudno ja chce być pewny że mojemu dzidziusiowi nic nie jest
- instynkt macierzyński się w tobie odezwał czy co ? - zaśmiała się
- może tak a może nie - teraz to śmiała się na dobre- nie śmiej się ze mnie tylko wstawaj bo jedziemy do lekarza
- dobrze już dobrze
Zeszliśmy na dół i założyliśmy kurtki i buty po czym wyszliśmy z roku. Otworzyłem przed nią drzwi od samochodu a następnie sam wsiadłem i ruszyłem. Po kilku minutach byliśmy już pod przychodnią. Umówiliśmy się na wizyte i usiedliśmy na krzesełkach w poczekalni.
- boję się Nathy. A co jak znowu...
- przestań wszystko będzie dobrze i nic się nie stanie
- pani Black- zawołał lekarz
- no to idę
Wstała z krzesełka i udała się do gabinetu. Siedziałem tam i czekałem . Miałem tylko nadzieję ,że wszystko z nią będzie w porządku. Po dwudziestu minutach dziewczyna wyszła a wyglądała jak śmierć
- i co ? - zapytałem na co ona popatrzyla na mnie smutnym wzrokiem
- ja... Ja ... Ja nadal jestem w ciąży- zaśmiała się
-jak moglas mnie tak perfidnie oszukać ? - zaśmiałem się - należy ci się za to kara- powiedziałem o rzuciłem się na nią z rękami . Zacząłem ja gilgotać
- prze...prze...przestań- próbowała mówić przez śmiech
- ok w końcu jesteś przy nadziei i to ze mną w dodatku
- no to może wrocimy już do domu ?
- a dostanę za to jakąś nagrodę?
- a jaką byś chciał ?- na swoje pytanie dostała odpowiedź w postaci śmiesznego poruszania brwiami- czy ty myślisz o Tym ?
- a co masz ochotę ?
- może .. musisz się przekonać sam- zaśmiała się
- ok - wziąłem ja na ręce i zacząłem zmierzać w kierunku drzwi
- co ty robisz ? - zapytała zdziwiona
- jakto co ,chce dostać szybką swoją nagrodę- uśmiechnąłem się zadziornie
- powiem to już któryś raz jesteś niewyżytym seksualnie seksoholikiem- powiedziała rozbawiona
- trudno i tak mnie kochasz- zakonczylem naszą mądra rozmowę i zanioslem moją kochaną do samochodu. Prowadziłem jak szalony i dlatego po kilku minutach byliśmy już na miejscu. Wysiadlem, otworzyłem jej drzwi i wynioslem ją z auta a nogą zatrzasnąłem drzwi. Popędziłem z nią na rękach do domu. Przebiegłem przez korytarz ,wbiegłem po schodach i kopnięciem otworzyłem drzwi od sypialni. Położyłem ją na łóżku i dopiero wtedy zauważyłem iż dziewczyną zasnęła. A ja byłem taki napalony...
No nic bywa i tak. Zdjąłem jej ubrania i przykryłem kołdrą.Przebrałem się i polozylem obok niej. Zasnalem mając u boku dziewczynę moich marzeń. Obudziłem się pierwszy więc wstałem i zszedłem na dół przyszykować śniadanie dla mojej księżniczki. Postawiłem na jej ulubione danie a zarazem mój specjał - omlety z truskawkami. Z gotowym śniadaniem powędrowałem na górę. Dziewczyną jeszcze słodko spała więc jedzenie położyłem na komodzie a sam polozylem się obok . Bawiłem się kosmykami jej włosów. W końcu i to mi się znudziło dlatego nachyliłem się nad jej twarzą i z uczuciem wpiłem w jej usta. Oczywiście od razu się obudziła.
- co ty robisz ? - zapytała
- Budzę cię - odpowiedziałem
- a po co ?
- bo przyniosłem ci twoje omlety z truskawkami
- oooo to wstaje
- no wiesz co wstajesz po to żeby zjeść a nie po to aby pobyć ze swoim ukochanym
- och mój Romeo - powiedziała i mnie pocałowała
- no dobra jedz bo wystygnie
Zabrała się za jedzenie i po chwili talerz był już pusty
- widzę że apetyt dopisuje co ?
