środa, 10 lipca 2013

Chapter 20 "It's not the end of trouble!"

*W poprzednim rozdziale :
Laura kłóci się z Nathanem i wybiega zapłakana z domu. Nie wraca przez cały dzień przez co rodzice ,Nathan i Jess zaczynają się niepokoic. Jej chłopak szuka jej ale na daremnie. Okazuje się iż została ona porwana przez tajemniczą dziewczynę. *
Już kilka minut później w domu rodziców pojawili się funkcjonariusze policji. Złożyliśmy wszyscy zeznania a oni obiecali ,że zaczną niezwłocznie poszukiwania mojej dziewczyny. Bałem się o nią bo nie wiedziałem nawet kto ją porwał i gdzie teraz jest. Nie musieliśmy długo czekać bo już po niecałej godzinie pojawili się też chłopcy w komplecie. Nie mogliśmy wysiedzieć w jednym miejscu . Nosiło nas po całym domu.
Nagle rozbrzmiał dzwonek telefonu stacjonarnego. Wszyscy poderwalismy się z miejsc i pobieglismy odebrać ,pierwszy telefon dopadł Jay
- Halo...Tak to moja siostra..... Gdzie !? Przez kogo ?! ... Nie nie znam ..... Dobrze już daje- odwrócił się do mnie i powiedział- Proszą ciebie
Przyłożyłem słuchawkę do ucha
* rozmowa*
- halo
- pan Nathan Sykes ?
- tak to ja
- chodzi o pańska dziewczynę
- znaleźliście ją ?
- wiemy kto ją porwał. Jest to niejaka Dionne Bromfield
- o fuck...
- słucham ?
- nie nie to nie do pana.
- zna pan porywaczkę?
- tak to moja była dziewczyna
- aha dobrze w takim razie mam prośbę jeśliby porywaczka dzwoniła do pana to proszę nas o tym poinformowac,dobrze ?
- oczywiście- rozłączyłem się i bez życia usiadlem na kanapie. Wszystkie oczy zwrócone były w tym momencie na moja osobę
- i co wiedzą już kto ją porwał ?
- tak ,to była Dionne...
- kto to ? - zapytali chłopaki
- jego była dziewczyna ,która powiedziała kiedyś jak on z nią zerwał ,że jeżeli ona nie może z nim być to nikt nie może . Widocznie widziała was razem albo czytała najnowszą gazetę no i postanowiła się zemścić.
- trzeba coś zrobić i ją jakoś wyrwać stamtąd bo jak nie my to ona może nie dożyć tego jak policja ją znajdzie- powiedział załamany Tom
- nawet tak nie mów ! - oburzył się Jay- ale w jednym masz rację, trzeba wziąć sprawy we własne ręce i to szybko.
- a jaki masz plan Supermanie ?- Siva
- Nathan ?- Jay
- co
- gdzie mieszka ta Dionne ?
- mogę was zaprowadzić tam ale po co ?
- ty myślisz? Ona może się tam ukrywać
- czy gdybyś to ty był porywaczem to siedziałbys w swoim domu czy się ukrył gdzieś indziej ?
- no ok masz rację , w takim razie znasz moze miejsca do których lubiła przychodzic ?
- no jest kilka takich
- w takim razie zbierać się idziemy szukać mojej siostry
Zebraliśmy się wszyscy i wyruszyliśmy na poszukiwania.
* perspektywa Laury*
Ktoś kto mnie porwał zawiózł mnie do jakiegoś starego domu w polu i zamknął w piwnicy. Ręce tak samo jak i nogi miałam związane a w usta wsadzono mi jakąś starą szmatę. Nagle drzwi od mojej "celi" się otworzyły a do pomieszczenia weszła dziewczyna o ciemniejszej karnacji z czarnymi włosami i tak samo ciemnymi oczami
- jak się czujesz szmato ?
- po co mnie ty więzisz ?
- skoro ja nie mogę mieć Nathana to nikt nie będzie go miał,nawet ty
- a skąd ty go znasz ?
- byłam jego byłą dziewczyną, mieliśmy brać slub ,byliśmy zaręczeni a on mnie wtedy rzucił i powiedział tylko że mu się znudziłam- zasmuciła się ale po chwili przybrała wściekły wyraz twarzy- ciekawe jak on się poczuje jak tobie się coś stanie tym bardziej że chyba jesteś w ciąży tak? Zresztą nieważne ,widać że mu na tobie zależy i zrobi dla ciebie wszystko więc niech tym razem to on cierpi-odwróciła się na pięcie i chciała wyjść ale powiedziałam
- błagam nie każ mu cierpieć
- dobrze w takim razie ty będziesz cierpiała za niego- odburknęł i wyszła
