piątek, 11 października 2013

Epilogue of the 1st part

5 lat później

-Mamo , mamo szybciej -pośpieszała mnie Natasha- Mamo bo się spóźnimy i tatuś będzie musiał na nas czekać




-I jak ?-zapytałam Jessicę ,która właśnie weszła do pokoju
-O matko ! mój brat jest szczęściarzem.Wyglądasz cudownie moja droga-pochwaliła mnie siostra mojego narzeczonego

Moje druhny czyli Kels i Jess miały na sobie to:

Zapomniałam powiedzieć ,że Jay i Jess są parą a Tom i Kels są już po ślubie.Zeszłam powoli na dół i razem z córką i moimi przyjaciółkami wsiadłam do auta,które zawiozło na pod sam kościół. Od razu podszedł do na James. To on zaprowadzi mnie do ołtarza i potem przekaże moją dłoń Nathanowi . Powinien być to ojciec ale że jest jak jest zaprowadzi mnie tam brat
-O matko wyglądasz rewelacyjnie siostra-zachwycił się moim wyglądem
-Dziękuję. Boże jak ja się denerwuje
-Spokojnie ,wyobraź sobie że tam stoi tylko Nathan i nie ma nikogo innego. Tylko On. Nikt więcej.
-Dobra. Ale błagam nie pozwól mi się przewrócić ,dobrze ?-zaśmiał się na moje słowa
-Dobrze-zaczęła grać muzyka więc musieliśmy już iść-Chodź
Jay prowadził mnie w stronę katedry. Weszliśmy powoli po schodkach .Przekroczyliśmy próg i myślałam ,że zemdleję . W kościele było jakieś 200 osób. Nie wiem skąd i nie wiem jak ale tyle ich właśnie było. Przypomniałam sobie słowa Jaya i spojrzałam w stronę Nathana
W tym garniturze wyglądał mega seksownie. Krok za krokiem zbliżałam się w jego stronę.Przed nami szła Tasha i rozrzucała płatki róż. Kiedy już doszliśmy do niego Jay uroczyście przekazał moją dłoń mojemu narzeczonemu.
-Wyglądasz cudownie-szepnął do mnie
-Ty też niczego sobie w tym garniturze
Stanęliśmy naprzeciwko siebie , po mojej stronie stały dziewczyny (Kels i Jess) a po stronie Nathana stał Tom i Jay. Podszedł do nas ksiądz i zaczęła się ceremonia
-A teraz powtarzajcie za mną-powiedział duchowny
-Ja Nathan biorę sobie Ciebie Lauro za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.-powtórzył Nath patrząc w moje oczy
-Ja Laura biorę sobie Ciebie Nathanie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
-A teraz obrączki-zapowiedział ksiądz
- Lauro przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
- Nathanie przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.- Wsadziliśmy sobie nawzajem obrączki na palec
-Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować pannę młodą-zwrócił się do mojego męża. Nath powoli zbliżał się do mnie a potem złożył na mych ustach najsłodszy pocałunek. Ludzie w kościele zaczęli wiwatować . Po chwili oderwał się ode mnie, złapał moją dłoń i wziął mnie na ręce. Kiedy wychodziliśmy z kościoła zaczęto rzucać w nas ryżem
Nasi bliscy składali nam życzenia i życzyli szczęścia. Najbardziej rozczuliła się mama Sykesa
-Mój mały synek ma żonę i córkę i już nie jest moim małym synkiem
-Zawsze będę twoim małym synkiem mamo-powiedział i ją przytulił
-Ale teraz masz swoją rodzinę i o nią musisz się troszczyć. Pamiętajcie ,że zawsze możecie przyjechać do mnie i ze mną posiedzieć ,dobrze ?
-dobrze mamo
-do zobaczenia dzieci
Wsiedliśmy do wynajętej limuzyny i odjechaliśmy spod kościoła.
Od tamtej chwili nie ma już mnie i Nathana jest małżeństwo Sykes. Jestem szczęśliwą panią Sykes.

