niedziela, 29 września 2013

Chapter 28 "Miracles happen " cz. 1


Czytajcie uważnie i komentujcie bo mnie to bardzo motywuje do pracy ...
____________________________________________________________________________________________

-Bliźniacza, jak to?
-Na ostatnim USG czyli wtedy kiedy byli państwo u mnie razem , nie było drugiego dziecka ale cuda się czasem zdarzają no i mają państwo dziecko
-O matko
-Chce pan poznać płeć ?
-Tak ,chcę
-A więc jest to dziewczynka-uśmiechnąłem się na wieść o tym iż mam córkę
-A ile zostało do porodu ?-zapytałem
-No więc zgodnie z planem powinien odbyć się za kilka dni...-pokiwałem głową na znam że rozumiem- ale w związku z komplikacjami, czyli poronieniem jednego dziecka, nie mogliśmy zostawić drugiego w łonie matki i  teraz leży w izolatce dla wcześniaków-patrzyłem na niego nie dowierzając
-To znaczy ,że moja córka już jest na świecie?-lekarz pokiwał głową
-Zaprowadzę pana do niej
Szedłem krok w krok za lekarzem aż doszliśmy do izolatki, e której leżał mój mały skarb ,była prześliczna.
-Chce pan wziąć ją na ręce?-zapytał lekarz
-A mogę?
-Naturalnie-uśmiechnął się i podał mi moją córeczkę. W momencie kiedy wziąłem ją na ręce ,otworzyła swoje małe oczka


Oczy zdecydowanie miała po Laurze.
-Przepraszam a ile musi zostać w szpitalu ?
-Jako ,że przyspieszyliśmy poród tylko o dwa dni i nie jest chora ani nic z tych rzeczy, wagę ma w normie to tylko jeśli pan się zgodzi zrobilibyśmy podstawowe szczepienia i miałby je pan z głowy .Po nich może pan zabrać córkę do domu
-Wspaniale-ucieszyłem się  z tej wiadomości-Muszę ją tu na razie jeszcze zostawić ?
-Nie może pan ją nosić na rękach tylko proszę nie opuszczać z nią szpitala, dobrze ?
-Oczywiście. Dziękuje-powiedziałem i wyszedłem z izolatki z moim skarbem na rękach. Mała cały czas patrzyła się na mnie swoimi wielkimi niebieskimi oczami. Doszedłem do korytarza na którym siedzieli chłopcy , nie zwrócili jednak na mnie uwagi- Hej ! Patrzcie jaką mam śliczną córkę-od razu wszyscy podnieśli swój zaciekawiony wzrok na mnie
-Ouuuuuuuuuuuuuuuuu !-rozległ się krzyk zbiorowy
-Jaka śliczna -powiedział wzruszony Parker
-Ale oczy to ma po mojej siostrze-powiedział Jay
-Przecież poroniła więc jak to możliwe ?-zapytał wstrząśnięty Louis
-Cuda się zdarzają -odpowiedziałem rozradowany  

______________________________________________________________________________________
Druga część powinna pojawić się w poniedziałek 
Mam nadzieję ,że wam się podobała
Nie mam czasu aby napisać więcej więc nie każdy kro przeczytał doda koma prosze bo to wielka motywacja dla mnie 
thx z góry :*
/Neytri





piątek, 20 września 2013

Prośba ...

Proszę każdego kto czyta moje opowiadanie o zajrzenie w ten link 
Chodzi o powiększenie ilości obejrzeń tego video :)

Prosiłabym też żeby każdy czytelnik obejrzał zwiastun bloga wykonany własnoręcznie przez mnie jest w zakładce " Preview (zwiastun ^^)" po prawej stronie bloga.I napiszcie mi pod tym postem czy zwiastun zgodny jest z treścią bloga i czy video u góry się wam podoba :)

Z góry dziękuję :*
/Neytri 

Chapter 27 "You've lost a child..."

Rozdział pisany bezosobowo.Z perspektywy naocznego i wszechwiedzącego narratora.Czytać uważnie i zwracać uwagę na wszystko co jest zapisane w tekście :)
_________________________________________________________________________________________________________________________




*Pers. ogólna*

Dziewczyna bezwładnie opadała w ramiona chłopaka,który podtrzymywał ją przed upadkiem.Z jej ciała uchodziło jakiekolwiek życie.Natychmiast w sali pojawili się lekarze.Oddelegowali piątkę młodzieńców siedzących prawie 24 godziny na dobę przy jej łóżku.
Kiedy lekarze walczyli o życie dziewczyny i jeszcze nienarodzonego dzieciątka przed salą wszyscy siedzieli jak na szpilkach a atmosfera była strasznie napięta.Można było usłyszeć nawet brzęczenie muchy co w normalnych warunkach u tej grupki ludzi jest niemożliwe.Szatyn o niebieskich oczach wstał ze swojego krzesełka  przemówił do zebranych