- no na twoje omlety zawsze
- nie podlizuj się mała łajzo - zaśmiałem się
Ten dzień spędziliśmy w domu na spokojnie oglądając filmy i ciesząc się swoim towarzystwem .
- a może upieczemy jakieś ciasto?- zaproponowała
- tak moje ulubione ciasto czekoladowe
- no dobra to robimy
Upiekliśmy przepyszne ciasto. Następnie zrobiliśmy popcorn i zasiedliśmy przed telewizorem aby pooglądać całą sagę Zmierzch . Wreszcie miałem wrażenie ,że wszystko będzie już dobrze i miałem rację po chwili zadzwonił telefon
- halo ?
- pan Sykes
- tak to ja ,z kim mam przyjemność
- z komisarzem z policji
- coś się stało ?
- tak a właściwie nie złapalismy panią Dionne Bromfield
- tak ?
- tak obecnie przebywa już na komisariacie
- Uff jak dobrze
- tak więc w takim razie życzę miłej nocy
-od dziś każda już będzie miła :)
____________________________________________
HELLO ladies co tam u was ?
Mam nadzieję że sie podobało :)
Czytajcie i komentujcie pliska to dla mnie dużo znaczy :*
Trzymać się i do nexciaka :D
/Neytri

środa, 10 lipca 2013

Chapter 20 "It's not the end of trouble!"

*W poprzednim rozdziale :
Laura kłóci się z Nathanem i wybiega zapłakana z domu. Nie wraca przez cały dzień przez co rodzice ,Nathan i Jess zaczynają się niepokoic. Jej chłopak szuka jej ale na daremnie. Okazuje się iż została ona porwana przez tajemniczą dziewczynę. *
Już kilka minut później w domu rodziców pojawili się funkcjonariusze policji. Złożyliśmy wszyscy zeznania a oni obiecali ,że zaczną niezwłocznie poszukiwania mojej dziewczyny. Bałem się o nią bo nie wiedziałem nawet kto ją porwał i gdzie teraz jest. Nie musieliśmy długo czekać bo już po niecałej godzinie pojawili się też chłopcy w komplecie. Nie mogliśmy wysiedzieć w jednym miejscu . Nosiło nas po całym domu.
Nagle rozbrzmiał dzwonek telefonu stacjonarnego. Wszyscy poderwalismy się z miejsc i pobieglismy odebrać ,pierwszy telefon dopadł Jay
- Halo...Tak to moja siostra..... Gdzie !? Przez kogo ?! ... Nie nie znam ..... Dobrze już daje- odwrócił się do mnie i powiedział- Proszą ciebie
Przyłożyłem słuchawkę do ucha
* rozmowa*
- halo
- pan Nathan Sykes ?
- tak to ja
- chodzi o pańska dziewczynę
- znaleźliście ją ?
- wiemy kto ją porwał. Jest to niejaka Dionne Bromfield
- o fuck...
- słucham ?
- nie nie to nie do pana.
- zna pan porywaczkę?
- tak to moja była dziewczyna
- aha dobrze w takim razie mam prośbę jeśliby porywaczka dzwoniła do pana to proszę nas o tym poinformowac,dobrze ?
- oczywiście- rozłączyłem się i bez życia usiadlem na kanapie. Wszystkie oczy zwrócone były w tym momencie na moja osobę
- i co wiedzą już kto ją porwał ?
- tak ,to była Dionne...
- kto to ? - zapytali chłopaki
- jego była dziewczyna ,która powiedziała kiedyś jak on z nią zerwał ,że jeżeli ona nie może z nim być to nikt nie może . Widocznie widziała was razem albo czytała najnowszą gazetę no i postanowiła się zemścić.
- trzeba coś zrobić i ją jakoś wyrwać stamtąd bo jak nie my to ona może nie dożyć tego jak policja ją znajdzie- powiedział załamany Tom
- nawet tak nie mów ! - oburzył się Jay- ale w jednym masz rację, trzeba wziąć sprawy we własne ręce i to szybko.
- a jaki masz plan Supermanie ?- Siva
- Nathan ?- Jay
- co
- gdzie mieszka ta Dionne ?
- mogę was zaprowadzić tam ale po co ?
- ty myślisz? Ona może się tam ukrywać
- czy gdybyś to ty był porywaczem to siedziałbys w swoim domu czy się ukrył gdzieś indziej ?