Myślałam ,że nie może być już gorzej ale się myliłam. Po chwili drzwi ponownie się otworzyły ale wszedł umięśniony facet
- wiesz trzeba było z nią nie zadzierać teraz zamiast temu lalusiowi oberwie się tobie- odrzekł i niebezpieczne zbliżył w moim kierunku. Wyjął z kieszeni jakiś stary pasek i kilka razy uderzyl mnie po nogach i rękach. W miejscu uderzeń pojawiły się rany a z niektórych lała się krew. Wszysto szczypało i piekło. To było okropne. Kiedy byłam już cała poobijana i zakrwawiona wyszedł i dał mi spokój.  W tym momencie miałam tylko nadzieję że z dzieckiem wszystko w porządku i wyjdzie z tego całe. Nie chciałam po raz drugi stracić ciąży. Nie wytrzymałabym już tego . Nie chciałam aby Nathanowi się coś stało ,chociaż nie powiem zszokowała mnie ta historia ,którą opowiedziala mi Dionne. Nie myślałam ,że Nathy może być taki okropny ale może ona kłamała ,w sumie nie mogę być pewna. Czułam się okropnie w tym momencie. Miałam tylko nadzieję iż ktoś znajdzie mnie i uratuje.
*2 dni później*
Każdego dnia Dionne przychodzila do "mojej" piwnicy i opowiadała mi straszne rzeczy o moim chłopaku,pokazywała mi stare zdjęcie na których byłą razem z nim a pewnego dnia przyszła i pokazała mi kartkę na której widniał test DNA i potwierdzenie wyników o ciąży.
- to ty masz dziecko?
- nie ,już nie
- jak to ?
- byłam w ciąży z Nathanem a kiedy on się o tym dowiedział ,było to przed ślubem tak jak ci mówiłam, zostawił mnie i zniknął. Ją załamałam sie ,zaczęłam ćpać i palić no a w efekcie poroniłam
- przykro mi..
- nie wiesz co ja czuje!
- wiem i to doskonale,już raz straciłam ciążę. Do tego zostałam zgwałcona,pobita przez własnego chłopaka i miałam przeszczep serca. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym .Moje życie wcale nie było łatwe i dlatego nie chcialam abyś zrobiła coś Nathanowi ,bo tylko on trzymał mnie dalej przy życiu kiedy już chciałam odpuścić. Potem dowiedziałam się iż istnieje jeszcze Jedna osoba której na mnie zależy,okazało się że po wielu latach odzyskałam dawno zaginionego brata czyli Jaya. Miałam gorzej i całe moje życie było strasznie trudne. Teraz jestem w ciąży po raz drugi chociaż lekarze mówili iż jest to niemożliwe po tak brutalnym gwałcie a jednak zaszlam w ciążę. Nie chcę jej stracić bo wtedy już nie wytrzymam psychicznie. Błagam ..proszę nie zrób niczego co mogłoby zaszkodzić mojemu dziecku
- ja.... Ja nie wiedziałam ,że miałaś tak cięzko i teraz mi głupio ,że dokładam ci bólu i cierpienia po tylu przeżyciach. Przepraszam
- ja wiem że nienawidzisz mojego chłopaka ale błagam daj mi urodzić to dziecko ,daj mi szansę na to aby mieć lepsze życie
- wypuszczenie cię stąd i będziesz wolna ale to nie będzie koniec kłopotów- zagroziła po czyn wyszła trzaskając drzwiami
* perspektywa Nathana*
Przez dwa dni bez ustanku szukaliśmy Laury ale na marne . Nigdzie jej nie było. Powoli tracilismy nadzieję kiedy zadzwonił mój telefon
- halo ?
- panie Sykes, dzwoniła porywaczka i powiedziala nam gdzie ukryła pańską dziewczynę. Jedziemy już we wskazane miejsce. Jest to dom za miastem w okropnej okolicy. Dobrze by było jakby pan się zjawił
- dobrze dziękuję za informacje. Zaraz przyjedziemy.
- co sie stało?- Jay
- Dionne zadzwoniła na policję i powiedziala gdzie ją przetrzymuje ,policja już tam jedzie
- my też ,zbierać się i to szybko