-Chłopaki trzeba spróbować zadzwonić do Nathana, on musi wiedzieć co się dzieje z jego rodziną
-Ale Lou przecież ty wiesz ,że to niewykonalne ,ich menadżer odrzuca każde połączenie od nas-odpowiedział mu mulat o oczach w kolorze gorzkiej czekolady
-W takim razie nie zostaje nam nic innego jak tylko czekać aż w końcu lekarze sami powiedzą nam co się tam dzieje-westchnął z rozżaleniem chłopak ,którego nazywano Lou

* w tym samym czasie na jednym z lotnisk*

Piątka chłopaków ,która poprzedniego dnia postawiła się swojemu menadżerowi, usilnie próbowała się przedostać przez tłum piszczących fanek do odprawy.Bowiem zaraz po ostrej wymianie zdań ze Scooterem zamówili sobie bilety powrotne o Londynu.Dwójce z nich szczególnie zależało na tym aby dotrzeć tam najbliższym samolotem.Chłopak z masą loków na głowie i szatyn o niebiesko-zielonych oczach w których można "utonąć" ,przedzierali się jak najszybciej się da popędzając resztę zespołu.Każdy z nich jednak był bardzo zestresowany i zaniepokojony tym czego dowiedzieli się o stanie zdrowia najbliższej im osóbki .Jay, bo tak nazywany był chłopak z lokami , podbiegł do odprawy i czym prędzej znalazł się po drugiej stronie barierek.Zaraz za nim znajdowali się lekko zmęczeni narzuconym im przez loczka tempem chłopaki.Kiedy tylko znaleźli się we wnętrzu samolotu i zajęli wyznaczone dla nich miejsca, odetchnęli z ulgą iż zdążyli .Nathan z bezsilności przesiadł się na siedzenie obok swojego przyjaciela Toma

-Tom ... czy... czy ty myślisz ,że wszystko będzie dobrze ?-zapytał ze strachem w głosie
-Ja nie myślę ,ja jestem tego pewien.Laura to silna dziewczyna nie podda się tak łatwo rozumiesz.Znam ją i jest to najbardziej dzielna i waleczna kobieta jaką znam.Poradziła sobie z gwałtem ,poronieniem ,ze śmiercią rodziców no i z tobą -zaśmiał się aby choć trochę rozluźnić atmosferę między nimi
-Masz racje wszystko będzie dobrze .Muszę w to wierzyć-powiedział szatyn będąc już na skraju załamania nerwowego
-No i tak trzymaj.Głowa do góry.Laura musi widzieć ,że ty wierzysz bo wtedy dodasz jej sił do walki o rodzinę.

Tom próbował podtrzymać młodego na duchu chociaż sam ledwo co wytrzymywał tą presję.Prawdziwy przyjaciel.
Po kilku godzinach byli już na lotnisku w Londynie.Złapali pierwsza wolną taksówkę i ruszyli.do szpitala.Droga dłużyła im się niemiłosiernie.
Kiedy tylko dojechali pod budynek szpitalny ,Nathan wyleciał z pojazdu jak wystrzelony z procy.Reszta ledwo co nadążała za nim.Podbiegł do recepcji
-Przepraszam czy wie pani gdzie leży Laura Black?
-A kim pan dla niej jest?
-Jestem jej chłopakiem..
-Wpuszczamy tylko rodzinę.Przykro mi
-Ale ja muszę tam wejść!!!-krzyczał sfrustrowany
-Nie mogę podać panu takowych informacji
-Ja.Muszę.Tam.Iść.Teraz.Zaraz!-krzyczał do przerażonej recepcjonistki
-Nie mogę...
-Nathan przestań się awanturować-chłopak powoli odwrócił się w stronę z której dochodził głos i ujrzał Louis .Niebieskooki miał podpuchnięte i przekrwione oczy od płaczu
-Louis...Gdzie ona jest-powiedział już spokojnym głosem
-Leży w sali 215 -po tej informacji przyszły ojciec chciał już odejść ale szatyn zatrzymał go- Musisz jednak wiedzieć coś zanim tam pójdziesz ...-powiedział to z bólem ,który można było wyczuć w jego głosie, natomiast w oczach od razu pojawiły się łzy na samo wspomnienie tego co działo się w tym szpitalu zaledwie dwie godziny temu
-....Louis ...powiedz,że ....że wszystko jest dobrze
-Teraz już tak ale ....
-Ale co do cholery !!!???
-Straciliście dziecko....