- no ok masz rację , w takim razie znasz moze miejsca do których lubiła przychodzic ?
- no jest kilka takich
- w takim razie zbierać się idziemy szukać mojej siostry
Zebraliśmy się wszyscy i wyruszyliśmy na poszukiwania.
* perspektywa Laury*
Ktoś kto mnie porwał zawiózł mnie do jakiegoś starego domu w polu i zamknął w piwnicy. Ręce tak samo jak i nogi miałam związane a w usta wsadzono mi jakąś starą szmatę. Nagle drzwi od mojej "celi" się otworzyły a do pomieszczenia weszła dziewczyna o ciemniejszej karnacji z czarnymi włosami i tak samo ciemnymi oczami
- jak się czujesz szmato ?
- po co mnie ty więzisz ?
- skoro ja nie mogę mieć Nathana to nikt nie będzie go miał,nawet ty
- a skąd ty go znasz ?
- byłam jego byłą dziewczyną, mieliśmy brać slub ,byliśmy zaręczeni a on mnie wtedy rzucił i powiedział tylko że mu się znudziłam- zasmuciła się ale po chwili przybrała wściekły wyraz twarzy- ciekawe jak on się poczuje jak tobie się coś stanie tym bardziej że chyba jesteś w ciąży tak? Zresztą nieważne ,widać że mu na tobie zależy i zrobi dla ciebie wszystko więc niech tym razem to on cierpi-odwróciła się na pięcie i chciała wyjść ale powiedziałam
- błagam nie każ mu cierpieć
- dobrze w takim razie ty będziesz cierpiała za niego- odburknęł i wyszła
Myślałam ,że nie może być już gorzej ale się myliłam. Po chwili drzwi ponownie się otworzyły ale wszedł umięśniony facet
- wiesz trzeba było z nią nie zadzierać teraz zamiast temu lalusiowi oberwie się tobie- odrzekł i niebezpieczne zbliżył w moim kierunku. Wyjął z kieszeni jakiś stary pasek i kilka razy uderzyl mnie po nogach i rękach. W miejscu uderzeń pojawiły się rany a z niektórych lała się krew. Wszysto szczypało i piekło. To było okropne. Kiedy byłam już cała poobijana i zakrwawiona wyszedł i dał mi spokój.  W tym momencie miałam tylko nadzieję że z dzieckiem wszystko w porządku i wyjdzie z tego całe. Nie chciałam po raz drugi stracić ciąży. Nie wytrzymałabym już tego . Nie chciałam aby Nathanowi się coś stało ,chociaż nie powiem zszokowała mnie ta historia ,którą opowiedziala mi Dionne. Nie myślałam ,że Nathy może być taki okropny ale może ona kłamała ,w sumie nie mogę być pewna. Czułam się okropnie w tym momencie. Miałam tylko nadzieję iż ktoś znajdzie mnie i uratuje.
*2 dni później*
Każdego dnia Dionne przychodzila do "mojej" piwnicy i opowiadała mi straszne rzeczy o moim chłopaku,pokazywała mi stare zdjęcie na których byłą razem z nim a pewnego dnia przyszła i pokazała mi kartkę na której widniał test DNA i potwierdzenie wyników o ciąży.
- to ty masz dziecko?
- nie ,już nie
- jak to ?
- byłam w ciąży z Nathanem a kiedy on się o tym dowiedział ,było to przed ślubem tak jak ci mówiłam, zostawił mnie i zniknął. Ją załamałam sie ,zaczęłam ćpać i palić no a w efekcie poroniłam
- przykro mi..
- nie wiesz co ja czuje!