Zebraliśmy się najszybciej jak umieliśmy i wyjechalismy z domu. Zajechalismy pod wskazany budynek a tam stała już policja i straż pożarna na wszelki wypadek. Jeden z funkcjonariuszy wszedł do środka domu i wyprowadził stamtąd Laurę. Była całą poobijana,z niektórych ran lała się jeszcze świeża krew. Zacząłem podążac w jej kierunku razem z Jayem. Kiedy zobaczyła nas myślałem ,że przybiegnie do mnie i się przytuli jednak się pomyliłem. Ona pobiegła i wtulila się w swojego brata,zaczęła płakać więc chłopak wziął ją na ręce i zaniósł do samochodu. Kiedy chłopcy ją zobaczyli w takim stanie od razu podbiegli do niej i zaczęli ją przytulac a właściwie dusić. Na mnie nawet nie spojrzała,nie odezwała się do mnie ani słowem, w skrócie mnie unikala i miała gdzieś. Nie wiedziałem czemu bo przecież jeszcze niedawno wszystko było dobrze. Może nadal ma do mnie żal o tą sytuację sprzed porwania. A na dodatek Dionne uciekła i nie wiadomo gdzie aktualnie przebywa. Policjanci po uprzednim zbadaniu jej przez lekarzy ,którzy przyjechali od razu po telefonie od policjanta, pozwolili nam na zabranie Laury do domu. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do naszej willi. Chciałem z nią porozmawiać ,więc udałem się do jej pokoju. Zapukałem a tam cisza,nikt nie odpowiadał. Zapukałem jeszcze raz ale tym razem też nic ,złapałem za klamkę i chciałem otworzyć drzwi ale one tez były zamknięte. Przestraszyłem się i wyważylem drzwi. Okazało się że Lauruś śpi . Podszedłem do niej i usiadlem obok na łóżku. Patrzyłem jak spała. Na jej twarzy pojawiały się małe zmarszczki pomiędzy brwiami ,które dodawaly jej tylko uroku. Po chwili oczy dziewczyny powoli zaczęły się otwierać . Popatrzyla na mnie swoimi niebieskimi tęczówkami
- jak tu wszedłes ?
- bałem się bo nie otwierałas więc wyważylem drzwi. Dlaczego się tak zachowujesz względem mnie ?
- nasłuchałam się nieprzyjemnych rzeczy o tobie- posmutniała
-jakich na przykład ?
- że Dionne była z tobą w ciąży i straciła to dziecko ,do tego byliście zaręczeni a ty ją zostawiles kiedy dowiedziałes się o dziecku. Ja nie chce skończyć tak jak ona
- to nie do końca prawda bo nie zostawiłem jej przez ciążę tylko dlatego że mnie zdradziła. A z tobą nie bedzie tak samo dlatego ,że ciebie kocham nad życie i nie chce cię stracić- podszedłem do niej i ją przytuliłem,wtulila się w moją klatkę piersiową i powiedziała
- myślałam że tam umrę. Codziennie przychodził do mnie jakiś facet i pasem bił mnie po rękach i nogach ,ostatniego dnia przyszła do mnie Dionne i zaczęła mi opowiadać o waszym związku kiedy powiedziala mi o utracie ciąży powiedziałam jej że dokładnie wiem co czuje a ona odpowiedziała że ja nic nie wiem .opowiedziałam jej wtedy w skrócie całe moje życie ,kiedy skończyłam  ona powiedziała że mnie wypuści ale że to nie koniec problemów i wyszła. Po godzinie była już policja i straż no i przyjechaliscie wy.
- tyle wycierpiałaś i to wszystko przeze mnie. Przepraszam- ona zbliżyła swoją głowę do mojego ucha i wyszeptała- nie przepraszaj to nie twoja wina- zaraz po tym rozległ się sygnał przychodzącego sms-a. Wstałem i podszedłem do telefonu który położyłem na komodzie. Otworzyłem wiadomość od nieznanego numeru i przeczytałem ją ,jej treść brzmiała:
" To jeszcze nie koniec kłopotów!. Zemszczę się ale oszczędzę w naszych porachunkach twoja dziewczynę ,ona za dużo już wycierpiała. Popamiętasz mnie!
                                        D. xoxo"
____________________________________________
Bardzo przepraszam was za błędy ale rozdział pisałam na telefonie :P
Jak mija WantedWednesday ? Mam nadzieję że dobrze
Jaj myślicie:
O co chodzi Laurze?
Co z Dionne ?
Co  jeszcze wymyśli abu uprzykrzyć im życie ?
Co z oświadczynami ?
Odpowiedzi jak zwykle w komach :P
Mam nadzieję że się podobał i się nie zawiodłyscie na mojej twórczości.
Taki troszkę dłuższy mi wyszedł i jestem z tego happy :)
No nic do nexciaka kochane kociaki ^^
Pozdrawiam i obiecuje ,że jeśli nie dodalam koma na blogu którejś z was to to nadrobię tylko napiszcie w komentarzu u kogo mam nadrobić :*
/Neytri