_____________________________________________________________________________________
Tym postem kończę część pierwszą mojego opowiadania :)
Mam nadzieję ,że wam się podobała :)
Niedługo dodam posta zaczynającego drugą część
Piszcie co o tym sądzicie
Proszę aby każdy skomentował
/Neytri

Chapter 29 "You organize it all by yourself ? "

Kocham Cię, ale to już nie ważne. Cześć.
~jeden z cytatów z klik ^^






Stresowałem się jak jeszcze nigdy , ręce mi się trzęsły ,to cud że w ogóle dojechaliśmy na miejsce cali i zdrowi. Opuściłem auto i otworzyłem mojej dziewczynie drzwi.
-Muszę ci zawiązać oczy ,dobrze ?
-No..dobrze ale uważaj bo coś mi się wydaje ,że w tych butach łatwo zaliczę upadek
-Ze mną jesteś bezpieczna-wziąłem czarną chustkę i przewiązałem nią oczy mojej wybranki. Złapałem ją za rękę i powoli uważając na każdy krok szedłem do przodu. Zapomniałem o jednym szczególe ,to miejsce do którego idziemy jest trochę daleko , postanowiłem wziąć ją na ręce aby było szybciej. Po dwóch minutach byliśmy już na specjalnie przygotowanym miejscu.
-Mogę już zdjąć chustkę ?
-Tak .-pomogłem jej zdjąć materiał -I jak ?
-.......
-Nie podoba ci się -posmutniałem
-Jest.....jest pięknie
-Naprawdę ci się podoba ?
-Jest ..wow , niesamowite



Pomogłem jej usiąść a sam zająłem miejsce naprzeciwko niej. Po chwili podszedł do nas kelner i nałam nam wina do kieliszków
-Ty wszystko sam to zorganizowałeś ?
-Z drobną pomocą...
-Jest pięknie ,dziękuje
-Ale za co ?
-Za to ,że jesteś Nath-uśmiechnęła się do mnie
-Wiesz ,że cię kocham ?-pokiwała twierdząco głową
-A wiesz ,że ja cię też ?-zaśmiałem się
Kelner po chwili przyniósł nam ładnie podany posiłek . Kiedy już zjedliśmy nasze porcje powiedziałem
-Zapraszam panią do tańca-wstałem ze swojego miejsca i wyciągnąłem do niej rękę. Złapała ją bez wahania. Objąłem ją w pasie a ona zarzuciła mi swoje dłonie na kark. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Wiedziałem iż czas nie ubłagalnie płynie i zaraz wydarzy się coś co zmieni moje życie , albo na lepsze albo na gorsze.

~*~

Nagle ręce chłopaka zaczęły się pocić a ona sam bardzo denerwować. Tańczyliśmy jeszcze przez chwilę kiedy nagle Nathan się ode mnie odsunął i klęknął przede mną . Z wrażenia aż zakryłam usta rękami

-Laura tak bardzo cię kocham ,że nie chcę przeżyć bez ciebie nawet jednego dnia. Za tobą skoczyłbym w ogień. Chcę doczekać przy twoim boku spokojnej starości. To ciebie chcę ujrzeć na ślubnym kobiercu w pięknej białej sukni i to tobie chcę powiedzieć sakramentalne 'Tak'. To ciebie chcę widzieć codziennie rano zaraz po otworzeniu oczu. To z tobą chcę przeżywać każdą dobrą jak i tę złą chwilę w życiu. Tylko ciebie pokochałem całym moim sercem . Czy zgodzisz się zostać panią Sykes ?-patrzyłam na niego oniemiała i nie mogłam nic powiedzieć więc pokiwałam tylko twierdząco głową i wtuliłam się w jego tors. Wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki pudełeczko. Otworzyłam je powoli a moim oczom ukazały się dwa prześliczne pierścionki
 
Chłopak założył na mój palec ten mniejszy a na swój ten większy i powiedział
-Te pierścionki symbolizują naszą miłość. Jeżeli zabierze się jedną z połówek nie będzie nic ,natomiast jeżeli złączy się dwa pierścionki w jedność ,powstanie serce. Tak jak w życiu ,dopiero kiedy są dwie kochające się osoby można mówić o miłości. Dopóki mnie kochasz noś ten pierścionek a ja będę nosił swój...-nie zdążył dokończyć bo wpiłam się w jego usta
-Kocham cię -powiedziałam kiedy odkleiłam się od jego ust. Oparł swoje czoło o moje i wyszeptał
-Ja ciebie też pani Sykes-zachichotałam cichutko kiedy to usłyszałam
Niespodziewanie chłopak podniósł mnie i okręcił dookoła siebie.
Usiedliśmy na piasku obok morza a woda obmywała nam stopy
-Wiesz , nie wyobrażam sobie życia bez ciebie-oparłam swoją głowę o jego ramię. Zawiał chłodniejszy wiatr a na mojej skórze pojawiła się gęsia skórka-Zimno ci ?-zapytał -Po co pytam -zaśmiał się -Chodź wracamy już do domu-poruszał śmiesznie brwiami
-O czym Pan myśli Panie Sykes ?
-A o Pani -uśmiechnął się kusząco
-No to w drogę -odwróciłam się i chciałam już iść ale nagle straciłam grunt pod nogami i zaczęłam się unosić w powietrzu. Nathan wziął mnie na ręce.
Po pół godziny mój narzeczony zatrzymał samochód w nieznanej mi okolicy.
-Co my tutaj robimy ?-zapytałam ciekawa
-A wiesz zwiedzamy
-Ale co ?
-No chodź-powiedział i pociągnął mnie w stronę wielkiej willi