- wiem i to doskonale,już raz straciłam ciążę. Do tego zostałam zgwałcona,pobita przez własnego chłopaka i miałam przeszczep serca. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym .Moje życie wcale nie było łatwe i dlatego nie chcialam abyś zrobiła coś Nathanowi ,bo tylko on trzymał mnie dalej przy życiu kiedy już chciałam odpuścić. Potem dowiedziałam się iż istnieje jeszcze Jedna osoba której na mnie zależy,okazało się że po wielu latach odzyskałam dawno zaginionego brata czyli Jaya. Miałam gorzej i całe moje życie było strasznie trudne. Teraz jestem w ciąży po raz drugi chociaż lekarze mówili iż jest to niemożliwe po tak brutalnym gwałcie a jednak zaszlam w ciążę. Nie chcę jej stracić bo wtedy już nie wytrzymam psychicznie. Błagam ..proszę nie zrób niczego co mogłoby zaszkodzić mojemu dziecku
- ja.... Ja nie wiedziałam ,że miałaś tak cięzko i teraz mi głupio ,że dokładam ci bólu i cierpienia po tylu przeżyciach. Przepraszam
- ja wiem że nienawidzisz mojego chłopaka ale błagam daj mi urodzić to dziecko ,daj mi szansę na to aby mieć lepsze życie
- wypuszczenie cię stąd i będziesz wolna ale to nie będzie koniec kłopotów- zagroziła po czyn wyszła trzaskając drzwiami
* perspektywa Nathana*
Przez dwa dni bez ustanku szukaliśmy Laury ale na marne . Nigdzie jej nie było. Powoli tracilismy nadzieję kiedy zadzwonił mój telefon
- halo ?
- panie Sykes, dzwoniła porywaczka i powiedziala nam gdzie ukryła pańską dziewczynę. Jedziemy już we wskazane miejsce. Jest to dom za miastem w okropnej okolicy. Dobrze by było jakby pan się zjawił
- dobrze dziękuję za informacje. Zaraz przyjedziemy.
- co sie stało?- Jay
- Dionne zadzwoniła na policję i powiedziala gdzie ją przetrzymuje ,policja już tam jedzie
- my też ,zbierać się i to szybko
Zebraliśmy się najszybciej jak umieliśmy i wyjechalismy z domu. Zajechalismy pod wskazany budynek a tam stała już policja i straż pożarna na wszelki wypadek. Jeden z funkcjonariuszy wszedł do środka domu i wyprowadził stamtąd Laurę. Była całą poobijana,z niektórych ran lała się jeszcze świeża krew. Zacząłem podążac w jej kierunku razem z Jayem. Kiedy zobaczyła nas myślałem ,że przybiegnie do mnie i się przytuli jednak się pomyliłem. Ona pobiegła i wtulila się w swojego brata,zaczęła płakać więc chłopak wziął ją na ręce i zaniósł do samochodu. Kiedy chłopcy ją zobaczyli w takim stanie od razu podbiegli do niej i zaczęli ją przytulac a właściwie dusić. Na mnie nawet nie spojrzała,nie odezwała się do mnie ani słowem, w skrócie mnie unikala i miała gdzieś. Nie wiedziałem czemu bo przecież jeszcze niedawno wszystko było dobrze. Może nadal ma do mnie żal o tą sytuację sprzed porwania. A na dodatek Dionne uciekła i nie wiadomo gdzie aktualnie przebywa. Policjanci po uprzednim zbadaniu jej przez lekarzy ,którzy przyjechali od razu po telefonie od policjanta, pozwolili nam na zabranie Laury do domu. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do naszej willi. Chciałem z nią porozmawiać ,więc udałem się do jej pokoju. Zapukałem a tam cisza,nikt nie odpowiadał. Zapukałem jeszcze raz ale tym razem też nic ,złapałem za klamkę i chciałem otworzyć drzwi ale one tez były zamknięte. Przestraszyłem się i wyważylem drzwi. Okazało się że Lauruś śpi . Podszedłem do niej i usiadlem obok na łóżku. Patrzyłem jak spała. Na jej twarzy pojawiały się małe zmarszczki pomiędzy brwiami ,które dodawaly jej tylko uroku. Po chwili oczy dziewczyny powoli zaczęły się otwierać . Popatrzyla na mnie swoimi niebieskimi tęczówkami
- jak tu wszedłes ?
- bałem się bo nie otwierałas więc wyważylem drzwi. Dlaczego się tak zachowujesz względem mnie ?
- nasłuchałam się nieprzyjemnych rzeczy o tobie- posmutniała
-jakich na przykład ?