*Retrospekcja*


Lekarze wpadli do sali w której leżała blondynka i od razu zabrali się za reanimacje pacjentki.W okolicach dolnych partii ciała zaczęła pojawiać się krew ,która oznaczała tylko i wyłącznie jedno ,śmierć dziecka.Czyż to nie ironia losu przecież ta dziewczyna już raz straciła dziecko.Jednak Bóg przewidział dla niej inny scenariusz życia niż sama mogłaby sobie wybrać .Doktor podłączył ciało pacjentki do kroplówki a pielęgniarka przywiozła maszynę do USG.Zastanawiacie się pewnie po co , przecież właśnie straciła dziecko więc co tu sprawdzać.Ale jednak lekarze mieli przeczucie ,które po wykonaniu odpowiednich badań się potwierdziło.
*Koniec retrospekcji*

-Co ?!Jak to się stało ?-mówił załamany
-No normalnie.Lekarze mówią ,że jest jeszcze jedna ważna sprawa o której należałoby poinformować jej bliskich ale jak to doktorzyna uznał , my do nich nie należymy.Ojciec dziecka musi tam iść i się dowiedzieć.-Nathan już zaczął kierować się w stronę schodów prowadzących do sali 215 ale został zatrzymany przez głos przyjaciela Laury-Aha jeszcze jedna sprawa ona zaniedbała chodzenie na badania i odkąd wyjechaliście nie poszła ani razu więc nikt nie wie jaki był przebieg ciąży
-Ale jak to? Przecież mieliście jej podobno pilnować!
-Tak ale ona nam mówiła ,że idzie na badania a wcale na nich nie była.
-Cała Laura...-westchnął dotąd cichy Jay
-A z tego co wiem ostatnie badania na jakich była odbyły się dwa miesiące przed waszą trasą.Czyli jakieś sześć miesięcy temu
-Matko....
-Lepiej idź już pod salę-nie czekając dłużej pobiegł na górę,odnalazł numer 215 i już miał wchodzić gdy usłyszał
-Pan Sykes ?
-Tak -odwrócił się i zobaczył lekarza prowadzącego ciążę swojej dziewczyny
-Zapraszam do mojego gabinetu
Bez żadnego "ale" powędrował za lekarzem.Kiedy znaleźli w dość przytulnym gabinecie ,zasiadł na krześle
-A więc..-zaczął ginekolog-Pani Laura straciła dziecko ale jedno nadal żyje
-Jak to ?-zapytał
-Bo okazało się iż była to ciąża bliźniacza...

____________________________________________________________________________________
HAHAHAHAHA o ja nie dobra przerywać w takim momencie no ale cóż ja lubię was trochę pomęczyć.Poczekacie ,zobaczycie :P
Swoje pomysły podawać w komentarzach ,jestem ciekawa co wymyślicie na temat tego rozdziału
Dobra już nie przynudzam i kończę swoje wywody na ten temat.
Do nn 
3mać się misiaki ^-^
:*
/Neytri

piątek, 13 września 2013

Chapter 26 "Don't close your eyes! "

Tekst pisany pogrubioną i pochyloną czcionką to takie można powiedzieć przypisy od autora więc czytajcie i zwracajcie uwagę na takie skrawki tekstu :) Przeczytaj notkę pod rozdziałem

Miłego czytania :*

_______________________________________________________________________________________



R:Zdjęcia donoszą iż często odwiedzacie szpital ,czy któryś z was jest chory?-na ich twarzach można było dostrzec zakłopotanie ,zmartwienie i smutek
Z: Laura leży w szpitalu podobno ciąża jest zagrożona .Ja wiem iż nie powinienem tego mówić na wizji ale wiem też iż Scooter nie przekazałby tego a może i też zataił to specjalnie, Nathan jeżeli to oglądasz przyjedź do Londynu do niej ona cię potrzebuje...-i w tej chwili zamarłem