-Nathan ale chyba nie można od tak sobie wchodzić na czyjąś posesję
-No niby nie tyle ,że to jest nasza posesja i nasz dom
-Co ?!
-No kupiłem na dom..-powiedział cicho i spuścił głowę
-O matko Nath przepraszam za moją reakcję ale on musiał być koszmarnie drogi-jęknęłam
-A o to chodzi !-zaśmiał się- Nie aż tak , a zresztą nie mówimy o pieniądzach tylko o tym czy ci się podoba. Więc ?
-Jest cudny i taki jaki sobie wymarzyłam
-To super. A teraz zapraszam na zwiedzanie wnętrza
Zabrał mnie do środka .Weszliśmy do salonu połączonego z jadalnią

Potem pokazał mi kuchnię 
Następnie łazienkę
 
   
Po łazience wspięliśmy się schodami na górę i odnaleźliśmy naszą sypialnię


W sypialni znajdowały się jeszcze dwie pary drzwi
-Co się kryje za tymi drzwiami ?-zapytałam ciekawa
-Sama sprawdź-odpowiedział tajemniczo
Otworzyłam pierwsze z nich a moim oczom ukazała się :

nasza prywatna łazienka ,do której dostęp mieliśmy tylko my. Różniła się od całej reszty, miała taki specjalny klimat. Otworzyłam drugie drzwi i znalazłam gerderobę

-Ten dom jest piękny-powiedziałam
-Ale to nie wszystko najlepsze zostawiłem ci na koniec-powiedział z uśmieszkiem na ustach
Zaprowadził mnie do sypialni naszej córeczki


Była śliczna .
-Są jeszcze dwa pokoje ,które póki co nie mają żadnego zastosowania i pokój gościnny ,ale jeden z nich jest na wypadek jakbyśmy no wiesz , mieli mieć jeszcze jedno dziecko-poruszał znacząco brwiami
-Hah chciałbyś-prychnęłam na żarty
-No ba. A wiesz powinniśmy przetestować łóżko w naszej sypialni. To będzie idealne zakończenie tego dnia.-nim zdążyłam coś powiedzieć Nathan już niósł mnie w stronę sypialni .
-Jesteś niewyżyty-śmiałam się z niego
-I tak mnie kochasz- już chciałam coś odpowiedzieć kiedy zadzwonił mój telefon
-Poczekaj odbiorę może to coś ważnego
-Nie ma sprawy ja pójdę na dół do auta na moment

*rozmowa telefoniczna*
L:Halo
Z: Hej Laura
L: Hej Zayn , co tam ?
Z: Ja to chciałem pogadać...
L: No dawaj słucham
Z:Moja była dziewczyna ,z którą zerwałem ,zaszła w ciążę zaraz po naszym rozstaniu i wczoraj dowiedziałem się iż mam dwuletniego syna
L:Wow...no nieźle 
Z:Wiem no i oni mają zamieszkać ze mną .Laura ja nie wiem co robić
L:Kochasz ją ?
Z: Tak..
L:To wiesz co robić
Z: Dziękuję Ci za to ,że zawsze znajdziesz dla mnie czas
L:Nie ma za co ale wiesz muszę kończyć
Z: A coś się stało ?
L: Zaręczyłam się z Nathanem
Z: I nic nie powiedziałaś ?!
L: Nie miałam kiedy bo jestem jego narzeczoną dosłownie od kilku godzin
Z: Zadzwonię jeszcze ale pamiętaj ,że najlepsza. A i powodzenia z Nathanem.
L:Pa