12 komentarzy:

  1. Jejć jak dobrze że ja uratowali :)
    Doczekalam sie wreszcie nexta
    Nie wiem co Dionne moze jeszcze wymyślić ale wiem ze nic dobrego :p
    Weny i do następnego misiaku :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Na szczęście nic jej nie jest
    Rozdział zajebisty
    Jestem ciekawa co wykombinuje Dionne
    Pisz szybko Nexta
    Weny Kochana

    Wpadnij do mnie-->http://rocketthewanted.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mi ciśniecie podskoczyło. Podoba mi się, że z Dionne taką "sucz" zrobiłaś, choć żal mi było Laury. Nie dość, że nie wiedziała, czy jeszcze ujrzy światło dzienne, to ją bito i maltretowano psychicznie. Takie pranie mózgu zafundowane przez byłą Natha nie mogło się dobrze odbić na psychice. Całe szczęście jednak, że Laura się odnalazła, ale końcówka rozdziału mnie martwi. Mam nadzieję, że Dionne dostanie za swoje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaa, ale się działo... Biedna Laura... Tyle w życiu przeszla i ciagle jakies nowe probley :( mam nadzieje, ze niedlugo juz w koncu zawita spokoj w jej zyciu i Nathan jej sie oswiadczy, a ta glupia Dionne niech sie wypcha ;o
    Weny, Kochana! Do nn :**

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co powiedzieć zamurowało mnie ślicznoto ;p
    Tyle sie dzieje ale dobrze ze nic jej nie jest i cala i zdrowa wrocila do domu :D
    Dionne niech już zniknie z ich zycia :*
    Weny do następnego pisz pisz szybko

    OdpowiedzUsuń
  6. O Boże. Zatkało mnie! Dionnie okazała tyćkę serca i ją wypuściła... Ale teraz jest jeszcze bardziej niebezpieczna... Ona może zrobić coś Nathanowi, albo Jayowi...
    Wiem, że to nie koniec kłopotów z nią...
    Pisz szybko nexta
    Wenyyy ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale czudny rozdzial :)
    Ale niech q koncu bedzie tak różowo i kolorowo a nie ;)
    Ty mnie zaskakujesz w kazdym rozdziale szatanie ty :p
    Nie wiem co jeszcze ta jedza może wymyślić ale mam nadzieje że niedlugo zostanie zlapana i wszystko się skonczy happy endem :*
    A co do oswiadczyn to niech się niedługo jej oswiadczy bo tak to bedzie tak slodko i w ogóle ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale rozdział genialny
    Pisz szybciutko
    Dionne niech znika a oj niech sie jej oświadczy
    To będzie słotkie :D
    /Lottie

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudny !!! czekam na next ! Mam nadzieję że Dinne się odczepi od Laury i Nathana ..

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ochotę przywalić tej Dionne! -,-
    Mam nadzieję, że da Laurze i Nathanowi w końcu spokój! -,-
    Awww, niech Nathan się oświadczy Laurze, to będzie takie piękne. <3333
    Rozdział boski! :)
    Weny Kochana, czekam na nexta! ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Super
    Sterna ta Dionne :/
    Łącze się ze Smile też mam ochotę jej przywalic za to ze tak mieszka w życiu Natha i Laury
    Super super i jeszcze raz super :-)
    /Lottie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 100% się zgadzam ale dodam jeszcze od siebie że oswiadczyny są bardzo mile widziane :P
      /Juss McGuiness

      Usuń

Jak przeczytałeś to skomentuj. Dla ciebie to tylko chwila a dla mnie motywacja do dalszej pracy =3