Jak to moja Laura leży w szpitalu a dziecko jest zagrożone ?! Myślałem ,że jest to jakiś popieprzony sen ale to była istna jawa bo chłopaki siedzieli obok mnie z oczami jak pięciozłotówki i otworzonymi buziami.
-J..jj..jjjj..jak to w szpitalu...?-pierwszy odezwał się Jay
-Czemu Scooter nam nie powiedział o tym ?-zapytał wstrząśnięty Siva
-Sorry chłopaki ale ja nie będę siedział z założonymi rękami!-wykrzyknąłem wściekły-Ja tam lecę najbliższym samolotem !
-Ale on ci nie pozwoli..
-Nie obchodzi mnie to , On zataił przede mną to iż moja rodzina jest zagrożona !!!
-Masz rację jedziemy ale wszyscy , w sensie ty i my , cały zespół.Jesteśmy jak bracia
-Dziękuje ,że zawsze mnie wspieracie-grupowy przytulas
Zaraz po tym zapakowaliśmy się do czarnego vana i pojechaliśmy do biura Scootera . Adrenalina buzowałam w moich żyłach.Jak najszybciej wysiadłem z auta i powędrowałem do biura.Kulturalnie jak na wychowanego człowieka przystało zapukałem do drzwi
-Proszę-krzyknął On zza drzwi
-Witaj-odpowiedziałem opryskliwym tonem
-Co cię do mnie sprowadza-podniósł wzrok znad swoich papierów
-Ty się jeszcze pytasz co?! Nie masz mi może czegoś do powiedzenia ?
-Hmmm.... nie
-Otóż masz moja dziewczyna leży w szpitalu i ma zagrożoną ciążę, chłopaki z 1D dzwonili w tej sprawie do ciebie ale ty nie raczyłeś mnie o tym powiadomić !
-Jakaś pieprzona szmata nie będzie zakłócać nam trasy ! Jest ona za chwilę będzie inna ! -i w tym momencie nie wytrzymałem ,podszedłem i walnąłem mu z pięści w twarz
-Nie waż się jej tak nazywać! Jesteś człowiekiem bez uczuć! "jest ona za chwilę będzie inna" czy ty siebie słyszysz wiedziałeś ile znaczy dla mnie Laura a zataiłeś to przede mną!
-Ona nie jest warta poświęcenia swojej kariery!-przywaliłem mu ponownie ale dołączyłem do tego też kop z kolanka w brzuch
-Ty nie będziesz decydował o moim życiu!-krzyknąłem-Dziś wyjeżdżam do Londynu do mojej DZIEWCZYNY I DZIECKA-zaakcentowałem te słowa
-Jeżeli wyjedziesz to wylecisz z zespołu !
-Dobrze w takim razie odchodzę !-powiedziałem i wkurzony wyszedłem z pomieszczenia

Gdybyś tylko Nathanie wiedział jak dużo kłopotów wyniknie z tych raptem pięciu słów, jednego zdania.Całe twoje życie już niedługo zostanie wywrócone do góry nogami.Oj Nathan ,Nathan...

*W tym samym czasie szpital w którym jest Laura

Leżałam tak już tydzień może i więcej , straciłam poczucie czasu.Moja ciążą była zagrożona i to dosyć poważnie.Chciałabym aby Nath był teraz ze mną ale nie chce mu zniszczyć kariery. Zayn ,Louis,Liam,Niall i Harry odwiedzali mnie regularnie i dodawali mi otuchy .Gdyby nie oni załamałabym się już dawno.Podobno dzwonili do Scootera ale on powiedział im,że nie powie tego Nathanowi , nie wiedziałam że z niego taka świnia jest.Zayn już nie wytrzymał i podczas ostatniego wywiadu powiedział to na wizji , jeśli mój chłopak to oglądał to może przyleci do mnie a jak nie to czeka mnie samotne leżenie w szpitalu aż do porodu , a przyznam szczerze ,że czas w tym szpitalu niesamowicie mi się dłuży.Właśnie do mojej sali przyszli chłopcy
-Hej młoda jak się czujesz ?-zapytał jak zwykle zatroskany Lou
-Wiesz marchewkowaty mogłabym skłamać ,że wyśmienicie ale co by to dało?nie najlepiej jak zwykle
-Moje biedactwo-zaczął się rozczulać i podszedł do mnie .Usiadł za mną w ten sposób abym mogła oprzeć się o jego tors.Zachowywaliśmy się jak rodzeństwo , był dla mnie teraz wielkim oparciem.Mam nadzieję ,że kiedy moi wrócą to zaprzyjaźnią się z chłopcami bo nie chcę stracić kontaktu z tymi wariatami a szczególnie z dwójką z nich.Jak się pewnie domyślacie mowa o Louisie i Zaynie.
Siedziałam tak wtulona w tors Louego a on kołysał się rytmicznie w przód w tył.Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym bo w ich towarzystwie nawet najmniejszy szczegół mógł być pretekstem do tego aby zacząć się śmiać.Poczułam ,że zgłodniałam dlatego wyjęłam z szafki obok mojego łóżka jogurt w który zaopatrzyli mnie chłopcy. Wyjęłam łyżkę i nagle usłyszałam
-O nie to jest łyżka !!-przerażony Liam skrył się za plecami Hazzy
-O zapomniałam ,sorki -powiedziałam rozbawiona
-Nie no spoko jedz a ja się odwrócę-jak powiedział tak zrobił
Po skonsumowaniu posiłku  poczułam mocny ucisk w podbrzuszu-Louis !
-Co kotku?
-Boli!
-Co ?!
-Boli !
-co?
-Podbrzusze...bardzo
-Zayn wołaj lekarza!-wydarł się Loui
Usłyszałam trzask zamykanych drzwi i ciepły i opanowany głos Louego
-Spokojnie wszystko będzie dobrze-uspokajał mnie
-Lou..
-Tak skarbeczku mój kochany
-Przed oczami latają mi jakieś takie czarne plameczki-skarżyłam się mu jak pięciolatka swojemu tacie
-To nic zaraz przyjdzie lekarz i będzie dobrze
Gdybyś tylko Louis wiedział co się zaraz stanie nie powiedziałbyś jej tego