- że Dionne była z tobą w ciąży i straciła to dziecko ,do tego byliście zaręczeni a ty ją zostawiles kiedy dowiedziałes się o dziecku. Ja nie chce skończyć tak jak ona
- to nie do końca prawda bo nie zostawiłem jej przez ciążę tylko dlatego że mnie zdradziła. A z tobą nie bedzie tak samo dlatego ,że ciebie kocham nad życie i nie chce cię stracić- podszedłem do niej i ją przytuliłem,wtulila się w moją klatkę piersiową i powiedziała
- myślałam że tam umrę. Codziennie przychodził do mnie jakiś facet i pasem bił mnie po rękach i nogach ,ostatniego dnia przyszła do mnie Dionne i zaczęła mi opowiadać o waszym związku kiedy powiedziala mi o utracie ciąży powiedziałam jej że dokładnie wiem co czuje a ona odpowiedziała że ja nic nie wiem .opowiedziałam jej wtedy w skrócie całe moje życie ,kiedy skończyłam  ona powiedziała że mnie wypuści ale że to nie koniec problemów i wyszła. Po godzinie była już policja i straż no i przyjechaliscie wy.
- tyle wycierpiałaś i to wszystko przeze mnie. Przepraszam- ona zbliżyła swoją głowę do mojego ucha i wyszeptała- nie przepraszaj to nie twoja wina- zaraz po tym rozległ się sygnał przychodzącego sms-a. Wstałem i podszedłem do telefonu który położyłem na komodzie. Otworzyłem wiadomość od nieznanego numeru i przeczytałem ją ,jej treść brzmiała:
" To jeszcze nie koniec kłopotów!. Zemszczę się ale oszczędzę w naszych porachunkach twoja dziewczynę ,ona za dużo już wycierpiała. Popamiętasz mnie!
                                        D. xoxo"
____________________________________________
Bardzo przepraszam was za błędy ale rozdział pisałam na telefonie :P
Jak mija WantedWednesday ? Mam nadzieję że dobrze
Jaj myślicie:
O co chodzi Laurze?
Co z Dionne ?
Co  jeszcze wymyśli abu uprzykrzyć im życie ?
Co z oświadczynami ?
Odpowiedzi jak zwykle w komach :P
Mam nadzieję że się podobał i się nie zawiodłyscie na mojej twórczości.
Taki troszkę dłuższy mi wyszedł i jestem z tego happy :)
No nic do nexciaka kochane kociaki ^^
Pozdrawiam i obiecuje ,że jeśli nie dodalam koma na blogu którejś z was to to nadrobię tylko napiszcie w komentarzu u kogo mam nadrobić :*
/Neytri

środa, 3 lipca 2013

Chapter 19 "I only have to wait and pray that nothing it didn't happen her"

Rano obudziłem się dosyć wcześnie i jak najszybciej wstałem z łóżka. Wstalem ubralem się i zszedłem na dół gdzie zjadłem śniadanie . Po posiłku wyszedłem z domu. Muszę załatwić parę spraw związanych z Laurą. Poszedłem do sklepu jubilerskiego, potem do restauracji zamówić salę,następnie zamówić bukiet w kwiaciarni i jeszcze parę innych drobiazgów. Tak ,dobrze myślicie,mam zamiar się jej oświadczyć. Boję się ale cóż kto nie ryzykuje ten nie może zyskać.
Po kilku godzinach miałem to już za sobą więc wróciłem do rodziny. Wszedłem do budynku i skierowałem się do sypialni . Dziewczyną jeszcze słodko spała a ja nie chciałem jej budzić toteż polozylem się obok niej
- gdzie byłeś ?
- na dole..
- nie prawda schodziłam tam i twoja mam mówiła ,że gdzieś wyszedłes
- pomylilo jej się coś
- dlaczego kłamiesz? - zapytała i odwróciła się tak aby moc spojrzeć mi w oczy
-mówię prawdę
- kłamiesz ,widzę to w twoich oczach- posmutniała- myślałam że mi ufasz...
- ufam ci ..
- to dlaczego nie chcesz powiedzieć mi prawdy ? Nath ty w dodatku pachniesz damskimi perfumami i mówisz że nigdzie nie byłeś?
- ale mówię prawdę- dziewczyną odwróciła się i wstała z łóżka- gdzie idziesz ?
- nie wiem ale skoro nie chcesz mi powiedzieć prawdy to nie ma sensu abym tu dłużej siedziała- powiedziala smutno po czym wyszła
Nie moglem powiedzieć jej gdzie byłem domyślila by się wszystkiego.
Wstalem i poszedłem jej poszukać. Nie bylo jej nigdzie. W kuchni natomiast spotkałem mame
- widziałas gdzieś Laure ?