-I co kto dzwonił-do pokoju wszedł Nathan obładowany torbami
-Zayn , a co ty tu masz ?-zapytałam
-Przywiozłem nasze rzeczy ze starego domu no wiesz można się tu już wprowadzać
-Aha to fajnie
-A co Zayn chciał od ciebie?
-Okazało się ,że jego była dziewczyna była w ciąży kiedy on z nią zerwał i teraz ma dwuletniego synka
-Wow ale się u niego porobiło
-Nom ,nieźle.Dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś od czasu w którym się poznaliśmy
-Księżniczki trzeba rozpieszczać
-Kocham Pana ,Panie Sykes

_________________________________________________________________________________________
Tak jak mówiłam planuję zrobić część drugą ,która nie będzie już tak bardzo dotyczyła chłopaków z TW jak i Nathan i Laury. Lathan będą tylko rodzicami i będą się pojawiali tylko w domu .Cała 2 część będzie o przygodach Natashy (córki głównych bohaterów 1 części)
Tej części zostało może jeszcze ze dwa rozdziały więc szykujcie się na koniec
Nie będę zmieniać adresu bloga
Będę pisała na tym blogu tylko będzie pisało w nawiasie część druga więc uwaga nie pogubić się
Piszcie czy podoba się wam taka perspektywa :)
A no i jak wam się podobał rozdział ? Mam nadzieję ,że nie był koszmarny
Wreszcie historia Nathana i Laury zakończy się happy endem :)

Komentarze karmią wenę !


/Neytri

piątek, 4 października 2013

Chapter 28 "Miracles happen " cz. 2

Tak strasznie cieszyłem się z tego iż los dał mi córkę . Po mojej głowie chodziły już plany i to bardzo odległe. Wyobrażałem sobie jak pojedziemy razem na pierwsze wakacje , nasz pierwszy spacer rodzinny ,oświadczyny.... O właśnie oświadczyny ! Na śmierć o nich zapomniałem ! Muszę coś wymyślić i zorganizować tak abym moja ukochana nie zapomniała tego dnia do końca życia. I chyba już nawet mam pomysł jak to zorganizować ...

* Pers. Laury *

Powoli otwieram oczy ,razi mnie światło a w głowie szumi  , mam takie Deja vu kojarzycie skądś ten moment no nie ?
Rozglądam się po sali i widzę śpiącego w kącie sali chłopaka z burzą loków na głowie 
-Jay ...-Nic-Jaaaaay - i nadal nic- Jaaaaaaaaaaay !-chłopak podskoczył na krzesełku i przerażony rozejrzał się po pokoju ,kiedy nasze spojrzenia się spotkały chłopak na chwilę zamarł lecz zanim zdążyłam cokolwiek zrobić lub nawet pomyśleć ,już byłam zamknięta w uścisku chłopaka
-Laura ty nawet nie wiesz jak my się martwiliśmy o ciebie
-A Jay ty wiesz co -przełknęłam głośno ślinę -z moim dzieckiem ?
-Tak , urodziłaś zdrową i piękną córkę
-O matko!-w moich oczach pojawiły się łzy ,oczywiście szczęścia-zawołasz Nathana ?
-Jasne tyle że on jeszcze nie wie iż się obudziłaś -powiedział tajemniczo-wkręcimy go-zaśmiał się