Moje powieki powoli opadały w dół.Czułam jakbym miała na nich położone z dziesięć kilo, po prostu nie byłam w stanie ich utrzymać.

Opadały , nie tylko powieki ale jej siły do życia a Jego nadal przy niej nie było.

-Laura nie zamykaj oczu !-słyszałam jego głos ale jakby z daleka a jego obraz rozmazywał się i nawet jakbym bardzo starała się wyostrzyć go to nie uzyskałabym zadowalającego efektu końcowego.Czułam ,że "odpływam".Poczułam mocne potrząsanie za ramiona i bezwładnie opadłam na tors chłopaka.

Była jak szmaciana lalka.Wyprana z uczuć i siły.

________________________________________________________________________________________
Tak oto kończę 26 rozdział .Mam nadzieję ,że chociaż trochę wam się spodobał.
Przepraszam że po tygodniu dodałam tak krótki rozdział ale nowa szkoła =nowe obowiązki.Same rozumiecie.
Postaram się aby next był dłuższy lepszy.
Sprawa organizacyjna:  od dziś rozdziały będą pojawiały się raz w tygodniu więc proszę abyście komentowały .Mam 22 obserwatorów a tylko 9 komentarzy pod ostatnim rozdziałem :( Przykro mi i to bardzo
No nic nie będę zanudzać ,byłabym wdzięczna gdyby pojawiało się więcej komentarzy :/  Dla was to tylko chwila a dla mnie to wiele znaczy , to daje mi siłę i motywację do dalszego pisania i prowadzenia tego bloga
3mać się miśki ^-^
/Neytri 

wtorek, 10 września 2013

Versatile Blogger Awards 3 i 4



Dostałam kolejne nominacje od Justyny Sykes  i Anusiaka za które serdecznie dziękuję :*

Zasady :

  1. Podziękować osobie, którą cię nominowała.
  2. Pokazać na blogu nagrodę Versatile Blogger Award.
  3. Ujawnić 7 faktów o sobie.
  4. Nominować 15 blogów, które według ciebie na to zasługują :)
  5. Poinformować autorów nominowanych blogów ^^


14 Faktów o mnie:

1. Jestem szalona
2. Mam niebieskie oczy
3.Poza niebieskim uwielbiam kolor czarny
4.Kocham malować paznokcie :P
5.Moim zdaniem Conversy to najwygodniejsze buty na świecie
6.Test po 6 klasie (to było dawno temu ^^ ) napisałam na 38 punktów 
7.Jestem dumna z bycia Prisonerką
8.W każdym facecie staram się doszukać czegoś z Nathana :D
9.Mam pokój obklejony plakatami TW  *.*
10.Mam kubek ze zdjęciem chłopaków, o których jest ten blog
11.Uwielbiam lodowy deser bananowy
12.Jestem na diecie ;P
13.Mój ulubiony przedmiot to j.angielski 
14.Mam najlepszą przyjaciółkę ,którą w zasadzie traktuje jak swoją siostrę (jeśli to czytasz to wiesz ,że mówię o tobie Siostro :* )


Nie chce od nowa nominować blogów , nominowanym może się czuć osoba która choć raz była na moim blogu i jest w obserwatorach :) .Proszę o skomentowanie tego posta osobę która ma jakiś ciekawy do przeczytania blog i podać tam link a ja obiecuję ,że na niego wejdę i wtedy może następnym razem też ta osoba zostanie nominowana :*