- wyszła smutna z domu nie wiem co się stało ale miała łzy w oczach. Powiesz mi co się stało ?
Wytłumaczylem jej gdzie byłem rano i po co tam poszedłem a potentat rozmowę z Laurą
- mogła się poczuć nieswojo wobec takich dziwnych okoliczności i tego że nic nie chciałeś powiedzieć
- wiem ale zrozum nie mogłem inaczej
- wiem synku,wiem. Idź jej poszukaj bo może sobie coś zrobić albo ktoś może wykorzystać taka sytuację
Wyszedłem stamtąd i udałem sie na poszukiwania. Przeszukałem już całe miasto ,każdy sklep ,każdą dzielnicę dosłownie wszystko ale jej nigdzie nie było. Zrezygnowany wróciłem do domu.
- i co znalazłes ją ? - zapytała mnie mam jak tylko przekroczylem próg
- no właśnie nie- odpowiedziałem zawiedziony
- jak nie przyjdzie do wieczora to zadzwonimy na policję
- ale co jak jej się coś stanie ? - zaczynałem panikować
- wszystko będzie dobrze- powiedziała Jess którą nie wiem kiedy znalazła się w kuchni razem z ojcem
- już wiecie ?-kiwnęli głowami- a co jak się nie znajdzie albo ktoś jej coś zrobił ? Nie wybaczę sobie tego
- przestań napewno wszystko jest dobrze
* w tym czasie u Laury*
Kiedy szłam ulicą ze łzami w oczach ktoś napadł mnie i zakryl mi oczy jakąś chusteczką. Zaprowadził mnie do samochodu i z piskiem opon odjechał. Krzyczalam,walilam w drzwi, szarpałam się ale to nic nie dawało . W końcu porywacz uderzył mnie czynsz twardym w głowę ... I zemdlałam
* Nathan*
Zbliżał się już wieczór a ja już zaczynałem panikować.
- nie ma jej nadal a już jest wieczór co robimy- zapytała mama
- dzowniny już ?
- nie poczekajmy jeszcze chwilę może przyjdzie
- Nathy wiem że ci na niej zależy bo my traktujemy ją jak rodzinę ale po to aby szybciej znalazła się w domu zadzwońmy lepiej na policję i zglosmy zaginięcie
Wstalem i zmierzałem w kierunku telefonu kiedy po domu rozbrzmial dźwięk telefonu i to mojego. Poznałem tą melodie taką ma ustawiona tylko moja dziewczyna.
Popedzilem do niego i odebrałem
- halo Laura gdzie ty jesteś? Martwimy się o ciebie! Przepraszam wiem nie powinienem kłamać przepraszam ale błagam wróć do domu . Zacznijmy od nowa błagam ... Halo ?
- oh jakie to romantyczne bo się zaraz rozpłaczę- w słuchawce rozbrzmial głos jakiejś nieznanej mi kobiety
- kim jesteś i gdzie Laura ?
- nie ważne kim jestem ważne że mam Laurę
- co ty jej zrobiłas ?
- jeszcze nic ale zawsze mogę zrobić . Ona zabiera mi ciebie a kiedy jej już nie będzie będziemy mogło być razem już na zawsze !- powiedziała i rozłączyła się
Po tej rozmowie wiedziałem już że została porwana ale nie wiedziałem przez kogo,dlaczego i gdzie jest teraz. Zadzwoniłem na policję i zgłosiłem porwanie a następnie do Jaya i opowiedziałem mu co się stało. Obiecał że przyjadą z chłopakami najszybciej jaj to możliwe.
Zostało mi tylko czekać i modlić się aby nic jej się nie stało.
____________________________________________
Hello miśki !
Witam was w TomThursday
Przepraszam że taki krótki ale na wakacjach jestem i nie miałam za dużo czasu na pisanie ale nie chciałam was zaniedbywac no i przez to wyszło to co wyszło
Mam nadzieję że się podobał mimo tego
Jak myślicie kto ją porwał?
Czy zdążą na czas ?
Co się stanie z Laurą ?
Odpowiedzi jak zwykle w komentarzach :P
Dziękuję wam że nadal czytacie bloga i komentujecie go . Dla mnie to wiele znaczy więc powiem tylko Dziękuję :*
Do nexciaka kochane wy moje ^^
/Neytri