***

Jay przyszedł do mnie i powiedział abym teraz ja poszedł do sali nieprzytomnej Laury a on popilnuje dziecka. Właśnie trzeba by było nadać jej jakieś imię. Wszedłem do sali i podszedłem do blondynki. Nachyliłem się aby złożyć na jej ustach subtelnego całusa. Wiem ,że nic nie czuje ale i tak to robię ,czuje wtedy iż jest i mnie słyszy i czuje. W momencie ,w którym miałem już ją pocałować ona podniosła się i z wielką żarliwością wpiła w moje usta. Oniemiały nie wiedziałem co się dzieje ale po chwili wszystko ogarnąłem i odsunąłem ją delikatnie od siebie . 
-Boże Laura obudziłaś się !
-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz mój drogi , czeka cię męczenie się ze mną -zaśmiała się
-Uwierz mi nie chciałbym -obdarowała mnie jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów
-Dzień Dobry-odwróciliśmy się do drzwi wejściowych-Ja przyszedłem poinformować panią ,że dzisiaj może pani już wyjść 
-Dobrze ,dziękuje- lekarz opuścił pokój a my wróciliśmy do rozmowy
-Widzisz już dziś będziemy spali w naszym domu i naszym łóżku
-A mógłbyś przynieść do mnie naszą córkę?
-Widzę ,że Jay się już wygadał
-No tak trochę
-Dobrze , zaraz wrócę- wyszedłem na korytarz w poszukiwaniu Jaybirda ale nie mogłem go znaleźć. Przeszukałem już chyba cały szpital ale nie udało mi się . Zrezygnowany zmierzałem w kierunku sali dziewczyny. Wszedłem i odetchnąłem z ulgą . Laura siedziała w towarzystwie Jaya i naszej córeczki.
-No widzę rodzinka już w komplecie- powiedział mój przyjaciel
-No wreszcie
-Jak dacie na imię tej ślicznotce ?-zapytał
-Natasha..-powiedziała moja dziewczyna-podoba ci się ?-zwróciła się do mnie
-Bardzo , jest piękne
-W skrócie może być Tasha-uśmiechnęła się do małej
-Mnie też się podoba-powiedział chłopak- A kiedy planujecie chrzest ,bo wiecie chciałbym się przygotować
-Ale na co?-zapytałem zdezorientowany
-A no tak bo ty będziesz ojcem chrzestnym  , zapomniałam-zwróciła się do brata
-Jak mogłaś-udał obrażonego
-A czemu ja o niczym nie wiem?
-No bo... no zapomniałam
-A kto jest matką chrzestną ?
-Twoja siostra -odpowiedziała susząc swoje białe ząbki
-Aha to fajnie-odwzajemniłem uśmiech

***

Właśnie parkuje samochód pod domem .Już mogłem zabrać moją rodzinkę ze szpitala.Wysiadłem i obszedłem auto dookoła po czym otworzyłem Laurze drzwi.
Zabraliśmy nosidełko i weszliśmy do domu. Moje dziewczyny udały się do salonu a ja zaniosłem torbę na górę do sypialni i wyjąłem niespodziankę ,którą zostawiłem na łóżku. Dzisiejszego wieczoru całe moje życie się zmieni ,zobaczymy czy w taki sposób jakbym chciał czy też nie...

*Pers. Laury*

Po kilku minutach siedzenia samemu w salonie ,zszedł do mnie Nath. Był jakiś tajemniczy. Kazał mi się wyszykować na 19.00 i do tej godziny nie schodzić na dół. Tak jak powiedział tak też zrobiłam. Udałam się do sypialni a tam czekała na mnie miła niespodzianka. Leżała tam piękna sukienka i buty


Ubrałam to na siebie ,zrobiłam delikatny makijaż

I kiedy skończyłam wybiła 19.00. Powoli zeszłam po schodach  a to co zobaczyłam w salonie sprawiło iż zaniemówiłam. Nathan wyglądał tak

-Pięknie wyglądasz,kochanie
-Dziękuje ty też niczego sobie-zachichotałam na co on odpowiedział szerokim uśmiechem-Mogę wiedzieć po co kazałeś mi się tak ubrać ?
-Nie, to niespodzianka
-Ale...
-Nie ma ale .Zapraszam panią -wyciągnął w moim kierunku rękę a ja bez wahania ją ujęłam.
-A co z Tashą ?-zapytałam
-Ma już bardzo dobrą opiekę
-Czyli?-zapytałam podejrzliwie
-Chłopcy razem z Kels zgodzili się przypilnować naszego bobaska
-A no chyba ,że tak-poprowadził mnie do samochodu i odjechał .Przez całą drogę nie chciał mi uchylić nawet rąbka tajemnicy. Kiedy już dojeżdżaliśmy na miejsce Nathan zaczął się denerwować i cały się spiął . Nie wiem co się szykuje ale wiem iż nie zapomnę tego wieczoru do końca swojego życia...

___________________________________________________________________________________
I co wy na to moje drogie ?
Kto się domyśla o co chodzi a kto jeszcze nie ?

Mam taki nawał materiału w szkole ,że nie zdążyłam napisać i dodać rozdziału w poniedziałek za co bardzo przepraszam ale za to macie trochę dłuższy ten.
Mam nadzieję ,że was nie zawiodłam tym rozdziałem ani nic i każda z was zostawi po sobie jakiś komentarz .Bardzo o nie proszę iż pomagają mi one w pisaniu i daję mega motywację , to dla was piszę tego bloga i chcę wiedzieć co o nim sądzicie :/

Nie będę wam tu truła już :)
Miłego weekendu czyli SivaSaturday i SykesSunday (ten drugi to mój ulubiony dzień tygodnia :P )
3mam za wasze komentowanie kciuki  :*
/Neytri